szukam dziewczyny

Cytat:
jestem wysokim, boprawie 194cm



        Boprawie pozostawia szerokie pole interperetacyjne.

Cytat:wzrostu blondynem o niebieskich oczach.



        Szwed czy aryjczyk ?

Cytat:

mam poczucie humoru i lubie spacery.



        Zataczasz sie ze smiechu, czy od alkoholu?

Cytat:

jesli jestes blondynka to odpisz



            Aryjczyk pozna aryjke, rasizm na calego. Nie zainteresuje cie
pewnie moja siostra mulatka - azjatka z zielonymi oczyma.
Cytat:



        J'ai me appelle Gwidon Gumiany
Je me demande pourquoi vous ętes ne pouvez pas trouver des filles ŕ
Paris, ville des taupes ivres. Rencontrez moi ou mon crackmachine mort.

                                    ED

 

Doświadczenia chemiczne

Hej:)
Piszę, bo mam dylemat: otóż niedługo mamy dni otwarte i przygotowujemy pokaz doświadczeń chemicznych dla gimnazjum.
Osobiście myślałam nad:
- doświadczeniem z krwią chemiczną (rodanek potasu + chlorek żelaza III)
- doświadczeniem z karbidem (otrzymywanie acetylenu)
- spalaniem wstążki magnezowej
- rozróżnianiem alkoholi mono- i polihydroksylowych (alkohol + wodorotlenek miedzi II)
Doświadczenia mają być ciekawe, ale też i zrozumiałe dla wizytatorów, więc mam ograniczone pole do popisu;)
Jeśli znacie jakieś fajne i zrozumiałe dla tychże odbiorców doświadczenia, to dajcie znać .
Z góry THX i pozdrowienia dla Moderatorów oraz całego forum :*

1

ok. komentarze 2 :
lilka : moze zamiast witaminek owocki/warzywka? to NIE TUCZY!

katastrofa : strasznie malo tego jedzenia.
sziana : tej, daj spokoj, ja w ogole nie moge go przestrzegac. bo co ja bym zrobila z alkoholem i spaghetti?
znaczy staram sie rano soczek, platki, mleko, pleple. na kolacje nie chleba. ale lacze to z moim widzimisie dietowym.

dzisiaj :
platki na mleku, kromka czarnego chleba z maslem.
uczelnia..->kanapka z serkiem chrzanowym, pol jablka. 3 mon cheri.
obiad : kubek barszcz, 2 krokiety z pieczarkami, dupka czarnego chlebka (cieniutka) z 3 koreczkami sledziowymi (takimi malusimi). jakies ogorasy kiszone.

potem pojem winogronka.
mialam koszmarny dzien, nawet chyba nie mam sily/ochoty isc do knajpy. eeh.

Do wszystkich budujacych mase!

Na odżywce bło napisane , że węglowodany tam 100g, Białko 0 i coś jewscze 0.
wnioskujac tylko i wylacznie po twoich wypowiedziach w tym temacie proponowalby poczekac z suplami jakimikolwiek co najmniej z pol roku cwiczen. po pierwsze, na poczatku przyrosty sa i bez suplementow. powinienes tez przesledzic tutejsze tematy o dietach, cwiczeniach i supementach, zebys sie nie uszkodzil.
dobra dieta do cwiczenia to taka, ktora bierze 50-60% energii z wegli, ma 1,5g bialka na 1kg ciala i co najmniej 10% energii ze zdrowych tluszczy (mono i poly-saturated; omijac saturated a tym bardziej trans), ma jakies 2500kcal rozlozone rownomiernie w 5-6 posilkow (posilek 2h przed treningiem), do tego jedzenie jak najmniej przetworzone i produkty powinny byc swierze i naturalne, duzo warzyw i owocow, pelnoziarnistych produktow, zero alkoholu i fast foodow lub slodyczy. hmm pominalem cos?

