Sylwester nastolatkow

Gdyby to był jednorazowe wydarzenie sylwestrowe, nie byłoby problemu.
A jest duży problem, i nie dotyczy tylko rodziców tych dzieci ale całego
społeczeństwa.
Alkohol, narkotyki tzw. używki sieją spustoszenie u młodego człowieka większe
niż u dorosłej osoby. Jego mózg, ciało, organy wewnętrzne są niedosyć
rozwinięte, co niesie za sobą ryzyko wczesnego wystąpienia stadium uzależnienia
i trudności kuracji odwykowej.
W tym wieku często wystepują problemy na drodze komunikacji z otoczeniem.
Niepokoi mnie fakt spożywania w dużych ilościach piwa. Jego konsumcja stała się
już stylem zycia. Reklama jest tutaj niezłą "prowodylką" .
Około 30 % młodzieży sądzi, że spożywanie piwa może sprzyjać i pomagać w
różnych sytuacjach i nie widzą w tym żadnego zagrożenia.
Wystarczy się przejść w miejscach spacerowych - stoliki z dużymi firmowymi
parasolami na których stoją hurtowe ilości butelek, puszek tego złocistego
trunku.
Jesteśmy wraźliwi, kiedy widzimy pijanego młodego człowieka, czasami jeszcze
dziecko, ale czy zastanawiamy się jaka jest tego przyczyna ? Czy jesteśmy w
stanie pomóc, czy oszukujemy się, że samo jakoś wyrośnie z tego ?
Wśród znajomych mam taki przypadek przeciętnej, raczej dobrze sytuowanej
rodziny: 2-ch synów, z których jeden jest egoistą, nigdy nie nawala w pracy,
raczej mało kolegów, drugi zaś dobry kumpel, nikomu nie odmówi - szkoda mi go
niesamowicie, ale sprawa już poszła za daleko.

 

Alkohol - pomaga czy szkodzi?

Alkohol i papierosy większym zagrożeniem niż narkotyki

Zagrożenie dla zdrowia stwarzane przez leganie dostępne alkohol i wyroby
tytoniowe jest znacznie większe niż to jakie niosą ze sobą nielegalne
narkotyki, stwierdziła w czwartek Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Według pierwszego tego rodzaju raportu WHO, uzależnienie od alkoholu i
papierosów oznacza dla społeczeństw znacznie większe koszty niż w przypadku
uzależnienia od narkotyków takich jak kokaina i heroina.

Raport WHO podkreśla, że uzależnienie od używek jest narastającym problemem,
zwłaszcza w biednych krajach, w których rośnie spożycie alkoholu i tytoniu.

Na świecie jest około 200 mln ludzi, czyli około 3,4 proc. populacji,
przyjmujących nielegalne narkotyki. Są one przyczyna 0,8 proc. zachorowań w
roku 2000. Tymczasem alkohol jest powodem 4,1 proc. zachorowań, a papierosy 4
proc., wynika z raportu.

Wskaźniki procentowe, wyliczono na podstawie kalkulacji kosztów ponoszonych
przez społeczeństwa na skutek przedwczesnych zgonów i inwalidztwa.

ABORCJA

Narkotyki- a prosze bardzo, byle dostepne wylacznie dla doroslych.Popatrzcie
ile złego dzieje sie przez alkohol, a jest on sprzedawany legalnie, mimo ze
prowadzi do uzaleznienia i jest przyczyna wielu nieszczesc.Jak dla mnie to
panstwo jest w tym wzgledzie hipokryta- jedno zlo pietnuje, na drugie daje
przyzwolenie.
Co do aborcji- byla, jest i bedzie.Czy legalna, czy nie.Zdesperowana kobieta
znajdzie sposob na to, by ciaze usunac i zaden zakaz jej nie powstrzyma.Jedynie
Panstwo ma czyste sumienie- wszak zakazalo.
Co do urodzenia i oddania do adopcji- taka kobieta narazona jest na spoleczne
potepienie, nikt raczej nie bedzie jej pochwalal za to, dziekujac ze nie
usunela.Juz zawsze bedzie wyrodna matka.Dopoki tak jest, nie łudzcie sie, ze
przez 9 mies. bedzie donaszac ciaze, ktora jest dla niej wylacznie
problemem.Przeciez jej chodzi takze o to, by nikt sie o tym nie dowiedzial, by
jak najszybciej wrocic do stanu "z przed".
Swoja droga zastanawiam sie, skad osoby, ktore aborcji nie dokonały, biora
przeswiadczenie, ze po aborcji nie da sie normalnie zyc, ze wszystko sie
zmienia itd.? Dla jednych tak, dla drugich nie.
Lezac na patologii ciazy, widzac ile jest poronien, ile przedwczesnych porodow
konczacych sie smiercia tych dzieci nabralam dystansu do kwestii usuniecia
zarodka- sama natura (Bog dla innych) nie ma zadnego szacunku dla tego zycia.

"Klucz do mądrego życia" - weż udział

"Klucz do mądrego życia" - weż udział
Nie przechodż obojętnie - weż udział w konferencji.

Wraz z grupą liderów Inicjatywa Społeczna 1000K organizujemy 8
czerwca 2004 r. w Skierniewicach Ogólnopolską Konferencję "Klucz do mądrego
życia". Tematem wiodącym jest "Jak wyjść z uzależnienia od
negatywnego
myślenia - najczęstszej przyczyny wszelkich innych uzależnień.
Wyszliśmy z tym tematem głównie do środowisk związanych z
wychowaniem
i edukacją młodzieży jak i do rodziców i samej młodzieży.
Chcemy pokazać receptę na to jak pomimo wszelkich krzywd, które w
życiu nas spotkały nauczyć się żyć szczęśliwie.
Chcemy wspomagać szkoły rodziców i młodzież w ich działaniach, a
właściwie przeciwdziałać szerzącej się pladze narkomanii,
alkoholizmu,
agresjii itp. zjawiskom patologicznym wchodzącym w coraż młodsze
grupy.
Organizujemy w tej sprawie w dniu 2 czerwca konferencję prasową w
Skierniewicach. Wstęp wolny. Jest to inicjatywa ogólnokrajowa. Jesteśmy małą
grupą liderów z
całej
Polski działających bardziej na zasadzie wolontariatu.
Wszystkie informacje na stronie 1000K.kropka.biz
Lucyna

 

czy to alkoholizm?

Zacznijmy od tego, że to JEST alkoholizm. Bo to sytuacja, w której człowiek jest
uzależniony od alkoholu, pije go regualrnie, a gdyby z jakichś przyczyn nie mógł, będzie miał
z tym problem. Do tego dochodzą bardzo znamienne ujemne skutki społeczne picia.

Poza tym, jeśli dobrze zrozumiałem, mąż robi się agresywny na trzeźwo, a potem idzie się
upić. Co sygnalizuje głębszy problem, a mianowicie taki, że on ma problem psychologiczny
albo wręcz psychiatryczny, a alkoholu używa do - pozornego - rozładowania go.

Podpisuję się pod tym, co radzą inni - zostaw gnojka, szukaj pomocy, dzwoń na niebieską
linię, jeśli trzeba. Nie czekaj, aż stanie się coś gorszego.

www.niebieskalinia.pl/

Piję, i co z tego?

To jest dobitny przyklad choroby naszego spoleczenstwa... Miliony rodzin przezywa tragedie z powodu alkoholu, ale i tak wiekszosc uwaza, ze picie to nic zlego. Malo tego ! Jak ktos nie pije jest uwazany za swira ! Mozemy sobie pisac, ale ludzie i tak nie zrozumieja, ze nie wszyscy tak samo reaguja na alkohol, ze ktos moze pic dosyc czesto i sie nie uzalezni, a inny uzaleznia sie prawie odrazu, ze jedna osoba po alkoholu staje sie dusza towarzystwa, a ktos inny przyczyna prawdziwych tragedii. Widzimy tylko czubek wlasnego nosa... Nawet jesli miliony osob dzieki alkoholowi lepiej sie bawi i dobrze sie z tym czuje to nawet jesli wsrod tych milionow znajdzie sie jedna osoba, ktora sie uzalezni i spowoduje tym tragedie zyciowa chocby jednej osoby to zawsze odpowiem, ze picie jest zle, bo ta jedna tragedia jest o wiele wieksza niz to sztucznie wywolane poczucie radosci u tych milionow. Nie zrozumie tego raczej nikt kto takiej tragedii nie doswiadczyl. Wiec jesli koniecznie musisz pic to rob to sam i po kryjomu, a nie z kolegami, bo propagujac taki sposob spedzania wolnego czasu powodujesz, ze twoi koledzy moga stac sie alkoholikami i mozesz im zafundowac tragedie zyciowa.
Czy naprawde juz jestesmy tak ograniczeni, ze nie potrafimy dobrze sie bawic bez picia ?? Na to wyglada...

trawa - a rostanie?

Powiem tak...Iwonko droga nie myśl za wiele, sparz lufala z mężem i zobaczysz
jak to jest! A tak poważnie,to:

1. ludzie bardzo by chcieli bez używek, ale od wieków nie dają rady
2. jednostki świadome i silne potrafią korzystać z używek, posiadając nad nimi
kontrolę. Te jednostki przetrwają, w odróżnieniu od jednostek słabych, które
tracą kontrolę na używkami, przez co (zgodnie z prawami socjobiologii) skazani
są na zgubę (czytaj zagładę).
3. wiara, że nikotyna nie uzależnia podszyta jest głupotą. głupota ta wynika z
przekonania, że państwo "nie mogłoby przecież pozwolić, by legalnie sprzedawano
coś, co jest złe". Hmmm, odsyłam do etykiet na papiersosach "Palenie zabija!"
4. raport WHO skupił się na skutkach społecznych stosowania używek, trawa - na
pochybel różnym oponetnom - nie jest przyczyną przemocy domowej (alkohol?), nie
powoduje (choć może!), ale nie jest przyczyną raka płuc (tytoń?).
5. problemem Iwonki, chyba nie jest to, że stary jara, ale że nie garnie się do
znalezienia pracy

Ova! oraz popieram przedmówcę o liczbie 81 w nicku, co oznacza, że popieram
rozum, wiedzę, argumenty, w pogardzie zaś mam zabobony.

"Zostanę posłem, by zalegalizować jointa"

A ja go popieram
THC czyli trawka jest znacznie mniej szkodliwa niż alkohol. Zarówno w sensie
szkód fizycznych w organizmie, jak i psychicznych i społecznych.

Trzeba tępić wszelkie uzależnienia, także alkoholowe. Ale obecna legislacja nie
likwiduje ani trochę przyczyny "jarania", a tylko kryminalizuje młodych ludzi za
szczeniackie wybryki. Policja zamiast z trudem i ryzykiem zwalczać dealerów woli
zrobić nalot na dyskotekę czy jakiś koncert reggae i zapuszkować paru
młodzieniaszków ze skrętem w kieszeni. Statystyka się poprawia przy minimalnym
wysiłku. A że skutek niewielki - to już drobiazg.

Pomóż mi, przegrałem dom

Nie widac, bo temat oklepany i malo nosny. A to nie przyciaga potencjalnych
reklamodawcow i nie generuje ruchu na laczach.
Co nie oznacza, ze takim ludziom z takim uzaleznieniem nie powinno sie nie
pomagac. To jest uzaleznienie takie samo jak alkoholizm i kazde inne. I to jest
powazna sprawa i tak nalezaloby ja traktowac.Ludzie ci naprawde potrzebuja
pomocy. Najlepiej profesjonalistow. A dlaczego graja? Nie osadzajcie ich tak
szybko. Nie znacie przyczyn. Moze chca sobie zrekompensowac w ten sposob brak
milosci, brak szczescia w zyciu...Chca miec namiastke czegos, chocby takie
zludne uczucie ze sa OK. I ze zycie jest piekne.
Hazardzista to tez czlowiek. A wy z nich robicie potworow.
Jakby to bylo, kiedy to dowiedzielibyscie sie, ze to twoj maz czy tez syn ma
taki problem? To, ze jest sie hazardzista nie oznacza,ze jest sie skonczonym
idiota. Jak ktos tego nie rozumie, to prosze do psychologa specjalizujacego sie
od leczenia uzaleznien.

Od lat obserwuje jak sie wypowiadaja Polacu na forach. Brak glebszej refleksji
oraz empatii jest problemem 80 procent naszego spoleczenstwa. (Tak wychodzi po
tym, co mozna przeczytac pod tekstami).

Przesłuchania świadków w sprawie samobójstwa w ...

Wszystkiemu winna jest wóda,która jest powodem
alkoholizmu,polegajacemu m.in. na tym,że człowiek trzeżwo nie
myśli,gdy wsiada do samochodu.To choroba,której pośrednią przyczyną
jest sprzedaż alkoholu ludziom już uzależnionym. "Władca"(lub majacy
wpływ na odpowiedni sektor w rządzie)powinien dbać nie tylko
o "kasę" państwa (dla sobie znanych celów) lud "kasę" dla siebie-ale
również o dobro obywatela i rodziny (będącej podstawą całego
społeczeństwa),którą alkoholizm,pijaństwo-"rozwalają".U nas ludzie
bardzo chleją,mniej chleją(brak srodków),cichaczem chleją,malutko
chleją,czasami chleją,żałują ,że nie chleją i nie ma
prawie "całkowitych abstynentów-meżczyzn"(kobiety-są),karmiących w
znacznej mierze swoje rodziny? "Alkohol jest dla ludzi"-mówią?Na
pewno-skoro po jego wypiciu;jest się agresywnym(bez wypicia-jeszcze
gorszym,gdy się do niego organizm przyzwyczai), robi się
wypadki,bije żonę,stresuje dzieci,poniża człowieka,brudzi,niszczy
psychikę swoją i najbliższych,uniemożliwia normalne życie? Kto
sprzedaje alkohol?Wszędzie go pełno!Nie byłoby tyle wódy-nie byłoby
tylu chorych,pokrzywdzonych,zabitych,zrujnowanych itd.Rządzący-do
dzieła!Zbadać alkoholizm w Polsce; ten "ukryty"-też!!!Zrobić "coś
dobrego" w tej kwestii!Nie "opijać" narodu! Rządzenie (niestety) nie
jest proste? "Rządzimy" nie tylko dla zdobywania "kasy" w krótkim,
konsumcyjnym życiu-ale też dla pewnych regulacji,gdy jest taka
potrzeba? Rządzenie-zobowiązuje!Powodzenia!

