Do przeciwników aborcji, choć też i do innych :)

Zgadzam się z autorką wątku,nikt nie ma prawa kopać leżącego i potępiać tych
którzy żałują.Empatia i współczucie powinny cechować obrońców życia w
szczególności.Ja piszę na tym forum właśnie dlatego że wierzę w to że może komuś
będę mogła pomóc.Jestem chrześcijanką a Biblia mówi że wszyscy ludzie
zgrzeszyli i brak im Bożej chwały,wszyscy zasłużyliśmy na śmierć z powodu
naszych win i nieważne czy to jest aborcja,uzależnienie,gniew ,pycha czy
osądzanie i potępianie innych.Bóg dla wszystkich dał w Jezusie za darmo swoją
łaskę i przebaczenie i jeśli ją przyjmiemy nasze winy są skasowane "w jego
ranach jest nasze zdrowie"Znam ludzi którzy bardzo się pogubili narkotyki
,alkohol itp ale to oni tak naprawdę po swoim nawróceniu potrafią współczuć
,kochać Boga i ludzi a nie ci którzy patrzą z góry i myślą że są święci.Nie
doświadczyłam koszmaru aborcji ale mam 100 tysięcy wad i nigdy nie odważyłabym
się nikogo potępić.Poza tym trzeba odróżnić cierpiącego człowieka od jego
złego czynu.Jezus nie wypomniał Magdalenie co zrobiła bo wdział jej żal i
zranione serce.Pozdrawiam, fajni jesteście!

 

Wierność

Polka dziekuje Ci,ze tak cirpliwie czekalas na moja odpowiedz i jednoczesnie
przepraszam,za zwolke.
Przyczyna byla bardzo prozaiczna.Komputer byl tak wolny,ze zabraklo mi
cierpliwosci.
Po powrocie do domu rzucilem sie w wir pracy zeby nadgonic terminy.

Sylwester byl wspanialy.Duza sala,ogromny parikiet i wszyscy na bacznosc a
dziewczyny przede wszystkim.
Tanczylismy do 4 rano.
Polacy w Kanadzie zmieniaja sie.Na sali nie bylo ani jednego czlowieka ktorego
mozna by posadzic,ze jest pod wplywem alkoholu.( bylo 350 osob).

Jesli chodzi o rodzine amerykanska to rzeczywiscie obraz nie jest piekny.
Niekochane dzieci wyprowadzaja sie z domu.Kochane tez sie wyprowadzaja bo taka
jest moda. Rzadko ktore dziecko w szkole ma obojga rodzicow.
To zjawisko bardziej rozpowszechnione jest w rodzinach biednych.Kalsa srednia
raczej trzyma sie tradycyjnych wartosci.

Moja proba dyskusji na innym watku niestety skonczyla sie bo nie nie ma ludzi
ktorzy maja cos konkretnego do powiedzenia.Mam wrazenie jakby wszyscy tam
piszacy byli pijani.Wglada na to ze alkohol wchodzi w sklad poskiego DNA a
raczej pijanstwo na stale zapisalo sie w kodzie genetycznym.
Na zdrowie!!!

Grappa i przyjaciele

przyrównujesz nie picie alkoholu do zachowania cnót, czy życia w ascezie? Nowa
religia?
Litości!:D
Alkohol, jak wszystko, jest dla ludzi,
nie chcesz - nie pij,
ale pomijając fakt, że umiarkowane spożycie alkoholu (wina/piwa/mocnych)
pozytywnie wpływa na zdrowie człowieka to alkohole bywają dziełami sztuki.
Dopieszczone, leżakowane, starzone tak samo jak sery, czy szynki.
Dodatek pikantnego trunku może być jak szczypta parmezanu i tak samo może
wzbogacić smak dania.
Jest to część naszej kultury, której się pozbawiasz.
Pozytywna część, chyba, że widzisz picie alkoholu jedynie jako upijanie sie na
umór czym popadnie aż do urwania filmu i wiadomo jakich innych skutków.
Co do nie tolerowania alkoholu to znów jedynie kwestia oswojenia się z nowymi
smakami.
Trzymanie się skrajnych przekonań z pewnością nie jest czymś oryginalnym.