 

Kolejna grubaska potrzebuje pomocy :) Uwaga fotki - str 33

Wiec tak po kolei....
Wczoraj dietkowanie nijak szlo :/ Misio chory, wiec go troche porozpieszczalam,zrobilam mu na obiad jego ulubione frytki no i sama tez je jadlam :/ Do tego zrobilam salatke z pomidorow ogorkow i szczypiorka <mniam>
wieczorem wyszlam na imprezke z kumpela. Ala jazda byla Wypilam 2,5 piwa i pol drinka :/ Ale za to non stop szalalam na parkiecie. Ech, bylo bosko, jak za dawnych singielskich czasow Nie nie nic z tych rzeczy,ja tam grzeczna jestem, a to ze ktos mi drinki stawia to nie moja wina Ech, uwielbiam ta nasza kobieca proznosc Az sie zdziwilam wczoraj,bo jak ktospodchodzil do naszego stolika to zawsze uderzal do mnie, mimo ze kumpela nie wazy tyle co ja Tak podbudowana i pijana wrocilam o 2.30 do domku, a moje misio na mnie czekalo z kolacja! I zrobil cos co najbardziej lubie po alkoholu - zapiekanki na bulce z serem i keczupem <mniam> No to zezarlam 4 :/ Wiec w ogole nie wspominam dietowo wczorajszego dnia, ale za to bylo naprawde suuuper. Uczcilysmy zakonczenie studiow

Mona - nie mieszkam z rodzicami, a z moim Misiakiem. Choc jeszcze jezdze czesto do rodzicow. Dzis np jade na jakies 2 tyg - bede oiekowac sie moim bratankiem,bo jego opiekunka nie bedzie mogla przychodzic.

Hmmm, tak sobie mysle...dobrze mam. W zyciu nie myslalam, ze facet moze byc taki. Puszcza mnie na impreze, jeszcze odprowadza na autobus, a potem czeka z kolacja w nocy Nie ma co, pofuksilo mi sie z nim.

UUUUUUUUUUU ale sie rozpisalam... Ok, koncze musze leciec na ostatnie seminarium mgr. Milego diekowania zycze wszystkim

Aa, za wszystkie bledy i literowki przepraszam - poki co walcze z kacem :/

Lepa koĹźa

ko se je ža tukaj tikka razkurla na prodajalko se bom pa še jaz. danes smo šli s familijo na občine(IT) in mama je šla v neko drogerijo iskat neko šminko od shiseida. na blagajni mi je prodajalka uturila od shiseida neke testerčke za mlado kožo, ki so fuuuuul super po njeno in najboljše za mojo kožo. pa sem rekla da ni treba, ker sem v kremi že na 5. mestu vidla alkohol denat in mi je šla tko na živce s tistim njenim: bo vidla, da je to bolše kot tisto kar ma zdaj bla bla... kako če bit alcohol denat kul? lepo prosm. sej vem da ne more ona tega vedet ampak vseeno ji ni treba da mi  tlači v vrečko, če jih res nočem. no zdej ju mam tukaj pa vm čist tako lahko sestavine napišem:krema:-aqua-glycerin-butylene glycol-dimethicone-alcohol denat-xlitolpentaerythrityl tetraoctanoate-....krasno, ni kaj pa še mleko oz. nek fluid za čiščenje:-aqua-myristic acid-butylene glycol-lauric acid-potassium hidroxide-glycol distearate-sodim lauryl glycol carboxlate-....nisem nek expert za sestavine, ampak mleko se mi ne zdi nič posebnega, kolkor sem vidla, ima celo eno komedogeno sestavine, veliko pa jih na spisku sploh nisem našla tko da, zdej res vidm kake so prodajalke, ker do zdej nisem imela nobenih izkušenj z njimi, ker je bila zame edino sredstvo voda. zdej si sploh ne morem predstavljat zbujanja in spravlanja v poslo brez čistil. aja, še to. včeri sem naredila tako napako, da sem zdej ful jezna nase. zvečer sem gledala Mumijo in jaz mona 10 minut pred koncem med reklamami zaspala sem bla uničena od celga dneva in mi je blo v dekci tko lepo, pa še reklame so ble dolgočasne. ko sem se zbudila ob pol polnoči sem samo zaspano in očitno zelo NEPRISEBNO odtavala v posteljo. kaj je tukaj tako groznega? spat sem šla vsa NAMAZANA!!!!! niti z vodo se nisem mal splaknla. joj, kok sem jezna nase. dns mam tko čudno kožo, da sem si mogla Murnauers masko dat gor, da jo popravm. pa res pomaga.in kaj sem odnesla od tega? NIKOLI NIKOLI NE SMEM IT VEČ SPAT NAMAZANA V POSTELJO!!!!!!!! kako je človek, lahko tko neumen ko jst, da se tega nisem prej spomnla??