Pijany kierowca wywrócił cysternę

Alkoholowa patologia
Polacy znaleźli się w szczególnej sytuacji wynikłej z historycznych
uwarunkowań czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej.
Po załamaniu się gospodarki zbożowej, właściciele wielkich
latyfundiów zaczęli opłacać poddanych najpierw zbożem a potem
wyprodukowanym za bazie tego zboża alkoholem.
Stworzony przymus spowodował że przez stulecia wykształcały się w
organizmie Polaków zmiany genetyczne doprowadzające do uzależnienia
od alkoholu. To uzależnienie było odwrotnie proporcjonalne o
statusu społecznego.
O ile w okresie Drugiej RP zauważyć można było znaczny spadek
spożycia alkoholu to Polska Ludowa. powróciła do tradycji
rozpijania Narodu. Na bazie produkcji alkoholu konstruowano budżet
Państwa.

Po 1989 roku otwarto wszystkie furtki by zorganizowane grupy
przestępcze mogły zrobić interes na handlu alkoholem - podobnie jak
amerykańskie gangi lat dwudziestych i trzydziestych.
Dziś mamy sytuację że różne Gudzowate, Palikoty i inne przygłupy
kontrolują polskie zakłady spirytusowe.

Rząd wydaje ogromne pieniądze na tak zwaną kampanię trzeźwości,
różne agencje zbijają na tym kasę a wszystko zostaje po staremu.

Dlatego wyrażam swoją opinię na temat działania tych prostaków. Tej
chorobie Społeczeństwa winni są w pierwszym rzędzie politycy - w
tym różne przygłupy wymyślające "abstynenckie" hasła.

Więc w ramach czegoś co nazywa się "kampanią antyalkoholową"
wzywam, byśmy walczyli z przyczynami a nie ze skutkami.
Zacznijmy od osądzenia polityków.

Dylemat dyskryminacyjny.

> Tego też nie napisałem. Znowu - to czy ktoś chce czynić dobro, czy nie jest
> niezależne i od religii i od ateizmu. Tylko, że jeżeli już ateista chce by
> dobry, to łatwiej mu będzie odróżnić co jest dobre, a co złe, bo będzie kierowa
> ł
> się przede wszystkim krzywdą ludzką i nastawieniem na drugą osobę, a nie
> nadrzędnymi do tego przykazaniami odwołującymi się do bogów. Ateizm nie
> podpowiada sam z siebie moralności - on tylko zrzuca ograniczenia jakie tworzy
> religia.

Chyba Ci się trochę pomyliły pojęcia dobra, krzywdy i inne fundamentalne. Są
oderwane od religii, bo jeżeli ktoś jest przekonany o słuszność swoich decyzji,
to uzasadni je albo religijnymi powodami, albo racjonalnymi. Zamkniemy was w
getcie, żeby was ochronić przed atakami, których nie jesteśmy w stanie
powstrzymać, albo żeby łatwiej był dystrybuować jedzenie i żebyście z głodu nie
pomarli, albo taki model społeczny i polityczny spowoduje powszechną
szczęśliwość (przy odpowiednim zmianie definicji powszechności).
Skup się na człowieku jako indywiduum lub ludziach jako społeczności. Tam szukaj
przyczyn krzywd, wojen, nieszczęścia, nie w religii, bo idziesz na skróty,
DOKŁADNIE jak kościoły zwalające winę na sekularyzację. Poza tym, ateizm nie
zrzuca z siebie religijnych. Tak samo jak alkoholik i abstynent - obaj są tak
samo uzależnieni od alkoholu, to znaczy alkohol w podobnym stopniu wpływa na ich
wybory.

Zadymione ogródki Plazy

Bosmanie żądasz wiele od obywateli niepalących. Teraz do konkretów,
pal sobie te markowe tytonie :). Niszcz swoje zdrowie. Dokonujesz
świadomego, wolnego wyboru w demokratycznym kraju. Tylko dlaczego ja
i inni obywatele mamy sponsorować Tobie i innym palaczom,
nadużywającym alkohol (to także robisz regularnie :) ) leczenie w
ramach ubezpieczenia społecznego. Twoje i innych uzależnionych
choroby przeważnie nie mają przyczyn od Was niezależnych lecz są
spowodowane wyborem Waszego stylu życia. O chorobach wenerycznych
kiedy indziej :)
pzdr.

Tusk: narkotyki są złem!

A Kaczynskiemu nie odmowil narkotyku.
Zyjemy w chorym i oblakanym swiecie.

Gdzie twardy, uzalezniajcy fizycznie i psychicznie, niszczacy organizm i bedacy przyczyna wielu ludzkich dramatow oraz przestepstw narkotyk czyli alkohol, jest nie tylko legalny, ale spolecznie akceptowany, a rosnaca sobie wolno na zdrowym powietrzu konopia indyjska, palenie ktorej powoduje tylko lekkie odurzenie i wesolosc, ktora nie uzaleznia, od przedawkowania ktorej nikt nigdy nie umarl ani nikomu nie zrobil krzywdy (jaka to jaskrawa roznica w porownaniu z wodka!) jest zlem.

Tepionym przez policje ktora niszczy malolatom i doroslym ludziom zycie, dajac sprawy karne za posiadanie jednej lufki ktorej cala konsekwencja byl zbiorowy smiech i wieksza wrazliwosc na muzyke, podczas gdy chlejacy alkochol ludzie morduja pod jego wplywem innych ludzi. Czy to zone nozem, czy przypadkowego przechodnia autem, bez znaczenia. Takie rzeczy dzieja sie codziennie.

Jak tu szanowac takie chore prawo? Takie panstwo? Taka policje?
Ja nie potrafie. To zaprzecza prawdzie i zdrowemu rozsadkowi.
Dlatego mimo ze jestem uczciwym czlowiekiem ktory nikogo nie krzywdzi
i krzywdzic nie chce, jestem w sytuacji w ktorej panstwo i policja sa moimi
smiertelnymi wrogami, oprawcami. Bo lubie sobie czasem trawke zapalic i siedzac
w domu posluchac Pink Floyd i sie z dziewczyna pokochac. A odurzone alkoholem bandy niszcza w tym czasie mienie i zdrowie innych.

Chore to, ku.., chore.

Polscy eurodeputowani przegrali spór o definicj...

Polska to chory kraj.
Gdzie twardy, uzalezniajcy fizycznie i psychicznie, niszczacy organizm
i bedacy przyczyna wielu ludzkich dramatow oraz przestepstw narkotyk czyli alkohol, jest nie tylko legalny, ale spolecznie akceptowany, a rosnaca sobie wolno na zdrowym powietrzu konopia indyjska, palenie ktorej powoduje tylko
lekkie odurzenie i wesolosc, ktora nie uzaleznia, od przedawkowania
ktorej nikt nigdy nie umarl ani nikomu nie zrobil krzywdy
(jaka to jaskrawa roznica w porownaniu z wodka!) jest zlem.

Tepionym przez policje ktora niszczy malolatom i doroslym ludziom zycie,
dajac sprawy karne za posiadanie jednej lufki ktorej cala konsekwencja byl zbiorowy smiech i wieksza wrazliwosc na muzyke, podczas gdy chlejacy alkohol ludzie morduja pod jego wplywem innych ludzi. Czy to zone nozem, czy przypadkowego przechodnia autem, bez znaczenia. Takie rzeczy dzieja sie
codziennie.

Jak tu szanowac takie chore prawo? Takie panstwo? Taka policje?
Ja nie potrafie. To zaprzecza prawdzie i zdrowemu rozsadkowi.
Dlatego mimo ze jestem dobrym i uczciwym czlowiekiem ktory nikogo nie krzywdzi
i krzywdzic nie chce, jestem w sytuacji w ktorej panstwo i policja sa moimi
smiertelnymi wrogami, oprawcami. Bo lubie sobie czasem trawke zapalic i siedzac
w domu posluchac Pink Floyd i sie z dziewczyna pokochac. A odurzone alkocholem bandy niszcza w tym czasie mienie i zdrowie innych.

Chore to, ku.., chore.

Festiwal marihuany w Seattle

>powiem natomiast jedno - palilem lata i obserwowalem swoja osobowosc,
>obserwowalaem tez i rozmawialem z setkami inncyh palaczy i jestem na 100% pewny
>ze marihuana pwodouje zmiany psychotyczne i przyczynia sie do depresji (...tak
>wiem - alkohol tez, watroba, alkoholizm, depresja).

ja tam bym sklanial sie ku stwierdzeniu ze na 99%.
przyczyna zmian psychotycznych i depresji ??
posluze sie cytatem z wypowiedzi powyzej:
>Nie PRZYGNIATA cię taki fakt, że biedni narkomani uzależnieni,
>to w głównej mierze ludzie, którzy są nieprzystosowani społecznie,
>ponieważ mają trudności w obojętnym i pogodnym akcjeptowaniu
>ludzi złych oraz głupich?

jesli palisz dla zabawy i byle sie poczuc blogo by zapomniec o rzeczywistosci,
to od poczatku jestes w gorszej pozycji startowej. marycha powszerza percepcje -
np nagle mozesz zaczac zauwazac absurdalnosc dzialan roznych ludzi ("złych oraz
głupich"). jesli nie bedziesz wypieral tego doswiadczenia ze swiadomosci
spostrzezesz, iz wiekszosc Twego otoczenia jest jakas taka nie do konca uczciwa,
szczera, brak tu zaufania itp. Swiat zaczyna Ci sie jawic jako sztuczny. I tu
zaczynaja sie pojawiac m.in. depresje roznorakie.

Wiekszosc palaczy przechodzi nad tym do porzadku dziennego, ale chyba nie do
konca zdajac sobie sprawe z tego, ze to ich rzeczywisty swiat jest sztuczny.

milego dnia
Tomasz

Wielka Brytania: operacje nie dla palaczy

Przecież alkoholizm i narkomanię zaliczono do chorób społecznych,to dlaczego
nie można zaliczyć do tej grupy nikotynowców-nikotyna też uzależnia.A po drugie
niech ci kochani naukowcy napiszą prawdę i ogłoszą swoje wyniki badań co nas
tak naprawdę truje.Ostatnio przebyłem operację serca i wśród chorych na serce
zaobserwowałem tylko jakiieś 30% palących.Więc nie wiem skąd się biorą te
wszystkie inne dane.Ostatnio wyczytałem że najnowsze badania naukowe wykazały
że jedną z przyczyn raka odbytu jest chleb nafaszerowany
spulchniaczmi,konserwantami i diabli wiedzą jeszcze czym,nie mówiąc już o
reszcie żywności.Więc co,to tych co jedzą też przestaną leczyć.
Chciałem też zaznaczyć i żeby to było jasne,że mam świadomość że papierochy
zatruwają organizm.A może by tak wycofać leki które na jedną chorobę pomagają a
inne organy niszczą.

Stowarzyszenie Młodzi Zieloni 2004 „Ostra Zieleń”

każda używka wprowadzana na rynek powoduje niszczenie organizmu. Po co więc
wprowadzać nową? A wy chcecie prawnie bez ponoszenia odpowiedzialności za
skutki wprowadzić kolejną. Liczba zgonów jest dyskusyjna gdyż, przyczynę jak
nadużywanie picia łatwo jest zidentyfikować a jak odróżnić palenie trawy od
papierosów? Także z powodów penalizacji nie każda rodzina się przyzna czy
delikwent palił czy nie, a na końcu pali większość społeczeństwa więc skala
porównawcza jest zupełnie inna.
Najpierw opierasz się na WHO a później na wiedzy chemicznej. Jeśli trawa by nie
uzależniała to by to chyba WHO jasno napisało i chyb nigdzie na Świecie
przeciwników legalizacji trawy by nie było! Wiele osób mówi że trawa to
pierwszy krok do spożywania twardych narkotyków - po co więc dawać tym ludziom
którzy mają problemy wewnętrzne narzędzie do uzależnienia się?
Jeśli się zalegalizuje trawkę to w każdej disco budzie będą ją sprzedawać (tak
jak teraz papierosy i alkohol) a o świcie z tych miejsc będą jechały sznury
nabuzowanych samochodów. Skoro Policja teraz nie daje sobie rady z pijanymi to
jaki dasz im instrument aby dali sobie radę z kierowcami palaczami - kolejną
ustawę?
Państwo zabiera już dość podatków i jeśli o mnie chodzi ja nie chcę aby mój
kraj utrzymywał się z podatków od sprzedaży narkotyków.
Nie wiem skąd masz statystyki 2,5 - 5 milionów - znaczna rozbieżność a ile jest
wśród nich nałogowych palaczy? a ilu z tych nałogowych palaczy sięga później po
twarde dragi? masz dane to zaprezentuj i podaj źródło. Jako że ja takjiego nie
mam to wierzę temu człowiekowi który z nałogu wyszedł i teraz pomaga innym z
niego wyjść. To inżynierowie nazywają wiedzą praktyczną.
Holandia jest złym przykładem, a to dlatego, że stoi cywilizacyjnie znacznie
wyżej od nas. Ludzie są lepiej wykształceni, państwo ma więcej pieniędzy na
edukacje i zwalczanie nałogów. Bezrobocie = 0 itp.U nas niestety rzeczywistość
jest taka jaka jest. A dlaczego nie uwolnić wszystkich narkotyków? niech będą w
np Aptekach i każdy kto chce niech idzie do lekarza po receptę i sobie kupi. a
igłę i strzykawkę dostanie za darmo. Tak chyba jest w GB ale o ile wiem
problemu to w żaden sposób nie rozwiązało.A twoje prawa są ok jeśli nie
ograniczają praw innych pamiętaj o tym, nie żyjesz sam na tym świecie