Pijany lekarz pogotowia

to ALKOHOLIK - nie lekarz
Gość portalu: widz napisał(a):

> Nie pochwalam tego co zrobił B.W. Dobrze, że tylko tak się to skończyło (czy
> skończyło??). Ale z ludzkiego punktu widzenia, był czas, że można Mu było
> pomóc. Niestety jedyny dla Niego w tamtym czasie autorytet - pani prof. J.
> poszła najkrótszą drogą - czerwona kartka. To był początek końca Bogusia,
> zarówno zawodowo, jak i prywatnie...

- ten caly Bogus jest to przeciez dorosly chlop i musi sam wiedziec,czy woli
alkohol na dyzurach pogotowia ratunkowego - niz troszczyc sie o zdrowie
i zycie pacjentow.Jesli wybiera alkohol - to musi sie pozegnac z zawodem
lekarza.To zbyt odpowiedzialny zawod i w takim przypadku - gdy " ALKOHOL
JEST WAZNIEJSZY NIZ ZYCIE CZLOWIEKA " - musi byc ZERO TOLERANCJI

taki czlowiek.... nie godzien jest nazywania sie lekarzem

radca

 

Pijany lekarz pogotowia

> - ten caly Bogus jest to przeciez dorosly chlop i musi sam wiedziec,czy woli
> alkohol na dyzurach pogotowia ratunkowego - niz troszczyc sie o zdrowie
> i zycie pacjentow.Jesli wybiera alkohol - to musi sie pozegnac z zawodem
> lekarza.To zbyt odpowiedzialny zawod i w takim przypadku - gdy " ALKOHOL
> JEST WAZNIEJSZY NIZ ZYCIE CZLOWIEKA " - musi byc ZERO TOLERANCJI
>
> taki czlowiek.... nie godzien jest nazywania sie lekarzem

Oczywiści masz rację, tylko ...
Świat nie jest tylko czarny lub biały.
Alkoholizm jest też chorobą i mimo, że ktoś jest osobą dorosłą i do tego
lekarzem nie zmienia faktu, że potrzebuje pomocy.
Nie zamierzam nikogo usprawiedliwiać, niedopuszczalna jest praca lekarza
(zresztą nie tylko lekarzy) w stanie ..po spożyciu..
Analizuję tylko przypadek, jak sądzę, znanego mi kiedyś dobrego lekarza, który
sam sobie nie daje rady i nie znajduje też pomocy, choćby u współpracowników.
Skoro zlikwidowano już obozy koncentracyjne może i jemu powinniśmy (jako
społeczeństwo) pomóć, dać szansę, nawet jeżeli on tego nie rozumie.

Dlaczego faceci pija jak im sie urodzi dziecko?

blue_jim napisał:

> Naucz sie czytac ochlajtusie.

No i skończył się wersal.

Dziwi mnie tylko czemu wątek człowieka nie umiejącego kulturalnie dyskutować, a
jakim ty się okazałeś, jest na głównej stronie Gazety.

Naucz się chłopie jedego, jak ktoś Cię prowokuje to pokaż klasę i "odpyskuj" mu
w kulturalny sposób.
A tak, pokazałeś że słoma Ci z butów wystaje mimo, że jesteś (prawdopodobnie)
abstynentem. Zresztą wieśniakiem można być będąc absynentem, tak samo jak można
codziennie spożywać alkohol etylowy i mieć klasę.

Wypiję dzisiaj jednego za twoje zdrowie
pozdrawiam

alkoholik na emigracji

Zahir :-)
Odpowiedz proszę, czy poważnie uważasz, że dla człowieka z takim
nastawieniem:

"a poza tym to go zabije bo on bez alkoholu nie wyobraza sobie zycia
to czesc jego samego,mimo ze pije jak na razie nie narzeka na
zdrowie nawet mowi ze alkohol mu pomaga jak przestanie pic
to na pewno zacznie chorowac."