Serce mnie od środka rozrywa, bo poznałem ją...

Witam, jestem w stanie, w którym gdy o niej pomyśle to serce mi wali, a powietrze staje się cięższe, a myśleć o niej przestać nie mogę. Sądze, że się zakochałem... Potrzebuje pomocy bo czuję, ze to mnie "lada chwila" może rozerwać emocjonalnie. Opowiem co się stało i proszę... BŁAGAM o pomoc.

Zaczeło się od tego, że mój bardzo dobry przyjaciel (Sharki:) wyprawiał swoje 18'ste urodziny, wyprawiał je wraz ze swoją koleżanką (Madziorką:), którą miałem okazje prędziej poznać.
Nadeszła godzina 21:00 i akurat wchodziłem na tę impreze, było tam w miare dużo osób. Wiele znałem, kilku nie ale w przeciągu niecałej godziny poznaliśmy się, kulturalnie przywitalismy i rozmawialiśmy.
Czym by była impreza bez tanca, nie jest to moja mocna strona lecz poszedłem tańczyć. Wszyscy się świetnie bawiliśmy i przyszedł czas na chwile odpoczynku.
Siedzieliśmy większą grupką i rozmawialiśmy, Sandra siedziała naprzeciw mnie, spojżałem jej w oczy i na skrawku chwili ona spojżała w moje, serce mi biło tak mocno, iż myślałem, że zaraz mi wyskoczy.
Nie mogłem oderwać oczu i w sumie nie chciałem Ktoś się odezwał i magiczna chwila prysła. (szkoda że ciebie nieznałem bo bym zabił!)
Po chwili wstała i powiedziała na forum "chodźmy potańczyć". Odwóciłem się natychmiastowo, lecz nie dynamicznie i odrzekłem "ja, z chęcia zatańcze".
Podczas tańca serce biło mi niemiłosiernie, lecz pozatym, że cięzko mi sie oddychało to specjalnie mi to nie przeszkadzało.
Tańczyła wręcz bosko, obawiałem się, że nie dotrzymuję jej kroku. Po 10 minutach tańca powiedziałem "świetnie tańczysz, szkoda że ja tak nie potrafie" ona odpowiedziała "każdy potrafi" to mnie nieco zmotywowało.
Tańczyliśmy dobre pół godziny. Godzina 1:30 w nocy, ona żegna sie ze wszystkimi ponieważ "musiała się zbierać".
Pragnołem poprosić ją o numer, lecz najwyraźniej zabrakło mi wiary w siebie i odwagi...
O tej godzinie prawie wszyscy musieli już isć, zostało nas 5 osób: Solenizanci, kolega, koleżanka i ja.
Oni się dalej bawili ja siedziałem "zamulony" (wcale nie alkoholem bo dużo nie piłem) myśląc o tym jaki to ze mnie debil, głupek i idiota.
Zostało 30 minut, a ja prędzej obiecałem Madzi, że z nią zatańcze, bawiliśmy się do końca. Nadszedł czas aby się zbierac, a ja nie mogłem przestać myśleć o niej.
Cała nasza piątka była umówiona na to, iż nocujemy u Sharkiego. W drodze powrotnej Sharki wskoczył do sklepu nocnego po drobne co nieco.
Stwierdziliśmy, że kawał drogi mamy do przejścia. Autobus nocny jeździł co 70 minut~. Ku naszych oczu ukazał się ten właśnie autobus.
Kumpel krzyknoł "Gazu!" i wszyscy "śmigaliśmy" do niego przez ulice. Wsiadamy do autobusu, a tam siedzi ONA!! wraz z koleżanką. Koleżanka (będąca z nami) zapytała ich "Co wy tutaj robicie?", te odpowiedziały "jechałyśmy na około, bo byśmy czekały godzine na ten autobus, a tak przynajmniej nie marźniemy".
Mój przyjaciel, Sharki powiedział żeby wpadły do niego przenocować(pomyślałem STARY, JESTEŚ WIELKI !), aby nie jechały o tej poże same, a ja dodałem "c'mon".
Kiedy się zgodziły to byłem cały "happy"(szczęśliwy). Rozmawialiśmy wszyscy sobie w gronie, po godzinie Sandra powiedziała, iż woli dotrzeć do domu ponieważ rano musiała iść do szkoły.
Pomyślałem sobie "jak sie teraz pajacu nie odezwiesz to skaczesz przez okno (4 piętro)" i odezwałem się "to może Cię odprowadze" ona odpowiedziała "okej".
Do przystanku było może z 200-300 metrów, prowadziły do niego 3 przejścia przez ulicę, a my sobie środkiem deptaliśmy.
Na przystanku okazało się, że do najbliższego autobusu musi czekać 25 minut, powiedziałem że z nią poczekam. Rozmawialiśmy sobie co nieco, gdy autobus był niedaleko zapytałem ją o numer gadu-gadu i ona mi go podała.
Wróciłem do kumpla cały happy, niemogąc sie doczekać puźniejszej części dnia (godzina 4 z minutami). Koło godziny 14:00 dotarłem do mojego domu, usiadłem przy komputerze aby zagadać do niej.
TRAGEDIA (<przeklina> "moje życie to idealny cmętarz upadłych nadziei" tak sobie pomyślałem) zobaczyłem jej opis na gadu-gadu "u skarba ". Rozglądałem się za czymś czym można sobie krzywde zrobić!!!!! Bezskutecznie.
Są 2 opcje, skarbem nazwała swojego chłopaka lub druga opcja w której pokładam całą swoją wiare jaką jeszcze mam, nazwała tak swoją przyjaciółkę.