Wspomnienia o Ursynowie

Czytając wspomnienia wyczułem nutę euforii, bez obiektywizmu. Czy wszystko co
ma już patynę dwudziestu lat ma być rozkoszne i łzawe?
Ktoś wspomniał o „czerwoniaku” (ul. Barwna). Był tam kiedyś SAM jak budowano
ulicę Cybisa. Dom należał do jednego z zarządzających wyścigami konnymi przed
II wojną. Za czasów budowy Ursynowa była tam najbardziej znana melina. Tak
melina z wódką!!! Taksówki znały bardzo dobrze to miejsce . Po wódkę zawsze do
czerwoniaka. Po drugiej stronie ulicy Romera był komisariat policji (milicji).
Dobrze znał też tą metę. Policjanci (milicjanci) też się tam zaopatrywali.
Interes szedł dobrze. Ceny ustalone. Bimber sprzedawało się po godzinie 3 rano.
Wtedy tanio. I hulaj dusza bez kontusza.
Ale. Mieszkali tam bardzo biedni ludzie w koszmarnych warunkach, m.in. Pani
Jadzia. Jako mała dziewczynka widziała również podjeżdżających różnych
dygnitarzy kupujących wódkę. Niedaleko komisariat policji. Obok szkoła.
Naprzeciwko (przy Cybisa) mieszkała nawet Maryla Rodowicz. Pani Jadzia wyrosła
na dziewczynę na starcie swojego życia uzależnioną od alkoholu. Była bardzo
dobrym człowiekiem. Jak mogła to pomagała ludziom, zwierzętom, drzewom. Zmarła
niedawno w wieku 30 lat. Przyczyna prawdopodobna? Choroba uzależnienia od
alkoholu. Po pani Jadzi zastał piesek. Zajmują się nim jej koledzy. Piesek
czeka na jej powrót.
A walka ze społeczną chorobą zwaną alkoholizmem w tej okolicy polega na tym,
że nie ma ławek. Bo na ławkach siedzą pijacy. Więc precz z ławkami. Była tam
kiedyś telewizja robić program. Ktoś ściągną dziennikarzy w to miejsce.
Odbyło się polowanie na biednych ludzi uzależnionych by ich ośmieszyć. Walka z
uzależnieniami nie jest jednak polowaniem na ludzi chorych. A czy ktoś słyszał
aby dostał karę policjant (milicjant) za tolerowanie kiedyś nielegalnej
sprzedaży alkoholu?
A przecież prawie wszyscy (w tym budowniczowie i mieszkańcy Ursynowa i okolic,
a więc i rozmaici urzędnicy) kupowali w trudnych czasach w czerwoniaku alkohol.
Niektórzy mówią ze dostawali tam darmowe prezenty do tzw. degustacji..
250 metrów od czerwoniaka prosperował do niedawna burdel, w okolicach
Arctowskiego. Mam nadzieję, że nie pojawi się następny w to miejsce.

Czy jestem alkoholikiem?

Na początku Twój post wydawał mi się dosyć prowokacyjny.Teraz doszedłem do
wniosku,że pisałeś go serio.Nie wiem dlaczego wydaje Ci się,że renoma
uczelni,dzienność Twoich studiów,piątki w indeksie czy 25 lat na karku ma
dowodzić niemożności bycia alkoholikiem.W grupie terapeutycznej mam klienta po
historii na UJ i lekarza który studia kończył z średnią 5,0.Oby dwaj są
wprawdzie starsi od Ciebie ale jest jeszcze chłopak 24 letni choć z
wykształceniem niepełnym zawodowym.25 lat to statystystycznie rzecz biorąc to
już jedna trzecia życia za Tobą.A średnia życia alkoholika podejrzewam nie
przekracza 50.To tylko takie moje obliczenia,bo w aktach zgonu alkoholików wpis
o przyczynie śmierci-przedawkowanie alkoholu czy spożycie alk.skażonego -zdarza
się rzadko.Osoby uzależnione umierają przedwcześnie na choroby układu
krążenia,marskość wątroby,raka trzustki,niewydolność nerek czy wreszcie w
wypadkach komunikacyjnych,na placach budowy czy przy pracach polowych.Czy
wreszie popełniając samobójstwa,gdy pić już nie mogą a przestać nie
potrafią.Pijąc w ten sposób jak to opisałeś jeśli alkoholikiem jeszcze nie
jesteś to rokowania masz bardzo dobre by nim zostać.Bo nie jest rzeczą normalną
zbetoniać się(pierwszy raz spotkałem się z takim określeniem-podoba mi się,choć
też jest jakimś zakłamywaniem rzeczywistości,bo brzmi lepiej niż "spiłem się do
nieprzytomności")trzy razy w tygodniu,teoretycznie bez powodu(choć powód też by
był tylko kiepskim alibi)I jeśli brać studencka,która za kołnież nie wylewa już
zwracała Ci uwagę,że masz problem to ty ten problem masz rzeczywiście i to nie
taki mały.Pozytywne w tej histori jest fakt,że Cię to niepokoi.Co z tym zrobisz
to już Twój problem.Jako inteligencja tego społeczeństwa powinieneś wiedzieć o
istnieniu poradni odwykowych.Można tam się niezobowiązująco umówić z
terapeutą,często są to ładne terapeutki,które coś mogą podpowiedzieć.A Ty już
podejmiesz dalsze decyzje co do przyszłości.Na tym forum jest wiele relacji
pań,które wiązały się z takimi miłymi,wykształconymi i kulturalnymi młodymi
kiedyś chłopakami,którzy lubili trochę wypić.I dzisiaj przeklinają tamte
decyzje.Poczytaj.Pozdr.

aborcja i ateizm - czynniki patologizujące

patologia po polsku

Teza o ateizmie i aborcji jako głównej przyczynie w życiu społecznym jest nader
wątła. Ateizm jako źródło patologii w dzisiejszych czasach w polskich realiach?
Naród się ureligijni i zapanuje pokój, brakterstwo i miłość? Naiwny idealista z
tego Tada, ale może to pod wpływem świątecznej atmosfery majaczą mu się
utopijne wizje społeczeństwa idealnego. Na marginesie, najwięcej krwi płynie
podczas prób wcielania takich świetlanych wizji w życie, wszystko jedno, czy
mają one proweniencję religijną czy laicką.

Rzeczywistość, jeżeli chodzi o źródła patologii w rodzinie jest trywialna aż do
bólu. W Polsce główną przyczyną patologii w rodzinie jest ALKOHOLIZM, ale być
może ja inaczej rozumiem patologię w rodzinie niż Tad.
Źródeł patologii społecznej (Tad nie precyzuje o co mu chodzi, ale chyba ma
myśli przestępczość, uzależnienia, wynaturzenia w życiu publicznym e.t.c.)
można upatrywać w tysiącu czynników, pośród których ateizacja współczesnych
społeczeństw wcale nie jest na pierwszym miejscu. Nie ma automatycznego znaku
równości pomiędzy religijnością (nawet głęboką) a przyzwoitością w życiu
społecznym. Co więcej ten związek w społeczeństwach, w których istnieje wielość
systemów normatywnych będzie się rozluźniał.

Upatrywanie w aborcji praprzyczyny zła w życiu społecznym i rodzinnym to jakieś
totalne nieporozumienie. Czyżby komunistyczna Rumunia była już w połowie drogi
do osiągnięcia ideału (wystarczyło ich tylko nawrócić). Amerykańskie badania, z
których wynika, że poddanie się przez kobietę aborcji zwiększa przemoc w
rodzinie (i to aż o 100% - ciekawostka) to jakaś lipa. O co chodzi - czy to
kobieta jest ofiarą tej przemocy czy agresorem ? A może chodzi o to, że kobiety
poddające się aborcji wywodzą się z takich kręgów społecznych, w których
przemoc w rodzinie zdarza się częściej niż przeciętnie? Czy nie pomylono
skutków z przyczynami (na co już ktoś zwrócił uwagę). Ciekawe zresztą, jaka
instytucja (i na czyje zlecenie) przeprowadzała te badania. Tu zdaje się leży
klucz do zrozumienia „metodologii” tych badań.

Skądinąd ciekawe, jaki związek ma według Tada aborcja z patologią społeczną w
takich jej przejawach, jak przestępczość kryminalna, oszustwa podatkowe, czy
wreszcie terroryzm ?

Argument o ateizmie Hitlera jest bezsensowny. Zaraz pojawi się zapewne lista
największych w historii ludzkości oprawców, którzy byli zadeklarowanymi
ateistami i konkurencyjna lista degeneratów zorientowanych religijnie.

Co BUSH robi kobietom w USA ???

> bynajmniej, sa pogadanki w szkołach podstawowych z policjantmi od prewencji a
> takze z terapeutami od uzaleznien bo oni wiele wiedza a nie dlatego ze dzieci
> potrzebują terapii uzależnien

Nie mam zdania - nic mi na ten temat nie bylo wiadomo.

> nie zgadzam sie
> religijnosc jest dla Ciebie z jakiś powodów istotna ale na wzrost
> przestępczosci pospolitej ma wplyw bezpośredni

Po pierwsze nie pisze tylko o wplywie bezposrednim - ogolnie o wplywie.
Religijnosc moze, ale nie musi miec wplywu na czynniki, ktore wymienilas - nie
znam zadnych badan, trudno mi to z religijnoscia powiazac (moze poza tym, ze
muzulmanie np. nie pija, ale mowimy o chrzescijanach).

> 1. stopa bezrobocia ( szczególnie jesli jest to męskie bezrobocie )
> 2. spożycie alkoholu
> 3. struktura spoleczenstwa ( low-middle-high class)

No... i tutaj pewnie juz tez bedzie roznie od kraju do kraju jakie te wplywy sa
(zakladam, ze opracowanie w krotych to napisano tyczy sie glownie europy
zachodniej). W pantwach, w ktorych nie ma tzw. opieki socjalnej pewnie te
czynniki maja wplyw wiekszy, ale w takich niemczech zapewne mniejszy, niz. np. w
rozwijajacym sie kraju i znacznie mniej socjalnym takim jak Polska.

> a religijność??? więzienia na calym świecie wypelnionie są wierzącymi

Tak - w Zachodniej Europie glownie muzulmanami, ktorzy wierza, ze przykazy
koranu zabraniajace popelniania przestepstw nie dotycza innowiercow.
Ale tak teraz o Twoich czynnikach: bezrobocie i rozklad klas (alkoholizm pomine
z przyczyn obiektywnych) - jak sie maja do tego panstwa muzulmanskie z surowym
prawem koranicznym? Slyszalem, ze tam jest relatywnie malo przestepstw. tzw.
pospolitych w naszym rozumieniu, ale moge sie mylic, bo jednak solidnego
opracowania przed soba nie mam - czy np. surowe a przede wszystkim egzekwowane
prawo nie ma nic do statystyki przestepstw?

Polskie dzieci kwiaty

"Ćpun" - typowe faszystowskie słowo upodlające
Faszyzm tym żyje, że wskazuje podludzi, wobec których nie obowiązują zasady
człowieczeństwa ("śmieci społeczne").

Gdyby przyczyną twojej awersji do środków psychoaktywnych była troska o los
ludzi, nie używałbyś z taką emfazą wobec ofiar uzależnienia słów, które są jak
kopnięcie leżącego.

Skądinąd środki psychoaktywne są w świadomości społecznej fałszywie
zdemonizowane (podobny mechanizm co w sprawie zagrożenia przestępczością -
można na tym politycznie wygrywać pod prawicowymi hasłami ograniczania
wolności).

Większość środków psychoaktywnych nie uzależnia. A nawet te, co uzależniają,
nie są tak niszczycielskie dla organizmu, jak się potocznie sądzi. (Gdyby
klasyfikować narkotyki, alkohol jako narkotyk twardy, byłby jednym z bardziej
wyniszczających!)

Przyczyną ruiny życiowej młodych narkomanów jest właśnie otaczająca ich życie
kryminalizacja i pogarda (do której taka mentalność jak twoja walnie się
przyczynia). Żyją jak "odpady społeczne", bo wiedzą i wszyscy w ich otoczeniu
też wiedzą - że są "narkomanami" (plus oczywiście fakt, że wymuszony w ten
sposób styl używania narkotyku kieruje ludzi do różnych śmiertelnie szkodliwych
świńst a la klej "Butapren" czy pospolity "kompot")

W XIX wieku wielu wybitnych ludzi - było to częste zwłaszcza wśród
arystokracji - było uzależnionych od nalewki opiumowej (każda gospodyni w
lepszym domu miała:) I nikt tego nie piętnował. Często żyli całkiem długo. A
wielu napewno - owocnie. (Wiele środków psychoaktywnych - w przypadku
niektórych ludzi - ogromnie wzbogaca osobowość. Najczęściej zresztą są to te
środki, które nie wywołują uzależnienia.)

XIX- wieczni narkomani arystokraci czy twórcy to najlepszy dowód na to, że
dzisiejszy "narkoman" to przede wszystkim upodlająca rola społeczna, która w
dużej mierze bardziej niż sam narkotyk odpowiada za katastrofę życiową.

Teraz kapujesz, dlaczego tak nie cierpię "surowych moralistów" (w istocie:
emocja faszystowska) jak ty?

Mrihuana leczy!!! Ktos ma działkę?

czesc z tych zastosowan jest znana-w sensie naukowym-juz od dosc dawna
thc testuje sie rowniez jako srodek wzmagajacy apetyt
u chorych poddawanych chemioterapii
zastosowanie w leczeniu astmy i sm jest juz pono wykorzystywane klinicznie
slyszalem rowniez-choc nie udalo mi sie tego potwierdzic-ze w kanadzie mozna
dla celow leczniczych zlecic komus hodowanie albo hodowac samemu odpowiednia
ilosc marysi
oczywiscie w praktyce zastosowanie znajda wyekstrahowane zwiazki aktywne
odpowiedzialne za konkretne pozadane skutki farmakologiczne a nie jaranie
kwiatow czy zywicy wiec to ze cannabinole sa przydatne w medycynie nie moze byc
po prawdzie argumentem za depenalizacja zielska-ale na szczescie sa inne

oczywiscie marihuana uzaleznia psychicznie
jednakze wsrod terapeutow zajmujacych sie leczeniem uzaleznien nie ma zgody co
do tego czy istotnie jest tak ze palenie trawy jest przyczyna uzaleznienia od
znacznie grozniejszych i wyniszczajacych substancji takich jak np opiaty
a skutki jej uzywania sa o wiele mniejsze niz chocby efekty uzaleznienia od
alkoholu i to zarowno w wymiarze medycznym jak i spolecznym
jezeli chodzi np o zagrozenia dla zdrowia wynikajace z obecnosci duzej ilosci
tzw substancji smolistych to przecie trawy nie trzeba palic zeby sie odurzyc
pragne przypomniec rowniez ze jedna z najsilniej uzalezniajacych znanych
ludzkosci substancji jest nikotyna
naprawde w swietle obecnej wiedzy sytuacja w ktorej tyton i alkohol sa
powszechnie dostepne a cannabis jest zepchnieta na kryminalny margines jest
absurdem i wyjatkowo jaskrawym przykladem hipokryzji
zstrzegam przy tym ze zadna substancja odurzajaca i uzalezniajaca absolutnie
nie powinna byc dostepna dzieciom i mlodziezy...

mdosa

Szkoła uczy, jak palić marihuanę

> Inaczej nie da się zrelaksować?
>
Oczywiście że się da, np alkoholem, co robi większość zestresowanych Polaków, tylko, że alkohol silnie uzależnia, wyniszcza organizm, jest przyczyną poważnych problemów społecznych. A marihuana nie

Zaleje nas morze wódki czy będzie normalnie?