Mityng może byc ratunkiem? szansą?

alkoholik na emigracji

ela_102 napisała:

> Zahir :-)
> Odpowiedz proszę, czy poważnie uważasz, że dla człowieka z takim
> nastawieniem:
>
> "a poza tym to go zabije bo on bez alkoholu nie wyobraza sobie zycia
> to czesc jego samego,mimo ze pije jak na razie nie narzeka na
> zdrowie nawet mowi ze alkohol mu pomaga jak przestanie pic
> to na pewno zacznie chorowac."
>
> Mityng może byc ratunkiem? szansą?
to co z tym fantem zrobic bo problem tkwi w tym ze moj maz swietnie sobie tu
radzi zaczal jako zwykly robotnik teraz jest kims w rodzaju majstra zarabia dwa
razy tyle co na poczatku i uwaza ze alkohol mu w cale wtym wszystkim nie
przeszkadza gdy mieszkalismy w polsce glowny problem bylo brak kasy a tu sie
spelnia (TAK MOWI) gdy mu mowie ze praca to nie wszystko,ze juz nie mam sily
wkolko go pilnowac ze czuje sie jakbym miala 3 dzieci a nie 2 nie dociera wiem
ze wszystko ma swoj kres ze i on nie jest z zelaza i wiecie co czasem to az
marze o tym zeby wkoncu cos go zaczelo bolec moze to go obudzi bo on zawsze
dostaje hopla jak mu cos jest on jak sam twierdzi zawsze spada na cztery lapy
sluchajcie musze sie z wami na razie pozegnac walizki jeszcze nie spakowane
m.dzis w pracy jak mowi jest nie zastapiony
pozdrawiam wszystkich odezwe sie po swietach

2,6 promila u lekarza czy to duzo?

chyba nie..
Ponad 2.000 osób podpisało się pod listą poparcia dla Krzysztofa K. - lekarza z Gminnego Ośrodka Zdrowia w Dębnie w powiecie brzeskim, który przyjmował pacjentów mając we krwi ponad 2,6 promila alkoholu - informuje dziś "Polska Gazeta Krakowska".

O bulwersującym zdarzeniu informowaliśmy na łamach Malopolanin.pl tutaj. 64-letni pijany lekarz zdążył tego dnia przyjąć 30 pacjentów.

- To był jednorazowy wybryk, którego nie pochwalamy, ale też nie chcemy, aby ten incydent przekreślił ponadtrzydziestoletnią pracę tego człowieka - bronią doktora mieszkańcy Dębna, z którymi rozmawiała dziennikarka "Gazety Krakowskiej". Część z nich zresztą nie wierzy, że lekarz tego dnia pił alkohol.

Sprawą zajęła się prokuratura, ale nie miała okazji przesłuchać Krzysztofa K., bo ten po tym jak policja zatrzymała go i osadziła na komendzie do wytrzeźwienia źle się poczuł i trafił do brzeskiego szpitala. Lekarz nie usłyszał jeszcze zarzutów.

Przedstawiciel Okręgowej Izby Lekarskiej w Tarnowie potępia na łamach "GK" zachowanie lekarza z Dębna, ale zwraca też uwagę, że po sprawdzeniu recept i rozmowach z przyjetymi przez pijanego doktora pacjentami, nie dopatrzono się żadnych uchybień, które mogłoby mieć negatywny wpływ na ich zdrowie. ("Polska Gazeta Krakowska")

jak widać - dla 2 tysięcy ludzi ważniejszy jest lekarz który leczy, od takiego, którego nie ma..

USA: strzelanina w drapaczu chmur. Są ranni

Radze najpierw raz jej uzyc, a potem sie wypowiada
A niby po co mam tej broni uzywac?

Skutki uzycia broni moge sobie wyobrazic bez chodzenia na
strzelnice. A sa one zupelnie takie same jak skutki wypicia wiekszej
ilosci alkoholu. Poczucie wielkiej potegi, jako ze wlasciciel broni
moze odebrac bardzo latwo komus zdrowie a moze i zycie. Zupelnie tak
samo, jak napity kierowca, czy jak pijany kibol.

Nigdy nie upilem sie a pije alkohol moze z raz na dekade. I jakos
nie kusi mnie, aby wychlac na raz pol literka w celu poczucia
sie "poteznym". Podobnie nie musze miec w dloni kawalka
smiercionosnego zelaza aby wiedziec, ze sam fakt posiadania broni
palnej sklonil by mnie najprawdopodobniej do niebezpiecznych
zachowan.