CO ROBIĆ, czuję że się zakochałem, i bardzo mnie w środku boli bo serce mnie rozrywa bólu, nie wiem co robić, BŁAGAM O POMOC bo długo tego nie wytrzymam. Jestem tak niespokojny, że pisząc to ciężko mi było zbierać myśli więc jeśli wystąpiły jakieś błedy ortograficzny lub składniowe to przepraszam.

Weganizm, lekarz i wątroba

ze strony http://www.zdrowemiasto.p...sid=5860&alt=66

Dzień dobry!

Witam! Mam 19 lat, jestem mężczyzną i od ponad pół roku jestem na diecie wegańskiej. Niedawno zrobiłem sobie badania, aby zobaczyć, jak "stoję" zdrowotnie przy takim sposobie odżywiania się. Wyniki miałem ogólnie dobre, poza niepokojąco wysokim poziomem bilirubiny i przekroczonym o około 40 żelazem. Co do bilirubiny, to w wynikach było napisane, że powinna się ona mieścić w granicach od 0,0 do 1,0, a ja miałem ją na poziomie 3,7 (po powtórzeniu badań na drugi dzień podskoczyła do 3,9). Moje ogólne samopoczucie jest poprawne - od czasu zmiany diety na wegańską poprawiła mi się kondycja fizyczna, polepszyły mi się także wyniki w nauce, bardzo dobrze zdałem maturę przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy (z tego co słyszałem, przy wysokim poziomie bilirubiny mogą wystąpić problemy z mózgiem). Ogólnie także bardzo uważam na swoja dietę - dbam o zróżnicowanie spożywanych pokarmów i o ich jakość. Także gimnastykuję się, a gdy to możliwe staram się zamieniać samochód bądź autobus na rower. Od roku wyrzekłem się także wszelkich używek typu kawa, alkohol, papierosy. Z jakimikolwiek narkotykami nie miałem kontaktu nigdy. Mam więc pytanie. Czy moje problemy wynikają ze sposobu odżywiania się, czy też spowodowane są innymi czynnikami? Czy problem może leżeć jeszcze gdzieś w przeszłości? Mimo, że teraz nie pijam alkoholu zupełnie, to kiedyś nie odmawiałem sobie - piłem z reguły tanie wina, a czasem dochodziło nawet do próbowania zmywacza do paznokci. Kiedyś paliłem także regularnie papierosy. Jakieś dwa lata temu miałem skierowanie na badania do szpitala pod kątem marskości wątroby, których w końcu nie zrobiłem. Obecnie, mimo wysokiej bilirubiny, moja wątroba nie jest powiększona. Nie ma także objawów żółtaczki - brak przebarwień na skórze, kał i mocz mają normalny kolor. Mimo, że mam niedowagę, nie jest ona bardzo drastyczna - przy 202 cm wzrostu ważę 86 kg. Stwierdzam też, że przez dietę wegańską nie zaliczyłem jakiegoś drastycznego spadku na wadzę - ogólnie utrzymuję masę, a możliwe, że nawet przybyło mi z dwa kilogramy. Mam więc kolejne pytanie. Co powniennem teraz zrobić: czy zmienić dietę (mam na myśli powrót do czystego wegetarianizmu), czy też spróbować zmodyfikować mój wegański jadłospis? Czy jest taka możliwość, że mój organizm nie jest w stanie egzystować na weganizmie, czy też może odzywają się jakieś przypadłości, których nabawiłem się przez złe nawyki żywieniowe z przeszłości? Na dzień dzisiejszy nie zrezygnowałem z weganizmu i za jakiś czas mam zamiar powtórzyć sobie badania. Czy z tak wysokim poziomem bilirubiny może mieć coś wspólnego niedobór witaminy B12 (jeśli chodzi o tę witaminę, to łykałem Vegevity i piłem odpowiednie soki wzbogacane B12)? Czekam na w miarę najszybką odpowiedź i będę wdzięczny za każdą poradę. Mam nadzieję, że w miarę wyczerpująco i jasno naświetliłem mój problem. Z góry bardzo dziękuję za wszelkie wskazówki i porady. Pozdrawiam! Piotr Subject: Weganizm a wysoki poziom bilirubiny From: xxxxxx@xxxxxx.pl Date: Mon, August 16, 2004 9:25 pm To: poradnia@zdrowemiasto.pl