Zaleje nas morze wódki czy będzie normalnie?
Zastanawia mnie dramatyczna wrecz chec utrzymania ograniczen w
ilosci punktow sprzedazy alkoholi w Czestochowie przez Wspolnote i
Wysoka hierarchie koscielna,oraz odwracanie kota ogonem jezeli
chodzi o prawdziwe przyczyny tej patologii spolecznej.

Czyzby chodzilo tutaj o scisle powiazanie kontrolowania sprzedazy
alkoholu od powiazan politycznych i szeroko kontestowanych ukladow
panujacych w Czestochowie.

Czy hierarchia koscielna w naszym miescie nie ma innych metod
dotarcia do zrodel patologii,do rodzin,np.poprzez wychowanie
szkolne,a nie tylko udowadnianie nam ze utrzymywanie(przez kogo?)
kontroli dystrybucji zezwolen jest najlepsza metoda przeciwdzialania
alkoholizmowi?

Czy probuje sie tylko trzymac metod (ktore sama zwalczala w czasie
istnienia poprzedniego ustroju) zapominajac o realnym zagrozeniu
jakim nie jest dostepnosc alkoholu jak w czasach zaborow,ale brak
swiadomosci ludzi(obecnych czasow) w stosunku do zagrozen(miedzy
innymi zubozenie spoleczenstwa,strach przed utrata srodkow do
zycia,mozliwoscia opieki nad rodzinami,oraz zagrozenie zycia
bliznich przez kierowcow zasiadajacych za kierownica roznych
pojazdow mechanicznych po spozytym alkoholu).

Reasumujac,Czestochowa jako swiete miasto w podtekscie
przedstawionej opinii przez Wspolnote oraz wysoka hierarchie
koscielna,jest przedstawiana jako miasto meneli,alkoholikow,ludzi
uzaleznionych od tej uzywki,ktorzy czekaja tylko na decyzje o
zwiekszeniu liczby punktow sprzedazy alkoholu by wyjsc i rozpelznac
sie po miescie.
Czyli starcie dwoch skrajnosci.
Zamiast "walczyc" uzywajac zardzewialej broni,mozna bylo by zwrocic
wieksza uwage na wychowanie przyszlego pokolenia w rodzinach(nie
tylko podczas jakiegos kazania raz na miesiac),albo korzystac z
doswiadczenia tych co potrafia rozmawiac z mlodzieza i nie tylko z
ta grupa wiekowa jak (oj.Gora,ks.Tischner).Dlaczego nie uczyc
mlodziezy kultury obywania sie z alkoholem.

Mam wrazenie ze jeszcze nikt nigdzie na podstawie zalozenia o
ograniczniu dostepnosci do zrodel tej uzywki,nie zdolal zbudowac
prawdziwej metody przeciwdzialania uzaleznieniom alkoholowym.Nie
wspominajac o skutecznej metodzie walki z szara strefa obrotu
nielegalnym alkoholem oraz innymi patologiami,i skutecznym
przeciwdzialaniem ich skutkom spolecznym.

Dobrze bylo by zeby kosciol bardziej uczyl ludzi wiary w siebie,w
swoje dobre postanowienia,we wzajemna pomoc,oraz jako instytucja
ktorej system wartosci ma jeszcze jakies znaczenie dla duzej
czesci spoleczenstwa,potrafil poprzez dotarcie do kazdej grupy
spolecznej, wskazywac mozliwosci umiejetnego odczytywania
rzeczywistosci.

Proszę o pomoc dla córki

Zakładając, że przyczyną czyjejś biedy jest jego choroba, która uniemożliwia mu
zdobycie kwalifikacji i podjęcie pracy, to logiczne jest, że wyleczenie
spowoduje, że jego status materialny i społeczny ulegnie poprawie. Podobnie jest
z osobami uzależnionymi. Jak ktoś, kto z tego powodu, że jest ciągle pijany albo
naćpany nie może znaleźć sobie stałej pracy, tylko chwyta się jakiś dorywczych
zajęć albo żebrze a zdobyte pieniądze wydaje na alkohol albo narkotyki, wyleczy
się z uzależnienia, to też od razu będzie miał wygodniejsze i bardziej dostatnie
życie. Nie jest to żadna utopia.

> A co to ma za znaczenie?? Pani ciągle stawia znak równości między
> niezadowolenem a chorobą. Nie mogę zagwarantować też, że ci co nie
> żyją w nędzy i nie są uzależnieni są szcześliwi i na pewno nie
> chcieli by niczego w swoim życiu zmienić.

Ja tylko twierdzę, że stan permanentnego niezadowolenia i nieradzenie sobie w
życiu jest chorobą, wynikającą z nieprawidłowego funkcjonowania mózgu i tę
chorobę można i trzeba leczyć. Bez względu, czy to dotyka bogatego czy biednego.
Tylko, że wszelkie przypadłości jakie dopadają ludzi zamożnych nie stanowią
problemu społecznego.
I nieprawdą jest, że można chorego człowieka zostawić samego sobie tylko
dlatego, że twierdzi, że pomocy nie potrzebuje. Zwłaszcza, że nie jest prawdą,
że nie potrzebuje skoro po jałmużnę rękę wyciąga.

To tak jakby zignorować zachowania człowieka, który jest pod wpływem narkotyków,
które ktoś mu niepostrzeżenie dosypał. Czy i w tym wypadku stwierdziłbyś, niech
sobie robi i gada co chce, nawet niech się zabije, w końcu to jego wolna wola?
Zwłaszcza, że sam twierdzi, że jest poczytalny, trzeźwy, wie co robi i nie życzy
sobie niczyjej pomocy.

Proszę o poradę

Dlaczego alkoholizm jest chorobą?
Za tym, że uzależnienie od alkoholu jest chorobą przemawia fakt, że
spełnia ono trzy podstawowe kryteria choroby, tj. narusza stan
równowagi między zdrowiem i patologią, charakteryzuje się swoistą
etiologią, a wśród przyczyn zmian patologicznych obecny jest czynnik
fizyczny. Alkohol oddziaływuje na ośrodkowy układ nerwowy (głównie
na mózg), a ten z kolei reaguje na wszelkie zmiany w składzie
chemicznym krwi (aspekt patofizjologiczny); jest anatomicznym
podłożem życia psychicznego (aspekt psychologiczny) oraz umożliwia
kontakt z innymi ludźmi, podlega wpływom społecznym (aspekt
socjologiczny).
Substancje psychoaktywne (w tym również alkohol) działają na mózg
poprzez swoje własności chemiczne i konkurują ze związkami
chemicznymi produkowanymi przez układ nerwowy, w celu komunikowania
się wewnątrz systemu neuronów. Jednocześnie substancje te uszkadzają
struktury mózgowe. Badania neuropatologiczne wykazały, że w
porównaniu z grupą kontrolną, u alkoholików 30% neuronów płatów
czołowych jest zniszczonych. Jest to o tyle istotne, że te właśnie
płaty są odpowiedzialne za wyższe funkcje mózgowe (np.
przewidywanie, planowanie) oraz za hamowanie innych struktur,
odpowiedzialnych za zachowania bardziej instynktowne (np. agresja).
Okazało się, że mózg człowieka uzależnionego ma funkcjonalne
niedobory, nawet wtedy gdy nie są widoczne zmiany strukturalne.
Powyższe fakty pozwalają stwierdzić, że uzależnienie od alkoholu
jest niewątpliwie chorobą, która m.in. charakteryzuje się
zaburzeniem czynności mózgu. Chorobą, która jest aktywna bez względu
na to czy alkoholik jest w stanie upojenia, czy też zachowuje
abstynencję.

tekst autorstwa dr med. Bohdana T. Woronowicza
www.alkoholizm.eu

Przemoc w związku. Czy to się da przewidzieć?

Dlaczego ofiary przemocy pozostają w ziązku?
Dlaczego osoby doznające przemocy pozostają w krzywdzącym związku?

• Odczuwają lęk przed zemstą ze strony sprawcy,
• Odczuwają wstyd i upokorzenie,
• Są zależne finansowo,
• Ze względu na uwarunkowania kulturowo – religijne,
• Obwiniają siebie za przemoc

Są przekonane że (a fakty są takie):

Nie ujawnia się tajemnic rodzinnych.
(Przemoc nie skończy się sama. Pierwszym krokiem do jej przerwania jest
przełamanie izolacji i milczenia)

Nikt nie powinien wtrącać się w prywatne sprawy rodziny.
(Przemoc w rodzinie jest przestępstwem. Każdy ma prawo zapobiec przestępstwu.)

Jeśli ofiara jest bita, to znaczy, że na to zasługuje.
(Nikt nie ma prawa bić i poniżać kogokolwiek bez względu na to co zrobił)

Przemoc jest wtedy gdy są widoczne ślady pobicia.
(Nie trzeba mieć siniaków i złamanych kości, aby być ofiarą przemocy domowej.
Poniżanie i obelgi bolą tak samo jak bicie.)

Nie można zmienić swego przeznaczenia.
(Nawet po wielu latach ofiara może przerwać przemoc. Nigdy nie jest za późno,
aby powiedzieć NIE!)

Alkoholizm jest przyczyną przemocy.
(Uzależnienie od alkoholu nie zwalnia od odpowiedzialności za czyny. Należy
karać sprawcę przemocy i leczyć jego chorobę.)

Przemoc w rodzinie to problem marginesu społecznego.
(Przemoc domowa zdarza się we wszystkich grupach społecznych niezależnie od
poziomu wykształcenia i sytuacji ekonomicznej.)

za: www.niebieskalinia.org/?id=9

Nie opowiadajcie bajek o piciu za PRL

Nie opowiadajcie bajek o piciu za PRL
Alkoholizm jest ogromnym problemem ale wydaje mi sie, ze nie ma sensu szukac
jego przyczyny w takim czy innym systemie politycznym. Nalezy sie bardziej
skupic na tym, jak ten problem mozna rozwiazac. Wydaje mi sie, ze nalezy
postarac sie zmienic podejscie ludzi do alkoholu. Jak juz inni psali, alkohol
sam w sobie nie jest zly, wszystko zalezy od ilosci i celu: wypijasz bo masz
ochote, bo ci smakuje, czy pijesz zeby sie nachlac, uciec od problemow...
Wszyscy mowia o tym, ze coraz wiecej mlodych pije. ja mysle, ze nie jest to
jakas nowa moda. Dla mnie jest to w wiekszosci przypadkow skutek braku
swiadomosci rodzicow i spoleczenstwa. Jak dziecko, dla ktorego normalna rzecza
jest to, ze jak przychodza do rodzicow goscie, to na stole automatycznie pojawia
sie flaszka, moze byc swiadome zagrozenia jakie niesie za soba alkohol? przeciez
to normalne, ze tata, mama czy wojek sie upijaja. To normalne, ze jak jest cos
do swietowania to sie czlowiek musi napic a jak juz sie napije to robi sie
wesolo. Alkohol jest super! Takie rzeczy wynosi sie z domu. Wydaje mi sie, ze
nasza tolerancja alkoholu/izmu jest za duza. za pozno widzimy problem. widze to
moze dlatego, ze sama mam w rodzinie dalszej lub blizszej wielu alkoholikow. Jak
slysze komentarz znajomych o koledze, dla ktorego zabawa bez alkoholu nie
istnieje, ktory nie zna umiaru a wieczor bez chocby jednego piwa to wieczor
stracony, ze to mlodosc i mu przejdzie, ze przesadzam, to az mi sie wlos jezy...
to wlasnie w mlodosci najlatwiej sie uzaleznic. Mysle, ze trzeba zmeinic
postrzeganie spoleczenstwa, ze rodzice powinni zastanowic sie czego ucza swoje
dzieci w domach. i przede wszystkim, ze o problemie trzeba rozmawiac a nie
zamykac go w czterech scianach, bo wstyd...

Dlaczego mnie zabiliście.....?

W wątku tym znalazła się taka moja refleksja:

Tak więc - net nie zamyka się w technologii, która zniewala człowieka. Która
"uzależnia". Czasami więcej daje człowiekowi niż zdawkowe wizyty, sztywne
dialogi znajomych - owszem, widzą swoje twarze, patrzą w oczy, ale nie mają nic
sobie do powiedzenia. Żadnych uczuć. Nic.



Myślę, że tak w wirtualu, jak i w realu można się pomylić, bo intensywności
odczuć nie da się porównać. Kiedy kogoś nie lubimy realnie, to nie lubimy aż
strach :-) A jak kogoś lubimy realnie, to chcemy z tym kimś być, spotykać się,
nie unikamy się, planujemy wspólne podróże, itd.

Co gorsza, intensywność wirtualu szkodzi intensywności życia. Ta intensywność
polega m.in. na fizyczności. Fajnie, że dzięki mojej abstynencji mogłam kolejny
raz przepedałować ponad 100 km i nie odczuwać zmęczenia. A dzięki realnym
znajomym mogę jutro wyjechać w stronę atlantyckich wybrzeży i nic to mnie nie
będzie kosztować. Samo się ułożyło.

Czuję się trochę jak Jerzy i August, którzy wszędzie mają znajomych gotowych
przyjąć ich pod swój dach. W moim przypadku nie są to przyjaciele poznani w AA,
ale dla pogody ducha trzeba mieć przyjaciół. Jeśli z jakichkolwiek przyczyn
alkoholik nie nawiązał bliskich relacji ze środowiskiem, powinien szukać
przyjaciół w kręgu mityngujących. No bo gdzie? W Internecie???????