Nie mam broni - nie chodze po zaulkach miejskich po nocy, bo wiem ze
po mordzie moglbym dostac. A z bronia moze i bym kiedys wybral
niebezpieczna droge. W razie awantury z chuliganem uciekam sie do
perswazji, i juz raz udalo mi sie calkowicie nacpanego dresa odwiesc
od sprania mnie na kwasne jablko tylko i wylacznie metoda perswazji.
Nic mi nie ukradl i nie dal mi po buzi. A ja nie mam na sumieniu
mlodego czlowieka, chocby tylko i dresa.

Dopalacze - nikogo nie zachęcamy do spożywania

"Poza tym większość zażywających twierdzi że mogą w każdej chwili rzucić, ale nie chcą... który narkoman tak nie powie?"

To co uprawiasz to jest manipulacja najczystszej postaci. Większość zażywających alkohol twierdzi, że bez problemu mogłaby go nie zażywać? Który alkoholik tak nie powie? Czy to znaczy że wszyscy zażywający są alkoholikami? Według definicji Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego z 1968 roku "Definicja alkoholizmu obejmuje osoby, których spożycie alkoholu jest tak duże, iż niszczy ich zdrowie fizyczne lub zaburza osobiste czy społeczne funkcjonowanie". To znakomita definicja bo odnosi sie do każdego typu uzależnień, wystarczy sobie wstawić za alkohol BZP czy cokolwiek i będziesz wiedział po czym poznać człowieka uzależnionego. Niekoniecznie po tym, że ów twierdzi że mógłby odstawić, bo każdy normalny człowiek tak twierdzi czy to mówiąc o kawie czy o herbacie, czy o czekoladzie.

???

Tranzyt... ja się dziwię, że w ogóle przeżyłam... powinnam umrzeć z głodu
chociażby, ale widocznie alkohol wprowadza człowieka w letarg... żadnych funkcji
organizm nie wykonuje - nic. Pamiętam jeszcze fioletowe paznokcie i chłodne
spostrzeżenie - aha... potem obojętność. Przewracano mnie z boku na bok...
ratowano - i jakoś - wróciłam.

Natomiast - choćby to miało brzmieć dziwnie - ale takiego kopa dostałam po
ocknięciu - że to trudno wyrazić... Klinowałam - bo trzeba było - pięć dni.
Zdrowie - początkowo fatalnie, lekarz po lekarzu... ale jak już pierwszy raz
sama wyszłam na ulicę:)))

Nie miałam wtedy - rzecz dziwna - żadnych głodów... w ogóle. Może to klinowanie
załatwiało powolne? może psychika? chociaż chciałabym coś podpowiedzieć, nie
wiem. Pierwszy raz ochota na picie chwyciła mnie w wyniku rozmowy z terapeutą -
ale przestałam chodzić - i nie ma problemów.

Janu, Parys, ja, rozumiem że i Addi - my mieliśmy dość. W odróżnieniu od Janu -
mile wspominam swoje pijackie życie, dopiero picie samotne, klinowanie od rana,
dnie całe spędzane w łóżku, słabość, torsje - to było okropne.

A co do wyjścia - tak naprawdę - to jest łatwe... w pewnym sensie.
Zapanowanie nad głodem - trud, ale też i fajna sprawa. Tak mi sie wydaje.

Noworodki z promilami

Wymiatator1
"Niech robią co chcą. Przeciez idiotka mądrego człowieka nie urodzi,
nie oszukujmy się. Pozwólmy działać ewolucji - ona ma ponad miliard
lat doświadczenia."

Niestety masz racje. Nie ma sposobu na zapobieżenie, aby kobieta z
patologicznych środowisk rodziła niepatologiczne dzieci.
Byc ona sama jest też ofiarą zespołu FAS.