Szanowny Panie! Problem z niedoborem witaminy B12 może się wiązać z dietą (jej źródłem są pokarmy zwierzęce i tylko takie). Natomiast pozostałe... Raczej poszukiwałabym przyczyny w tzw. bujnej przeszłości. Podejrzenie marskości wątroby w połączeniu z obecnymi problemami skłaniałoby mnie do wizyty u lekarza. Dieta wegańska nie jest specjalnie sprzyjająca dla wątroby, choćby ze względu na zalecane spożycie dużych ilości niskoprzetworzonych pokarmów (orzechy, ziarno), niepełnowartościowe białko roślinne (ma mniejszą "siłę sprawczą" niż białko zwietrzęce), duży udział potraw nie poddanych obróbce termicznej... Ale! Nawet w ramach takiej diety jest Pan w stanie uzyskać odpowiedni do potrzeb skład posiłków. Moim zdaniem strategicznym elementem jest ocena (pełna ocena) stanu Pana wątroby. I do tego należy dostosowywać dietę. W takim wypadku istotne będzie i to, co Pan zje, i to, jak przygotuje Pan posiłki. Nadrzędnym celem będzie dostrczenie pełnego pod względem składu zestawu niezbędnych składników w postaci (kulinarnej) najlepiej tolerowanej i najmniej obciążającej dla wątroby. Czyli najpierw diagnostyka, później kombinacje z dietą. Być może okaże się, że należy zmienić sposób odżywiania. Być może będzie trzeba stale lub przejściowo powrócić do "normalsów" z tym, że w Pana przypadku na schabowego raczej bym nie liczyła... Raczej jakieś "homeopatyczne" dawki mięsiwa i nabiału. Ale najpierw musi Pan uzyskać jasność co do tego, w jakim stanie jest Pana wątroba! A dalej, jeśli obawy się potwierdzą, sugerowałabym leczenie dietetyczne pod kontrolą specjalisty. A swoją drogą... Hm. Co trzeba zrobić, żeby w wieku lat 19 mieć zadatki na poważne uszkodzenie wątroby z powodów "życiowych"?! I jeszcze jedno! Marska wątroba to nie jest wcale duża wątroba! DO LEKARZA!!!

Pozdrawiam serdecznie,
lek. med. Ewa Wojas

Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Norbert, nie mówię że to ma być standard.
Nie mówię, że wszyscy piją.
Ale jest to bardzo duży problem w armii.