Dwie drogi dla alkoholika:
albo powracamy do naszych dawnych znajomości, zaczynamy odbudowywać dobre
relacje (mnie to zajęło trzy lata!!!) z rodziną i przyjaciółmi;
albo szukamy nowych przyjaciół.

A gdzie tych nowych alkoholik znaleźć może?
W AA.

Zatem samodzielność trzeźwienia nie jest tylko i wyłącznie wolnym wyborem. To
zależy od społecznych relacji, jakie człowiek nawiązał wtedy, kiedy jeszcze nie
złapał go nałóg. Pewnie dlatego młodym jest trudniej... i tym starym, którzy
pili od wczesnej młodości. Zabrakło im czasu na prawdziwe przyjaźnie - wszystko
pochłonęła flaszka.

A może to tylko przypadek decyduje o naszym losie? Ciemne lub jasne gwiazdy,
ślepy los?

Fajnie byłoby, gdyby ktoś zastanowił się nad problemem... bez idiotycznych
rozróbek. Bo to bardzo ważna kwestia.
:-)

Prof. Zbigniew Religa i jego 2 lata walki z cho...

Jak prof. Religa przez 2 lata walczył z rakiem
Zmarł największy HIPOKRYTA naszych czasów!!!

Bo kimże był ten człowiek?
Lekarzem - palił papierosy !
Chirurgiem - palił papierosy !
widział jak wyglądają płuca zaatakowane rakiem i w wielu przypadkach
rozpoznawał przyczynę tych patologii.

Wielokrotnie rzucał palenie - mimo to wielokrotnie ponawiał palenie papierosów.

Czy uczestniczył w likwidacji firm produkujących papierosy?
Czy uczestniczył w likwidacji rynku papierosowego?
Czy uczestniczył w procesie udowodnienia, że palenie papierosów uzależnia palaczy?
Czy uczestniczył w procesie rozpoznania uzależnień?, zwłaszcza palaczy?

Właśnie dlatego, że nie robił tych rzeczy - sam palił jak lokomotywa.

Czy powiedział o przyczynach swojego uzależniania się od papierosów?

Uważam, że należy:
1) wziąć się za złodziei - wytwórców papierosów - ponieważ oni żerują na
najniższych instynktach człowieka - uzależnianiu się od chwilowej
"przyjemności" jaką daje palaczowi papieros;
2) uniemożliwić produkcję i przetwórstwo roślin zawierających nikotynę;
3) podjąć działania, w celu rozpoznania przyczyn negatywnego działania papierosów;
4) podjąć działania, w celu rozpoznania przyczyn podejmowania
świadomego/nieświadomego powrotu do palenia papierosów i innych środków
działających patologicznie;
5) Podjąć działania, w celu zmiany prawa w stosunku do producentów papierosów
i przetwórców roślin tytoniowych;
6) poprawić komfort życia społeczeństwa, które mając wiele problemów, ucieka w
używki (papierosy, alkohol), narkotyki, i inne sposoby chwilowego zapomnienia
o problemach codziennych.

Co wy na to?

lisa2

Na zakończenie pewnej jałowej dyskusji..

Geny a osobowość.
Niebezpieczne dla mężczyzn geny są dobre dla kobiet, a pozytywnie odziaływujące
na mężczyzn zagrażają kobietom - stwierdził zespół badawczy z Uniwersytetu
Uppsalskiego oraz z Centrum Badań Klinicznych w Vesteras.

Naukowcy szwedzcy sami byli zaskoczeni wynikami badań. "Początkowo uznaliśmy je
za nieporozumienie" - oświadczył prof. Lars Oreland z Uppsali. - Jednak po
dokładnej analizie profesor mówi: "Nie boję się stwierdzić, że stoimy u progu
rewolucji w poglądach na wpływ genów na rozwój osobowości człowieka".

Badaniom podlegały geny MAOA i 5-HTT mające wpływ na to w jaki sposób mózg
ludzki reaguje na enzymy: dopaminę i serotoninę. Odpowiedzi na te pytania
szukano badając grupę 5 tys. młodych ludzi obu płci w wieku 16-19 lat.
Interesowano się nie tylko czynnikami fizjologicznymi, ale również
uwarunkowaniami jakie stwarzało ich środowisko społeczne i rodzinne. Okazało
się, że mężczyźni posiadający tzw. krótką odmianę genu MAOA w połączeniu z
pochodzeniem ze środowiska określanego jako trudne podlegają zwiększonemu ryzyku
popadania w depresję i w alkoholizm. Dla dziewcząt podobne skutki niesie
posiadanie tzw długiej odmiany tego samego genu, która chroniła chłopców.

Odmiennie wygląda sytuacja w wypadku genu 5-HTT. Na kobiety negatywne skutki
wywiera posiadanie krótkiej odmiany tego genu. Dla chłopców zaś niebezpieczna
jest odmiana długa.

Naukowcy są bardzo ostrożni w próbach wyjaśniania przyczyn tych różnic. Prof.
Oreland powiedział nawet, że może nigdy nie będziemy potrafili wytłumaczyć
mechanizmu zjawiska. "Pozostają nam tylko spekulacje i np. odwoływanie się do
teorii Darwina. Można zastanawiać się czy w pełnym zagrożeń środowisku nie był
cennym dla przeżycia gatunku fakt większej agresywności mężczyzny broniącego
swego terytorium i równocześnie większej łagodności kobiety".

Praktycznym znaczeniem odkrycia mogą być zmiany w sposobach leczenia m.in.
depresji, zachowań agresywnych, uzależnień, alkoholizmu i innych chorób.

Jak poinformował prof. Lars Oreland jego zespół już wytypował do dalszych badań
zestaw genów, które jak się sądzi mają decydujące znaczenie dla kształtowania
osobowości ludzkiej

źródło:
www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2929

A wszystko przez te feministki - rownouprawnily !

A wszystko przez te feministki - rownouprawnily !
Pijane weekendy Polek

"Zdaniem specjalistów jedną z przyczyn pijaństwa kobiet jest zmiana
norm towarzyskich. "Jeszcze 10-15 lat temu nadmiar wypitego alkoholu
odbierał paniom kobiecość, dzisiaj rzadko kogo bulwersuje. W
młodszym pokoleniu widzimy, że kobiety szybko gonią mężczyzn w
piciu" - mówi dr Bohdan Woronowicz, psychoteraputa uzależnień ze
stołecznego Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Lekarz zwraca uwagę
na inny aspekt weekendowego picia. "Te kobiety upijają się celowo.
Dawniej piątkowe picie było charakterystyczne dla osób na granicy
alkoholowego uzależnienia, teraz stało się normą" - dodaje
psychoterapeuta2.

""Nie ma wątpliwości, że upijanie się młodych kobiet to bezpośrednia
konsekwencja emancypacji. Panie coraz aktywniej uczestniczą w życiu
społecznym i płacą za to poważną cenę. Za karierą zawodową idą
stresy, lęki niepokoje, a alkohol łagodzi napięcia. Właśnie dlatego
kobiety tak chętnie zaglądają do kieliszka"
www.dziennik.pl/kobieta/article178608/Pijane_weekendy_Polek.html

Z powyzszego tekstu wieje groza.
Natomiast dwa pozostale nie wzbudzaja juz emocji. A jezeli jakies to
z zupelnie innego powodu.

Posłowie debatują przy wódce
www.dziennik.pl/polityka/article174407/Poslowie_debatuja_przy_wodce.html

Polscy piłkarze przesadzają z alkoholem
www.dziennik.pl/sport/pilkanozna/article174710/Polscy_pilkarze_przesadzaja_z_alkoholem.html

Drobnopijaństwo przyczyną chorób i śmierci

Drobnopijaństwo przyczyną chorób i śmierci
Alkoholizm jako choroba jest zjawiskiem powszechnie znanym i praktykowanym po
różnych placach i targowiskach. Alkoholik wyróżnia się potrzebą związków z
drugim alkoholikiem, gromadnym paleniem świeczek, dezyderatą oraz omijaniem
stoisk monopolowych. Alkoholikowi nie wolno w domu posiadać żadnych
kieliszków, a wszelkie decyzje życiowe - od umycia wanny począwszy, na
romansie z sąsiadką skończywszy - musi omawiać z psychiatrą i terapeutą
uzależnień. Zjadłszy jedną jedyną wisienkę w likierze natychmiast wpada w ciąg
i po oddeteksiowieniu rozpoczyna następną terapię.

Różnica między alkoholikiem a drobnopijoczkiem widoczna jest np. w przygodzie
Tranzyta, który - w celu osiągnięcia nagannego stanu - musiał pożreć pół
bombonierki wisienek w likierze, a resztę schował na później. Gdyby był
alkoholikiem, wystarczyłaby mu jedna czekoladka i detoksowanie miałby jak pięć
złotych znalazł.

Drobnopijoczek eska pije szampany i zjada lody rumowe, po czym kłamie, jakoby
była całkiem trzeźwa. Addi od kilku miesięcy kontroluje angielskie piwa, mimo
że powinien skonać przed oknem forsonowiczowskim - ku chwale terapii. Janu
używa spirytusu do celów medycznych, a mimo to ubezpiecza i ubezpiecza.

Chciałabym tutaj zasugerować nieśmiało, że drobnopijaństwo jest chorobą
podstępną i może doprowadzić do śmierci ofiary. Każdy drobnopijoczek czy -czka
muszą pamiętać, że nie wolno wpaść w ciąg. Nawet jednorazowe upicie się grozi
katastrofą. Drobnopijoczki bowiem, podobnie jak alkoholicy, podlegają prawom
głodu. Wiedzą o tym bez terapeutów i mityngów, co stanowi podstawowe kryterium
rozróżniania obu tych jakże odmiennych przypadłości.

Drobnopijoczek posiada wolną wolę oraz myślenie nazywa myśleniem, nie
kombinowaniem. Mówi też, że terapeuty są do deupy, a mimo tego siła wyższa nie
strzela drobnopijaczka piorunami. Alkoholik od razu, po wypowiedzeniu takich
słów, opija się i - w następstwie - doskonali w nowej grupie przyjaciół.

Piszę to w celu ostrzeżenia drobnopijoczków - -czek: nie tylko alkoholik umiera...

Jeśli kto chciałby dodać cokolwiek na temat drobnopijaństwa - choroby
społecznej i demokratycznej - nie namawiam ani nie zabraniam.

Spowarzaniem - drobnopijaczka eska

mam coś do powiedzenia....

mam coś do powiedzenia....
Witam
Od kilu tygodni czytam Wasze posty, są tu osoby które piszą odważnie o swoim
problemie ze środkami psychoaktywnymi, są też takie które oceniają, są i
takie które ośmieszają różne środki pomocy, są też osoby które szukają pomocy
dla najbliższych. Pomyślałem sobie, że napisze moją historię. Około 14 roku
życia zacząłem eksperymentować z alkoholem, stan tak dobrze znany niektórym
piszącym tutaj „rausz”, „wejście pierwszej sety”, „zamulenie myśli i uczuć”
jak go zwała, nie ważne, każdy ma inne określenia, ten stan pozwala zapomnieć
o egzystencji, uczuciach , miłości, ogólnie o życiu z problemami dnia
codziennego. Nawet teraz, pisząc po latach o alkoholu trzęsą mi się ręce a
serce przyspiesza, przeżycie dalej mocne…..No dobra historia idzie dalej,
Około 18 roku życia zacząłem eksperymentować z narkotykami, „kompot” ( dla
wyjaśnienia to była polska heroina) trawka, prochy różnej maści, ketamina,
LSD i wszystko co można było zrobić samemu lub dostać. Diagnoza w
psychiatryku na oddziale uzależnień była jedna.. Toksykomania mieszana i
uzależnienie od alkoholu. W wieku 22 lat poszedłem na ostatnie moje odtrucie,
potem ośrodek uzależnień, spędziłem tam 2 lata i…….wyszedłem jak to mi mówili
wtedy zaleczony, czyli uzależniony w czasie remisji, trzeźwy. I co dalej,
pytanie kołatało się po mojej głowie…Na tym skończę bo mógłbym napisać
powieść, najważniejsze, że od 20 lat nie biorę nie piję, skończyłem
psychologie kliniczna, przeszedłem własną psychoterapię i teraz sam pomagam
osobom uzależnionym, być może oddaje dług który zaciągnąłem u społeczeństwa,
nie wiem być może….
Wszystkim osobom, które trwają w swym piciu życzę dużo wytrwałości w dążeniu
do trzeźwości..
P.S
Picie alkoholu jest skutkiem a nie przyczyną, alkohol pomaga nie myśleć, nie
czuć…to nie życie nas zmusza do picia, to nasze traumy i to co wydarzyło się
w naszych relacjach z osobami znaczącymi doprowadza do picia, trzeba szukać
przyczyny. Pewien Gestaltysta powiedział, mamy w swoim życiu nie pozamykane
sprawy z przeszłości, trzeba je domknąć, pozamykać….
Pozdrawiam G.

INTERNECIE POZWÓL ŻYĆ. CZY I TY JESTEŚ NAŁOGOWCEM?

Gość portalu: tete napisał(a):

> I z pewnością nie w tym rzecz, że ktoś jest maniakiem-hobbystą i przeznacza
> mnóstwo czasu lub pieniędzy (albo jedno i drugie !)na realizowanie swojego
hobb
> y
> .Fakt - to może być przyczyna konfliktów. Ale wcale nie oznacza uzależnienia !
>

Więc jak to jest z maniakalnym oglądaniem TV od rana do wieczora czy
maniakalnym siedzeniem w internecie? Mimo wszystko wydaje się, że brak tu
pewnych cech związanych z tym prawdziwym wyniszczającym nałogiem narkomanii czy
alkoholizmu.

>
> >
> Otóż moim zdaniem, przedstawianie nałogów jako
> > choroby z góry usprawiedliwia poczynania nałogowców.
>
> Nie usprawiedliwia ! Sądzę, że kilkaset tysięcy ludzi w Polsce jest
uzależniony
> ch
> od alkoholu ale nie uświadamia sobie tego lub nie chce (mechanizm !).W
związku
> z
> tym ich zwolnienia z tytułu chorób, wypadków - kosztują mnóstwo. Niestety
jest
> to
> leczenie skutków. Nazwanie uzależnienia chorobą nie służy usprawiedliwieniu
> skutków. Chorobę należy leczyć.Wówczas nie będziemy WSZYSCY płacić za jej
skutk
> i.