Cytat:Poborowi piją, ćpają, kradną i biją się na przepustkach. Ale MON znalazł sposób na dyscyplinę w armii.
MON ma gotowy projekt ustawy o dyscyplinie wojskowej. Będzie to broń w walce z plagą pijanych i naćpanych żołnierzy. Przepisy dają m.in. możliwość szybkiego karania żołnierzy, a badanie alkomatem czy alkotestem będzie mógł przeprowadzić nawet dowódca drużyny.

- Nie ma żadnego problemu z dostępem do wódki w jednostce. Pije się w grupach. Starsi stopniem ze sobą, młode wojsko razem. Jak piją starzy, jest to dla nas sygnał, że pić mogą wszyscy. Czasami jest tak, że jak wódki zabraknie, ktoś wychodzi kupić ją w sklepie na mieście. Wartownik nie reaguje - mówi nam anonimowo zawodowy żołnierz z jednostki wojskowej w Łasku.

Przykładów nie brakuje. W Elblągu dwóch pijanych żołnierzy bez powodu podpaliło siedem zaparkowanych na ulicach samochodów. W Lesznie dwóch żołdaków włamało się do lodówki z napojami chłodzącymi pod marketem i to naprzeciw komendy policji. Jeden miał 1,5, a drugi 1,9 promila alkoholu w organizmie.

W ubiegłym miesiącu pijani żołnierze trzy razy dali o sobie znać w Szczecinie. Za pierwszym policjanci zatrzymali pijanego żołnierza, który wywołał awanturę w restauracji, a potem wybił szybę w radiowozie. Za drugim razem w ręce policji wpadło dwóch żołnierzy, którzy w centrum miasta brutalnie pobili mężczyznę.

Jeden z nich miał 1,5 promila alkoholu we krwi, a drugi dwa razy tyle. - Takich przykładów jest więcej. Zdarza się, że żołnierze po pijanemu dokonują rozbojów, włamań, kradzieży - wylicza Marcin Wiącek z Żandarmerii Wojskowej.

O problemie nie chcieli z nami rozmawiać dowódcy jednostek. Wojskowe statystyki jednak nie pozostawiają złudzeń. Jak szacuje MON, sprawca co trzeciego przestępstwa popełnionego przez żołnierzy w ubiegłym roku był pijany.

- Do picia alkoholu i zażywania narkotyków dochodzi najczęściej podczas pobytu na przepustkach. Żołnierze chodzą do pubów, na dyskoteki. Zdarza się jednak, że do picia alkoholu dochodzi również na terenie jednostek wojskowych - przyznaje "Polsce" Mariusz Lewandowski, szef oddziału dyscypliny wojskowej w resorcie obrony.
Z danych MON wynika, że co piąte przestępstwo związane z pełnieniem służby popełnił pijany żołnierz. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku wykroczeń. 80 proc. z nich popełnionych jest właśnie po kieliszku.

Fatalnie wyglądają statystyki drogowe. Tylko przez dziewięć miesięcy tego roku Żandarmeria Wojskowa złapała 265 żołdaków, którzy po kieliszku wsiedli za kierownicę samochodu. To więcej niż przez cały ubiegły rok. - To dlatego, że kontroli jest zdecydowanie więcej niż w latach poprzednich - ocenia w rozmowie z "Polską" Marcin Wiącek, rzecznik Żandarmerii.

Nie spada też liczba żołnierzy, którzy biorą narkotyki - co roku żandarmi ujawniają około 500 takich przypadków.

Nowe przepisy dają możliwość szybkiego karania żołnierzy. Jeśli ich wina nie będzie budziła wątpliwości, będą sądzeni w tzw. trybie uproszczonym, bez żadnych formalności i biurokracji. Zapis pozwoli sprawniej karać żołnierzy, którzy po pijanemu rozrabiają na przepustkach.

MON także chce, żeby w budżecie państwa znalazło się aż pięć i pół miliona złotych na zakup alkomatów i narkotestów, którymi sprawdzani byliby żołnierze. Badanie będzie mógł przeprowadzić nawet dowódca drużyny. Takie uprawnienia dowódcy utracili kilkanaście lat temu. Teraz mają one być im przywrócone.