Jedno to sprawa pewnego obiektywizmu zawartego w stwierdzeniu, że alkoholizm
jest chorobą. Tu w 100% zgoda. Drugie to społeczny odbiór takiego stwierdzenia.
I tu już sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Sądzę, że w naturze
człowieka leży, by wyciągać jak najwięcej korzyści z otaczającego nas świata i
jeżeli pojawia się jakaś ogólna teoria, czy teza to zdarzyć się może, że będzie
ona funkcjonowała później zupełnie inaczej niż było to intencją jej autorów. I
tak zapewne jest z chorobą zwaną alkoholizmem i nieco inaczej (może zupełnie
inaczej) z chorobą zwaną narkomanią. Alkohol to również kultura, tradycja i
szereg innych wartości, które mają wpływ na nasze wyobrażenia o zjawisku
alkoholizmu.

> Jacku. Upiekłam świeże ciastka - z nadzieniem orzechowym. Tylko święty by się
n
> ie
> skusił !!!

No właśnie, jeden z takich już się skusił. A zostawił coś coś dla mnie?

Pozdr jak zwykle / Jacek

Krajowy program przeciwdziałania .."2002-2005"

Krajowy program przeciwdziałania .."2002-2005 cz4
Partycypacja

W programie przewidziano uruchomienie mechanizmów zwiększających społeczną
partycypację. Warunkiem wzrostu tej partycypacji i zaangażowania jest rzetelna
informacja na temat zjawiska i jego lokalnych uwarunkowań. Promowane są
długoterminowe strategie lokalne. W ich realizacji powinno brać udział wielu
partnerów, którzy zarówno współuczestniczą w budowaniu lokalnych strategii, jak
też regularnie współpracują w czasie ich wdrażania. Do współpracy na poziomie
lokalnym trzeba włączać szerokie spektrum organizacji pozarządowych, również te,
dla których problem narkomanii nie jest kwestią centralną.

Budowanie społecznej akceptacji

Obok partycypacji ważnym elementem budowania akceptacji dla programu będzie
zmienianie stereotypów na temat przyczyn i konsekwencji konsumpcji środków
psychoaktywnych. Istnieje powszechne przekonanie, że alkohol, narkotyki i leki
psychotropowe są środkami o zupełnie odmiennym działaniu, a ich konsumenci
reprezentują całkiem odmienne światy. Z jednej strony obserwować można
potępienie używania narkotyków, z drugiej zaś dużą tolerancję wobec nadużywania
alkoholu i przyzwolenie na używanie leków nasennych, uspokajających i
przeciwbólowych (bez wskazań lekarskich).

Niezbędnym krokiem w procesie budowania społecznej akceptacji dla celów i
założeń Krajowego Programu Przeciwdziałania Narkomani jest upowszechnianie jego
treści oraz informowanie o osiągnięciach i problemach w jego realizacji.
Społeczna debata na ten temat może przyczynić się do podniesienia poziomu
akceptacji dla zadań Krajowego Programu.

KOORDYNACJA PROGRAMU, ORGANY I INSTYTUCJE ODPOWIEDZIALNE
ORAZ GRUPY DOCELOWE

Duże rozpowszechnienie używania środków psychoaktywnych ma wielowymiarowe
przyczyny, a szkody z nim związane obserwowane są w różnych sferach życia
społecznego. Stąd wywodzi się postulat, aby działania zapobiegawcze miały
charakter interdyscyplinarny i międzysektorowy. Niezwykle istotna jest ich
stała, pozioma koordynacja. Rolą instytucji centralnych winno być dystrybuowanie
dostępnej wiedzy i sprawdzonych metod pracy na poziom lokalny. Winny one również
udzielać merytorycznego, organizacyjnego i wreszcie finansowego wsparcia
lokalnym inicjatywom. Instytucje centralne widocznie zaangażowane w realizację
zadań programu dają sygnał agendom lokalnym, że działania zapobiegawcze są
traktowane przez państwo jako sprawa priorytetowa.
Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii kluczową rolę w zakresie
koordynacji, nadzorowania i realizacji programu odgrywa Krajowe Biuro ds.
Przeciwdziałania Narkomanii. W jego kompetencjach pozostaje utrzymywanie stałych
kontaktów z instytucjami odpowiedzialnymi za realizację poszczególnych zadań
oraz organizowanie cyklicznych spotkań i konferencji służących monitorowaniu
prowadzonych działań.
Istotne znaczenie ma także współpraca między podmiotami realizującymi zadania z
zakresu ograniczania popytu i podaży, a także koordynacja działań podmiotów
prowadzących politykę w odniesieniu do różnych substancji psychoaktywnych.
Organami i instytucjami odpowiedzialnymi za wdrożenie programu są przede
wszystkim organy administracji rządowej i jednostki samorządu terytorialnego na
różnych poziomach. Przy realizacji poszczególnych zadań istotną rolę odgrywać
powinny organizacje pozarządowe.
Program obejmuje swym zasięgiem wiele grup docelowych. W części profilaktycznej
jest to ogół społeczeństwa, ale przede wszystkim dzieci i młodzież w wieku 10-25
lat, w tym młodzież z grup ryzyka. W części dotyczącej lecznictwa program
adresowany jest do osób używających narkotyki w sposób szkodliwy i uzależnionych
od nich. W tej grupie spotyka się ludzi w wieku od kilkunastu do sześćdziesięciu
i więcej lat, ale 80% z nich mieści się w przedziale 16-29 lat.
Działania z zakresu ograniczania podaży skierowane są przede wszystkim na
organizacje przestępcze. Ich charakterystyka ilościowa i jakościowa w ramach
standardowych technik naukowo-badawczych jest ograniczona.

Bialystok - lzy plyna noca .

Bialystok - lzy plyna noca .
Podaje za www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20030318&id=my11.txt

Fragmenty :
(...)Bezrobotnych przychodzących do urzędu po pomoc jest coraz więcej.
Niestety, jest wśród nich coraz więcej osób załamanych - ludzie nie
wytrzymują stresu spowodowanego brakiem pracy, samorealizacji, perspektyw.
Warunki pracy w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Białymstoku stają się
coraz bardziej niebezpieczne. Niezadowolenie ludzi przeradza się często w
agresję, która w pierwszym rzędzie uderza w pracowników socjalnych. -
Przybiegają do nas ludzie z siekierami, nożami, walą pięściami w stół. Aż tak
źle nigdy nie było - mówi pani Zdzisława Sawicka, dyrektor MOPR w Białymstoku.
(...)
Do drzwi domu, w którym mieszkają siostry ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek
Świętej Rodziny, często pukają ludzie potrzebujący wsparcia, nie tylko
duchowego. - Jest coraz więcej osób potrzebujących wsparcia materialnego -
zauważa siostra Alodia Jabłonowska. - Nierzadko są to matki samotnie
wychowujące dzieci. Skarżą się, że państwowe zasiłki są tak niskie, iż nie da
się za nie godnie żyć. Jednak częściej przychodzą do nas po pomoc mężczyźni,
i to coraz młodsi. Jest ich coraz więcej, 20-30 dziennie. Nie ma wśród nich
alkoholików czy narkomanów. Są to zdrowi, młodzi mężczyźni, którym nie
stworzono warunków, aby mogli normalnie pracować i zarabiać. To bardzo smutny
widok: młody człowiek, w pełni sił, proszący ze spuszczoną głową o kanapkę
czy zupę. Płakać się chce - mówi siostra Alodia.
(...)
Ojciec Edward Konkol, werbista, jest założycielem i dyrektorem
Stowarzyszenia "Droga", którego pracownicy i woluntariusze od wielu lat
zajmują się rodzinami dotkniętymi biedą. Ojciec Edward mówi, że ludzi, którzy
nie mają na chleb, nie brak w Białymstoku. Najwięcej, paradoksalnie, mieszka
ich w centrum miasta. - Tuż za pięknie utrzymanymi kamienicami przy głównych
ulicach Białegostoku są domy przypominające rudery. Tam mieszka największa
bieda miasta - podkreśla ojciec Konkol. Powoli przesiedla się te rodziny do
mieszkań komunalnych, znajdujących się na specjalnie dla nich budowanych
przez miasto osiedlach na peryferiach metropolii. Ojciec Edward twierdzi, że
nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie problemu. Wprawdzie warunki
mieszkaniowe tych rodzin ulegają poprawie, ale w ten sposób kumuluje się tę
całą biedę. - Ubóstwo bardzo często, ale nie zawsze, związane jest z
chorobami w postaci uzależnień, z niewydolnością wychowawczą rodziców. W
efekcie te osiedla, które się tworzy, stają się czymś w rodzaju slumsów. A
więc nie jest to dobre rozwiązanie - uważa ojciec Edward. - Moim zdaniem,
powinno się ratować rodzinę tam, gdzie ona jest, a nie wrzucać wszystkich do
jednego, bezdusznego blokowiska - podkreśla.
(...)
Po wyglądzie zewnętrznym trudno poznać, że są biedni. Chodzą porządnie
ubrani, czyści, dbają o siebie. - To bieda głęboko schowana.
Najszlachetniejsze łzy bólu, rozpaczy, zagubienia, łzy płynące z oczu ludzi
szlachetnych, płyną nocą. Nad ranem już wysychają i nikt tego nie widzi.
(...)
Główną przyczyną niedostatku w podlaskich rodzinach jest plaga bezrobocia.
Wprawdzie oficjalne rządowe statystyki podają, że stopa bezrobocia w
województwie podlaskim wynosi 15,6 proc., jednak nie oddają one prawdziwego
stanu rzeczy. - Rządowe statystyki są celowo zawyżone, aby lepiej wypaść w
oczach Unii - powiedział mi statystyk, który z powodu obawy utraty pracy nie
chce podawać swego nazwiska. Pracownicy Wojewódzkiego Urzędu Pracy mówią, że
faktyczne bezrobocie na Podlasiu sięga ponad 30 proc.
(...)
O zamożności mieszkańców miasta powinien świadczyć stan jego budżetu.
Tymczasem z powodu obaw większości radnych dotyczących zbytniego zadłużenia
miasta nowym budżetem prezydent Białegostoku musiał przygotować już trzecią
wersję planu miejskich dochodów i wydatków na 2003 rok. W projekcie budżetu
na bieżący rok o 1,5 mln zmniejszono wydatki na kulturę fizyczną i sport.
Milion złotych mniej miasto przeznaczy na budowę ulic. Mniej wybudowanych
będzie mieszkań socjalnych. O 400 tysięcy zł mniej dostanie komunikacja
zbiorowa. O taką samą sumę zmniejszono nauczycielskie pensje. Budżet
zredukowano by jeszcze bardziej, gdyby nie cięcia, jakich dokonało państwo w
subwencjach finansowych przeznaczonych dla miasta. O 4,5 mln zł zmniejszyło
wydatki na oświatę, zredukowało też poważnie kwoty przeznaczone na utrzymanie
domów opieki społecznej i budowę dróg. Planowane dochody miasta w roku 2003
to 475 milionów złotych, a wydatki 519 milionów złotych. Deficyt wyniesie
więc 44 mln. Na taką kwotę miasto będzie musiało zaciągnąć kredyty.
(...)

koniec fragmentow.

CZY KTOS MA OCHOTE NA KOMENTARZ ?

Mieszkania dla sopocian

1. Widocznie jesteś dobrze poinformowany. Ja nie wiedziałem, że dom ma 4
kondygnacje. Na zdjęciu widać 4 balkony i parter. Muszę podjechać i sprawdzić,
jeśli oczywiście znajdę miejsce na postawienie samochodu :)
2. Rzecznik miasta mówi o 11 wolnych mieszkaniach. Skąd wiesz, że 10 ma być
jeszcze sprzedanych, a 11 to te wolne dla chętnych na zamianę (może jednak w UM
pracujesz, lub masz b. bliskie kontakty)?
3. Mieszkania komunalne to nie to samo co mieszkania socjalne. Napisałem, że to
jest to samo (choć i jedne i drugie są własnością gminy)?
4. Niezaobserwowałem by "syfem" i "chamstwem" terroryzowała mnie "zapijaczona
mniejszość". Gdyby tak było już dawno wspólnie z sąsiadami demostrowalibyśmy za
wyrzuceniem Karnowskiego z prezydenckiego stołka.
5. Ostatnie getta dla mniejszości społecznych istniały w RPA, które to państwo
przegrało wojne z międzynarodową opinią społeczną. Ostatnią taką wojnę
przegrali też Słowacy, którzy próbowali budować getta dla cyganów.

Na marginesie: getta nie rozwiązują problemu, ich powstawanie sprzyja tylko
spokojowi zamożnych estetów. By rozwiązać ten problem trzeba likwidować
przyczyny a nie skutki.

6. Oczywiście, że zam wiele przykładów by dzieci wyrwały się z kręgu patologii
rodzinnej. Zapewne ty też, ale niepotrzebnie dla potrzeb tej polemiki,
przeczysz oczywistej prawdzie.
Pomyśl przez chwilę. Dla wyrwania się z patologii rodzinnej środowisko musi dac
dziecku maksymalnie wiele bodźców pozytywnych. W Sopocie od wielu lat miasto
daje dużo pieniędzy na rozwijanie zajęć pozalekcyjnych w szkołach. Można u nas
także znaleźć wiele innych ofert kulturalnych i sportowych dla młodzieży. Także
poziom nauczania jest zapewnie wyższy niż gdzieś na wsi. W Straszynie, czy
jakimkolwiek innym miejscu, te dzieci nie mają żadnych szans. Nie wierzę byś,
mimowolnie zapewne, popierał tendencję, że bogatsi maja być coraz bogatsi a
biedniejsi coraz bardziej biedni. Lokalizacja Sopotu i charakter naszego miasta
ma oczywiście bardzo duże znaczenie.
7. Upierasz sie za usuwaniem z Sopotu ludzi, którzy zatruwają tobie życie.
Różni ludzie potrafią zatruć życie, najczęściej nie są to te twoje ulubione
zapijaczone chamy. Częściej zazdrośni, wścibscy sąsiedzi.
8. Nie zapomniałem w jakim kraju żyję. Są odpowiednie przepisy, które wyraźnie
mówią co można robić z osobami ustawicznie utrudniającymi mieszkanie w jednym
budynku. Sprawy trochę trwają, ale sądy mogą wydać nakaz eksmisji. Od miasta
tylko zależy czy taki nakaz będzie wykonany - od tego, czy ma lokale socjalne.
Dlatego dobrze by było gdybyś popierał ich budowanie.
9. Piszesz o bezkarności dzieci. To prawda, że z niektórymi są problemy. Sopot
jest miastem wielu pokus, tu latem zjeżdża sie element nieciekawy, u nas też
jaskrawo widać różnice społeczne. Moim skromnym zdaniem dlatego należy do tych
dzieci stale wyciągać rękę z pomocą. Ważne jest by był i kij i marchewka (kij
chyba jest, nie twierdzisz przecież, że w Sopocie panuje bezprawie?).
10. Niestety to prawda, że "owi głodni biedacy" mają zawsze na alokohol -
dlatego, że są chorzy na alkoholizm, to uzależnienie z którego nie mogą się
wyrwać. Najczęśćiej właśnie alkohol spowodował, ze stoczyli się na dno. Nikt im
w odpowiednim czasie ręki nie podał.
11. Nikt nie ma obowiązku wypełniac zaleceń Papieża, ale nad jego słowami warto
się zastanowić. Chyba nie musze cię przekonywać, że to mądry człowiek, może
jedyny autorytet dla Polaków, którego nauczanie jest trudno zlekceważyć.
Szkoda, że cię wtedy nie było w Sopocie. Był to jeden z najpiękniejszych dni -
także dlatego, że całkowicie wstrzymano w mieście ruch kołowy. Cisza, spokój,
brak smrodu spalin. Szkoda, ze nie jest tak codziennie.

Najważniejsze pytanie o Tomaszu NN

> PS. O tym, ze Tomasz był narkomanem, też chyba dyskusji nie było... :P

W jednej częsci chyba Tomasz handluje narkotykami, ale mi chodziło raczej o
jego uzaleznienie od nikotyny, jednego z najbardziej rozpowszechnionych
narkotyków. O tym chyba nawet Ty pisałaś, SOWECZKO!

bO czymże jest narkotyk? Wikipedia podaje:

"Narkotyk to potoczne określenie części substancji psychoaktywnych.
Ze względu na potoczność tego słowa, różnice kulturowe, poglądy społeczeństw,
stany prawne itp. nie ma jednoznacznej definicji słowa narkotyk. Najczęściej
narkotykami nazywa się:
substancje, których przyjmowanie powoduje po jakimś okresie używania
uzależnienie fizyczne: opiaty i opioidy, np. morfina, heroina, fentanyl oraz
alkohol etylowy,
wszystkie substancje psychotropowe, które aktualnie są nielegalne
(tzw. "policyjna definicja narkotyku"),
substancje przyjmowane przez niektóre tylko grupy społeczne w celu czasowej
zmiany nastroju, przy czym nie są to substancje powszechnie akceptowane w
społeczeństwie. [chodzi pewnie o kleje itp.]"

a dalej czytamy:

"Rodzaje narkotyków:
Stymulanty
Fenetylaminy
- stymulujące (np. Efedryna, Amfetamina,Katyna,Fenmetrazyna, Fentermina)
- empatogenne (np. MDMA (Ecstasy), MDA, MDEA)
Alkaloidy purynowe (np. Kofeina i Teobromina)
Alkaloidy pirydynowe (np. Nikotyna, Arekolina)
Stymulujące alkaloidy tropanowe (Kokaina,CFT)"
itd...

Natomiast to samo źródło dosyć ciekawie wyjasnia, czym jest nikotyna:

"Nikotyna (ATC: N 07 BA 01) - jest to alkaloid pirydynowy zawarty w liściach
tytoniu. Śladowe ilości nikotyny znajdują się też w pomidorach, bakłażanach i
papryce.

Działanie na organizm
Nikotyna jest dość silną toksyną działającą na układ nerwowy, i stosuje się ją
m.in. w mieszankach z innymi związkami jako środek owadobójczy. Dawka LD50 to
ok 50 mg. W niskich dawkach (1-3mg) wykazuje działanie stymulujące, co jest
głównym powodem, że palenie papierosów sprawia przyjemność. Nikotyna działa na
organizm człowieka na wiele różnych sposobów, gdyż wiąże się trwale i blokuje
działanie kilkudziesięciu różnego rodzaju enzymów. W małych dawkach działa ona
stymulująco, powodując wzmożone wydzielanie adrenaliny, co powoduje wszystkie
związane z tym objawy (zanik bólu i głodu, przyspieszone bicie serca,
rozszerzone źrenice itp). W większych dawkach powoduje trwałe zablokowanie
działania układu nerwowego, gdyż wiąże się ona trwale z tzw. receptorami
nikotynowymi w komórkach nerwowych zaburzając ich metabolizm.

Nikotyna działa przeciwzakrzepowo. W przypadku palenia papierosa nikotyna
działa niemal natychmiast po zażyciu (ok. 7 sekund - czas potrzebny na
przedostanie się nikotyny szlakiem: jama ustna, płuca, krew krążenia małego,
serce, aorta, tętnice mózgu), ale utrzymuje się w organizmie bardzo długo (czas
półtrwania wynosi 72 godziny). Wszystko to razem powoduje, że jest ona
substancją silnie uzależniającą. Nikotyna uzależnia fizycznie. Jakkolwiek dawki
pochłanianie przy paleniu są minimalne, gdyż większość obecnej w papierosach
nikotyny ulega spaleniu, wystarczają one do szybkiego uzależnienia.
Nikotyna działa również na ilość dopaminy w mózgu. Jest to kolejny powód
dlaczego nikotyna jest uzależniająca. Ludzie palą, aby utrzymać wysoki poziom
dopaminy w mózgu. Badania dowiodły również, że nikotyna jest słabym inhibitorem
MAO. Ciekawostką jest, że większość (75-90%) ludzi chorych na schizofrenię pali
papierosy. Prawdopodobnie wynika to z powodu obniżonego poziomu dopaminy w
mózgu schizofreników, którego przyczyną są leki przeciwpsychotyczne.

W formie czystej jest bezbarwną i bezwonną cieczą, szybko utleniającą się na
powietrzu do brunatnego kwasu nikotynowego. Łatwo rozpuszcza się w wodzie i
można ją dość prosto wyodrębnić: z liści tytoniu, poprzez ekstrakcję wodną i
destylację próżniową. Wypicie wywaru z 4 papierosów grozi śmiercią - nikotyna
blokuje pracę mięśnia przepony, w efekcie człowiek umiera wskutek uduszenia,
często do ostatniej chwili nie tracąc świadomości.
Wzór sumaryczny: C10H14N2"

Ciekawe, gdyby ktoś policzył ile razy w serii Pan Samochodzik jest mowa o
papierosach? To dopiero pokazałoby nam skalę nałogu!

Co do pytania, to to Leszku, nie prowokuj, nie prowokuj...

legalizacji konopi

Hehe, nie "oszukuje" cie. Ale to jest TYLKO to, jak ja to widze. Milion innych
ludzi moze to widziec inaczej. Takze NIC "na slowo" ode mnie nie bierz, sam
przemysl ! :)

Zarobic da sie, i to calkiem sporo. W Holandii jest tak, ze panstwo zarabia na
podatkach od marihuany. Na samych dochodach netto, zarabiaja hodowcy, czy
raczej "rolnicy". Osoby (czy raczej firmy), ktore zajmuje sie hodowla konopii
na wieksza skale, dostaja na to specjalne zezwolenia. Ale tez i prywatne osoby
moga sie trudnic uprawa, tyle ze max 7 (czy 8) roslin. I jest to calkiem
dochodowe, sam znam tu pare osob, ktore wlasnie z tego zyja. Wyhodowane
kwiatostany sprzedaja coffee-shopom. Zarabiaja na tym 3.500-4.000 EUR
miesiecznie. Dziwnym trafem, od kiedy mozna tu kupic marihuane normalnie w
sklepie, nie stala sie zadna narkotykowa apokalipsa. Ilosc palaczy wcale sie
nie zwiekszyla, wrecz zaczela SPADAC, przynajmniej tak twierdza niektore dane
statystyczne. Zapewne dlatego, ze zniknal element "owocu zakazanego". Przestaje
to juz byc modne w oczach Holendrow. Tutaj trawka juz nie jest
symbolem "buntu". Za ich przykladem poszla Belgia. Mam szczera nadzieje, ze
inne kraje tez wkrotce to choc rozwaza. Polska, jak we wszystkim, bedzie
zapewne jedna z ostatnich. O uprawie w Polsce konopii nic mi nie wiadomo.
Pewnie chodzi o okres przedwojenny, ale nie interesowalem sie tym.

Sadze, ze szkodliwosci (dla zdrowia), tak naprawde, nie sposob porownac. Z
jednej prostej przyczyny, ze BARDZO duzo zalezy od czestosci i sposobu uzycia
jednego i drugiego. Jedno sie pije, drugie pali, co dodatkowo prawie
uniemozliwia porownanie. Co do szkodliwosci kazdy powie ci co innego.
Zwolennicy powiedza ci, ze to jest super, ze nieszkodliwe.. i sie zapewne myla.
Przeciwnicy powiedza ci, ze to gowno, ze to wpedza do psychiatryka, prowadzi do
twardych drugow.. i tez sie zapewne myla. Prawda zazwyczaj lezy po srodku.
Pewniak jest jeden - alkohol zabil juz miliony osob, marihuana jeszcze nikogo.
Ogranicze sie tylko do tego zdania, bo dalsze wywody bylyby "gdybaniem".
Co do chorob czy utraty zdrowia ogolnie, oczywiscie, ze jak ktos pali duzo i
czesto, to mu to zaszkodzi. Tak samo alkohol, tak samo kawa, tak samo mleko,
czy cokolwiek innego. Substancji szkodliwej czy nieszkodliwej na tej planecie
tak naprawde NIE MA. Wszystko zalezy od ilosci. Aha, tu ciekawostka : Sa
udokumentowane przypadki smierci od.. wody ! Glownie bylo to wypicie naraz
kilku litrow (takie zawody w piciu wody). Pamietam, ze w jednym z przypadkow
pekl facetowi zoladek (!), a w innym nastapilo tzw "rozcienczenie krwi"
(pozniej spiaczka i zgon). Nawet woda moze zabic. :) Niestety, nie pamietam juz
gdzie to czytalem, to byla jakas ksiazka o roznych ciekawostkach, ale tytulu
nie jestem ci w stanie podac.
Natomiast szkodliwosc SPOLECZNA alkoholu jest o wiele wieksza. Na stronie
Komendy Glownej Policji (www.kgp.gov.pl), sa coroczne statystyki
przestepstw. Dane, ktore tam sa, sa tak wymowne, ze juz sie bardziej nie da :
Samobojstwa w Polsce, rok 2002 :
W nawiasach jest liczba mezczyzn
- 815 (595) - trzeźwi
- 1069 (960) - pod wpływem alkoholu (!!!)
- 80 (51) - pod wpływem substancji psychotropowych (!)
- 41 (27) - pod wpływem innych środków
Ale ze samobojstwa nie sa najwiekszym problemem spolecznym, idzmy dalej.
Najwiekszym sa, wiadomo, morderstwa. Statystyki zabojstw, rok 2002.
Cytuje :
- "...Spośród 1155 dorosłych podejrzanych, stan trzeźwości zbadano w przypadku
789 osób, z których tylko 205 osób było trzeźwych, natomiast 571 (!!!) było pod
wpływem alkoholu, 5 (!) pod wpływem narkotyków, a 8 (!) pod wpływem innych
środków odurzających .
Spośród 51 nieletnich podejrzanych stan trzeźwości zbadano w przypadku 30 osób,
z których tylko 16 osób było trzeźwych, natomiast 11 było pod wpływem alkoholu,
3 pod wpływem narkotyków."
Szczerze watpie, zeby w ktorejkolwiek z tych liczb "pod wplywem narkotykow",
byla marihuana, a juz napewno nie TYLKO marihuana. Niestety wielu jest idiotow,
ktorzy laduja w siebie co popadnie, a pozniej na badaniu maja w organizmie pol
tablicy mendelejewa. No ale tego, niestety, nie napisano, wiec na 100% nie wiem.
No NIKT mi nie wmowi, ze jest cos szkodliwszego spolecznie od alkoholu,
wystarczy spojrzec na te liczby. Ale dziwnym trafem, jest w pelni legalny. Wiec
jesli pytasz, co bardziej szkodzi, to odpowiem, ze alkohol. Ale nie cytuj mnie,
to tylko moje zdanie. ;)

Jedno alkohol i marihuana maja wspolne - naduzywanie obu prowadzi do
uzaleznienia, jak i naduzywanie obu szkodzi zdrowiu, czy to fizycznemu, czy to
psychicznemu. Rozne jest to uzaleznienie, rozne sa tez te szkody zdrowotne. Ale
jesli miliony ludzi umieja pic z umiarem i nie popadaja w alkoholizm, to w czym
problem w paleniu z umiarem i nie popadaniu w narkomanie ?
Wszystko znow wraca do punktu wyjscia - czyli "naszej" (jako spoleczenstwa)
niezdarnosci w korzystaniu z uzywek, zwlaszcza tych, ktore slabo znamy.

Podrawiam. :)

Oto dlaczego już niedługo odrodzi się ZSRR!

Bezdomność bez wyjścia?

Agnieszka Katrynicz

Tworzymy największą organizację na świecie i jest nas coraz więcej - mówi z
przekąsem o bezdomnych Marek Kotański, założyciel i szef Centrów Pomocy
Bliźniemu. Jak na razie, nie ma dobrego pomysłu na likwidację bezdomności

Według ONZ na świecie jest ponad 100 milionów bezdomnych. W Polsce ich liczbę
szacuje się na 300-500 tysięcy. - Liczba bezdomnych to jeden z najpewniejszych
mierników rozmiarów biedy w społeczeństwie. A u nas od kilku lat obserwuje się
powiększanie armii ludzi bez dachu nad głową - mówi doktor Barbara Kromolicka z
Uniwersytetu Szczecińskiego. - Zatrważające jest to, że przybywa wśród nich
ludzi młodych.