- Dowódcy najlepiej znają swoich żołnierzy, są ich pierwszymi w kolejności przełożonymi. Zwiększy się ich autorytet - czytamy w projekcie ustawy, który w grudniu ma trafić do Sejmu.
Nowe przepisy mają wejść w życie w 2010 r.



http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/57597,armia-rusza-na-wojne-z-pijanymi-zolnierzami,id,t.html#material

Uzależnienie od kobiet

Cytat: Kto czuje się uzależniony od kobiet, bądź (o zgrozo!) jednej kobiety? Jakie są ku temu objawy?

Cytat: Naukowcy potwierdzili coś, o czym powszechnie wiadomo, tylko nie chcemy się do tego przyznać: miłość jest wszystkim, czego wszyscy, a zwłaszcza mężczyźni, potrzebujemy.

Okazuje się, że w życiu jest jak w piosence Beatlesów "All you need is love". Szczególnie mężczyźni giną bez miłości. I to prawie dosłownie, bo chudną i zapadają na ciężkie choroby - to wnioski z badań dr Patricii Mony Eng z Uniwersytetu Harvarda. Autorka przebadała 4 tys. panów między 40. a 75. rokiem życia i zawyrokowała: żyjący w stałych związkach są zdrowsi. Głównie dlatego, że lepiej się odżywiają, tj. jedzą zdrowsze posiłki, mniej palą i piją, mają więc szanse na dłuższe życie niż samotnicy. Ci, którzy owdowieli lub się rozwiedli, z dnia na dzień przestają o siebie dbać, jedzą posiłki z mikrofalówki, jak oszaleli piją alkohol i palą papierosy, słowem: rujnują sobie zdrowie. Dopóty, dopóki nie ożenią się ponownie. Nowe małżeństwo natychmiast przynosi korzyści w postaci poprawy diety, unormowanego trybu życia, wygodnego domu i stabilizacji emocjonalnej. Szczęśliwi tyją w związku.

W tym względzie polscy mężczyźni nie różnią się od Amerykanów. - Gdy układało się nam z żoną, miałem 2-3 kg nadwagi - wspomina Maciek (39 l.) z Wrocławia. - Gdy zaczęły się kłopoty, schudłem. Lepiej się czuję, gdy jestem szczuplejszy, więc mogłoby się wydawać, że na tym skorzystałem. Okazuje się, że nie. Kiedy ona odeszła, ni z tego, ni z owego zachorowałem na nerki i leczyłem się pół roku. Potem doszły jakieś dziwne alergie.

Opuszczeni łakną czułości bardziej niż inni. Gdy dziennikarze "Metra" ściskali przechodniów na ulicach Warszawy, samotni ludzie specjalnie przyjeżdżali z drugiego końca miasta, aby poczuć bliskość. - Moja żona umarła przed pięcioma laty. Od tego czasu nikt mnie nie przytulił - żalił się ze łzami w oczach starszy pan.

Powszechnie znana, aczkolwiek niedoceniana, prawda mówi, że napięcie psychiczne wpływa na pogorszenie zdrowia fizycznego. - Gdy żona mnie rzuciła, miałem gorączkę, często kołatało mi serce i czułem ciężar w brzuchu - opowiada Marek S., dziennikarz.

Najłagodniejszą konsekwencją takich stanów są nerwobóle, do najgroźniejszych należy zawał lub rak.

- Mężczyźni, którzy tracą partnerkę między 40. a 50. rokiem życia, żyją na ogół jeszcze dziesięć lat. Wali się cały ich świat, całe zaplecze, gdzie odpoczywają i nabierają sił - mówi dr Elżbieta Zubrzycka, szef Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego. - Chyba że wejdą w kolejny związek. Wtedy spokojnie osiągają podeszły wiek.

Cytat: Jak przeciwdziałać?

Cytat: Lekarstwem dla osamotnionego faceta jest ... druga kobieta.

Cytat: A na poważnie, to uważam, że te objawy dotyczą obu stron

Cytat: A co z kobietami? Jak się okazuje, kobiety łatwiej znoszą odejście partnera, zwłaszcza jeśli zostanie po nim renta albo majątek. - Długość ich życia przekracza wtedy 80 lat - cytuje wyniki badań dr Zubrzycka. Niektóre panie dopiero wówczas odkrywają siebie, budzą się w nich społeczne instynkty i zainteresowanie światem.



a jam teraz szowinistką, w pełni się z tym zgadzam i już nie mogę się doczekać