Ludzi bez dachu nad głową ciągle przybywa.
Pomóc im jest bardzo trudno

Z badań przeprowadzonych w szczecińskich noclegowniach przez doktor Kromolicką
jasno wynika, że o ile osoby starsze, po 40. roku życia tracą dach nad głową
najczęściej z powodów: alkoholizmu, rozwodów, waśni rodzinnych i pobytów w
więzieniach, to ludzie młodzi stają się bezdomnymi z tak zwanych przyczyn
społecznych.

Składa się na nie brak pracy i tanich mieszkań. Często też w grę wchodzą
choroby psychiczne, kalectwo czy uzależnienia. Z kolei kobiety najczęściej
tracą dach nad głową, gdyż uciekają od bijących je mężów lub konkubentów. Te
młodsze - bo zaszły w ciążę, a ani ojciec dziecka, ani jej własna rodzina nie
chce jej pomóc.

Ale ostatnio pojawia się w noclegowniach coraz więcej dzieci: najmłodszy
podopieczny Markotu miał zaledwie 14 lat. Uciekają z domów, gdzie pije się
alkohol, więc nikt się tam nimi nie zajmuje. Sporą grupę stanowią też
wychowankowie domów dziecka.

Większość bezdomnych to osoby po zawodówkach i technikach, wykonujące niegdyś
pracę fizyczną. Jeśli w ogóle ją miały. Chociaż zdarzają się przypadki, gdy do
noclegowni trafiają osoby z tytułami naukowymi.

Winny ustrój?

- To są ludzie, którzy po prostu odpadli, okazali się za słabi na obecny wyścig
szczurów - charakteryzuje swoich podopiecznych Kotański. - A to oznacza, że są
bezdomnymi w wyniku reform ustrojowych.

- Ale przecież bezdomność istniała także przed 1989 rokiem. Różnica polega
jedynie na tym, że przez wiele lat słowo "bezdomny" było zakazane przez
cenzurę, a teraz zaczyna się o tym mówić głośno - twierdzi z kolei brat Jerzy
Marszałkowicz, współzałożyciel Towarzystwa brata Alberta. - Poza tym w PRL ten
problem łagodziły tanie hotele robotnicze.

Ojciec Marszałkowicz przypomina także, że w dużych miastach kilka razy do
roku "oczyszczano" z bezdomnych ulice, parki i klatki schodowe. Potem stawali
oni przed kolegium do spraw wykroczeń, które za włóczęgostwo skazywało ich na
trzy miesiące aresztu. W PRL działała jedna noclegownia - warszawski "Dom
Przyjaźni", dzisiaj - schronisko Towarzystwa brata Alberta.
www.nowe-panstwo.pl/archiwum/nr_9_2001/glowna/9_spoleczenstwo_katrynicz.htm

Che, a pamiętasz jak na Kubie klonowałeś etaty, żeby ukryć bezrobocie? Nasi
towarzysze robili dokładnie to samo, bystre z nich były chłopaki:)

mroczne pytanie...

definicja ze strony synapsis:
Choroby psychiczne (psychozy)
Tradycyjnie dzielono zaburzenia psychiczne na choroby psychiczne (psychozy) i
zaburzenia niepsychotyczne. W myśl tego rozróżnienia do chorób psychicznych
należy np. schizofrenia, mania, depresja z urojeniami, paranoja, halucynoza
alkoholowa, majaczenie. Do zaburzeń niepsychotycznych zalicza się natomiast
nerwice, zaburzenia adaptacyjne, upośledzenia umysłowe, zaburzenia
psychosomatyczne, uzależnienia. Podstawą wyodrębnienia psychoz są głębokie
zaburzenia kontaktu chorego z otoczeniem, które manifestują się urojeniami,
omamami, zaburzeniami świadomości, masywnymi zaburzeniami emocji i nastroju lub
niektórymi z tych objawów. Podział ten jest kontrowersyjny. Sugeruje ostrą
granicę między tymi grupami zaburzeń i zbyt wielkie podobieństwo między
poszczególnymi zaburzeniami w grupie, podczas, gdy jedno i drugie nie ma
miejsca. "Nie radzi sobie" z faktem, że niektóre procesy chorobowe, posiadające
z reguły skomplikowaną etiologię, mają swoje fazy czy choćby epizody
niepsychotyczne i psychotyczne. Przykładem mogą tu być uzależnienia (zespół
zależności alkoholowej, majaczenie, paranoja alkoholowa), niektóre depresje
(depresja bez objawów psychotycznych i z objawami psychotycznymi). Można było
się więc spodziewać, że pojęcie psychozy odejdzie do historii, tym bardziej, że
współczesne klasyfikacje zaburzeń psychicznych programowo unikają tego terminu.
Zakorzenił się jednak mocno w języku, a w Polsce ostatnio uzyskał nowe źródło
wsparcia w postaci Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, w której
rozstrzygnięciach termin ten odgrywa zasadniczą rolę.

Encyklopedia PWN rozróżnia:

PSYCHOZY [gr.], choroby umysłowe, grupa zaburzeń psych. uważanych za głębsze i
cięższe; jako kryteria ich wyodrębniania proponowane są zwł.: wyraźne
ograniczenie lub utrata zdolności kryt. oceny rzeczywistości (z powodu zaburzeń
poznawczych typu urojeń, omamów, zaburzeń przytomności), dowiedzione lub
hipotetyczne tło somatyczne, szczególnie głęboka i całościowa dezorganizacja
funkcjonowania psych. i społecznego.

UROJENIOWE PSYCHOZY, choroby psych., w których dominującym klinicznie
zaburzeniem są urojenia; psychozy urojeniowe różnią się cechami występujących
urojeń, rodzajem i nasileniem innych objawów (paranoiczne psychozy,
parafreniczne psychozy, paranoidalne psychozy), a także przyczynami zaburzeń
(somatogenne, endogenne zaburzenia psychiczne, reaktywne zaburzenia) oraz typem
przebiegu i podatnością na leczenie, w którym podstawową rolę odgrywa
psychofarmakoterapia.

REAKTYWNE PSYCHOZY, grupa głębszych zaburzeń reaktywnych, niwelujących zdolność
chorych do kryt. oceny rzeczywistości; najczęstsze są przewlekające się
psychozy reaktywne, w których postaci odzwierciedla się charakter przewlekłego
konfliktu stanowiącego uraz psych., jak np. reaktywna depresja (w następstwie
śmierci bliskiej osoby, bankructwa, zagrażającej życiu choroby) lub reaktywna
psychoza urojeniowa (w następstwie krzywdzącego śledztwa, pobytu w
obcojęzycznym środowisku). Gwałtowne urazy psych. o ekstremalnym natężeniu (np.
klęski żywiołowe, napaść) mogą wywoływać tzw. psychozy elementarne
(katastroficzne) o postaci analogicznej do starych filogenetycznie wzorców
reagowania: znieruchomienia lub bezładnego pobudzenia; psychozy sytuacyjne są
typowe dla osób o niedojrzałej osobowości, postawionych w sytuacji
ograniczającej zaspokojenie ważnych dla nich potrzeb.

PARANOICZNE PSYCHOZY, paranoja, obłęd, med. grupy przewlekłych psychoz
urojeniowych, z charakterystyczną obecnością rozbud. systemu logicznie
powiązanych, silnie naładowanych uczuciowo i spójnych z osobowością chorego
urojeń; systemowi temu jest podporządkowana cała aktywność życiowa chorego.
Częstsze są systemy urojeń prześladowczych, np. związanych z dochodzeniem
domniemanych krzywd przed urzędami lub sądami (paranoja pieniacza) lub rzekomą
niewiernością współmałżonka; rzadziej występują systemy urojeń odnoszących i
wyższościowo zabarwionych urojeń erotycznych, reformatorskich, wynalazczych lub
posłanniczych. Paranoiczne psychozy zaczynają się zwykle w 3–4 dekadzie życia i
przebiegają przewlekle z okresami lepszej lub gorszej adaptacji i niewielką
podatnością na leczenie.

Oprócz paranoicznej, jest jeszcze paranoidalna, sytuacyjna, alkoholowa,
indukowana. Nie będę się wygłupiać, zajrzyj na:

encyklopedia.pwn.pl/szukaj.php?co=psychoza

Jak pomoc?Dokad pojsc w opolskiem?

Pomoc-namiary
WITAM,

sprawa jest faktycznie poważna. Dlatego warto szukać profesjonalnej pomocy-nie
bac się kosztów za dobrą pomoc(napewno wsparcie jesli w domu był alkohol grupy
samopomocowej Dorosłe Dzieci Alkocholików,napewno potrzebna jest rada
psychoterapeuty lub nawet podjęcie systematycznej terapii i pracy nad emocjami.)
Jak słusznie Pani zauwazyła leki znoszą tylko objawy i to tylko na jakis czas a
nie leczą przyczyn, któe dotykają bardzo intymnych i trudnych spraw, często z
dzieciństwa.trzeba też nauczyć sie z czasem samemu radzic sobie z emocjami.
Polecam do konsultacji doświadczonego terapeutę(warto chociaz raz umówic sie na
konsultacje celem poradzenia sie co robić,postawienia diagnozy):
Teresa
BRANDYS-TYLIPSKA -rekomendowane przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne
(certyfikat psychoterapeuty)-odpłatnie.
superwizor
nr cert. 41 Praktyka prywatna
Brzeg, Opole
tel. (77) 464 80 34
tel. kom. 0-603 882 652 Specjalizacja:dorośli, młodzież, indyw. i grupowa
psychoterapia uzależnienia, współ- uzależnienia, DDA, i z innych rodzin
dysfunkcyjnych .
Ad vocem pomocy bezpłatnej proszę zapytać:
Telefon Zaufania AIDS i Narkomanii przy Towarzystwie "Powrót z U"
Opole tel. (077) 453-83-81
Telefon zaufania 457 54 92
(Pomoc psychologiczna i prawna ofiarom przemocy w rodzinie)
Katolickiej Poradni Rodzinnej w Opolu przy ul. Mickiewicza 5.
Tel.: 44 25 000 lub 454 -75 -73
Przy parafiach rzym-kat. są poradnie rodzinne, gdzie dyzury mają też
psycholodzy.
Proszę też jakby ww. nie dały informacji zapytać o dobrą,sprawdzona pomoc
psychologiczna- przedstawiciela Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w Opolu,
odpowiedzalnego za poziom usług w tym zakresie:
OPOLE
Małgorzata Szarzyńska-Lichtoń Instytut Psychologii UOul. Oleska 4845-951
Opole kier. 0-77441 09 81 sekr. Instytutu tel/fax 441 09 80

Gdyby chodziło o problem z alkoholem to do konsultacji polecam grupy AA (prosze
pytac o grupy DDA):

Kędzierzyn - Koźle
Osiedle Piast przy kościele "Zesłania Ducha św."
Spotkanie AA - Niedziela godz. 16,00
Spotkanie Al. - Anon Poniedziałek godz. 17,00
Tel; 48 31 679 / 504 042 349
Tel; 48 18 047/ 501 787 523

Głubczyce
Ul. Niepodległości 14
Spotkania AA - Wtorki, Środy 18,00
Klasztor OO. Franciszkanów - Grupa AA - Niedziela 18,30

Zdzieszowice
Spotkania AA - Środa, Piątek godz. 17,00
Przy kościele - Wtorek godz. 17,00
Al. - anon Wtorek godz.17,00 ( przy ośrodku)

STRZELCE OPOLSKIE
Strzelecki Klub Abstynenta
ul. Krakowska 18 pn-pt godz.16oo-20oo
tel.461 07 00

grupa AA "Krystyna" czwartek -godz.17 00
w siedzibie Miejskiego Ośrodka Opieki Społecznej
ul.Krakowska 16

Warmątowice
grupa AA ,,BARKA" poniedziałek -godz.20 00
Ośrodek dla Bezdomnych" Barka"

Zawadzkie
grupa AA "NOVA" czwartek - godz.17 00
przy Kościele Św. Rodziny (ul.Lubliniecka )

Punkt Konsultacyjno - Profilaktyczny
w Zawadzkiem przy Urzędzie Miejskim I, II, III poniedziałek miesiąca
godz.15.00 - 17.00

Leśnica
grupa AA "Nowe Życie" czwartek godz.15 30
w Domu Pomocy Społecznej(ul Szpitalna )
Punkt Konsultacyjno - Profilaktyczny
w Leśnicy ul. Kozielska 2
wtorek - godz.13.00 - 16.00

O przychodnie zdrowia psychicznego mające podpisaną umowę z NFz na bezpłatną
pomoc w ramach składek prosze pytać
Narodowy Fundusz Zdrowia - wojewódzki oddział w Opolu
Ul. Głogowska 37 tel. 77/ numer infolini 94-88
czynny od pn. - pt. w godzinach od 8.00 do 16.00
Tel. 40 - 20 - 107 lub 40- 20 - 182

Polecam też do poczytania w tym temacie:

tytuł: TOKSYCZNI RODZICE
autor; Forward Susan
Przekład: Ryszard Grażyński, ISBN 83-85386-17-3, Wydawca:
Wydawnictwo Jacek
Santorski & CO

-Żyć w rodzinie i przetrwać
Robin Skynner, John Cleese
tłumaczenie: Anna Dodziuk
wydanie 2
Marzec 2002
Stron: 372
Format: 15,0 x 21,5 cm
Oprawa: twarda, lakierowana
ISBN: 83-86821-33-7

- Żyć w tym świecie i przetrwać
Robin Skynner, John Cleese
tłumaczenie: Alicja Bartosiewicz
wydanie 2
2000
Stron: 452
Format: 14,5 x 20,5 cm
Oprawa: broszurowa, lakierowana
ISBN: 83-86821-97-3

-Miller Alice
DRAMAT UDANEGO DZIECKA
Studia nad powrotem do prawdziweg Ja
Tytuł oryg.: Das Drama Des Begabten Kindes,
język oryg. niemiecki;
tłumaczenie: Szymańska Natasza
Seria: OKRADZENI Z DZIECIŃSTWA
Jacek Santorski & CO, Warszawa, ISBN 8385386610
pozdrawiam
OM MANI PEME HUNG
NAMO AMITABHA BUDDHA
NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
lekshey