I jeszcze jedna uwaga. Jestem pewna, ze symboliczna lampka w ciąży
pita przez odpowiedzialną matkę nie ma najmniejszego wpływu na
zdrowie dziecka.
Dużo większy ma stres w wyniku zbawiennych rad i reprymend ze strony
koleżanek - matek - Polek. "Dziewczyno, to Ty wypiłaś lampkę
szampana na sylwestra i twój lekarz to akceptuje??!!Natychmiast
zmień lekarza!"
albo tego typu artykułów o szkodliwosci nawet najmniejszej ilości
alkoholu w pierwszym trymestrze. Spora część matek zanim się
dowiedziała o ciąży piła, paliła a może i brała szkodliwe
farmaceutyki.

Alkohol w ciąży jest szkodliwy i 97% matek o tym wie. Kolejne wiedzą
ale mają to gdzieś, albo są w takim delirium że nie mają pojęcia o
ciąży a czasem i o porodzie - słyszałam o takich przypadkach.

Nie ma sposobu na uniknięcie takich ciąż. Ale jest sposób, aby
dzieciom dać szansę - szybka i profesjonalnie przeprowadzona
procedura adopcyjna.

Piwo w czasie ciąży? Prosze o poradę...

Bardzo mi przykro, że piszesz Ewo bez zrozumienia własnych słów :/ w poście
jasno napisałaś, że dziwią Cię wypowiedzi twierdzące że piwo w czasie ciąży
jest szkodliwe lub ta przysłowiowa lampka wina. Zgadzam się z tym, że nie
należy traktowac ciąży jako choroby, ale do granic zdrowego rozsadku. Jeżeli
alkohol niszczy zdrowie dorosłego człowieka i doprowadza do poważnych chorób co
mozna powiedzieć o małej istocie, która jest zdana tylko na Nas. Nikt na nikogo
nie naskakuje tylko wyraża swoje zdanie na dany temat. Skoro uważasz, że
alkohol nie szkodzi nienarodzonemu dziecku pij go smiało.

Marihuana jest zdrowa.

Kazda z tych trzech uzywek: marihuana, alkohol, tyton, sa szkodliwe.
Mozemy jedynie mowic, ze marihuana mniej od papierosow jesli chodzi o
szkodliwosc dla pluc, ale za to papierosy nie zaburzaja percepcji, z kolei
marihuana lepiej wplywa na czlowieka niz alkohol (marihuana nie powoduje agresji).

IMO uzaleznienie do czegokolwiek z ww. nie jest bez wplywu na zdrowie. Warto tez
pamietac, ze slady THC pozostaja w ukladzie nerwowym i wplywaja na niego nawet
przez rok po odstawieniu marihuany. I to ma potwierdzenie naukowe.

Jak bic piane dla ateistow idiotow

> Arco ateista martwi sie "marnowaniem czasu , pieniedzy i energii" na religie.
> Arco, nie zapominaj , ze to moj czas ,moje pieniadze i moja energia.

O narkowanach tez można powiedzieć, że to ich pieniądze i zdrowie, a jednak
wszyscy akceptują wysiłki mające na celu ograniczenie tego zjawiska. Ile
dobrego możnaby zrobić gdyby tę energie i pieniądze prznaczyć na coś
potzytecznego!

Poza tym - nie do końca tylko twoje. Kośioły cieszą sie nijak nieuzasadnianymi
przywilejami finansowymi.

> I my teisci mamy prawo oburzac sie na wasze chamskie wtykanie nosa w sprawy
> wiary. Wasze intencje sa podle - ublizyc i zranic blizniego swego wierzacego.
> My nie wtykamy nosa , ze marujesz energie i pieniadze an ku*rwy , narkotyki i
> alkohol. Wiec sie od*pie*rdol od ludzi religijnych

Masz jakiś dowody wskazujące, że ateiści więcej piją i ćpają od wierzących? To
stul paszczę. Nie ma nijakich dowodów, że wiara czyni człowieka lepszym.

A co do ubliżania - ateiści o niebo więcej wycierpiali z rąk wierzacych niż
odwrotnie. Przez stulecia przyznanie się do neiwiary oznaczało w najlepszym
razie szykany, w najgorszym stos. Więc nie pieprz tu obrażonym tonem, że
czujesz sie podle, że ktoś wytyka ci wiarę w bajki.

Młodzi ćpają na koszt NFZ-etu

Wszelkie uzależnienia narkotyki alkohol a także nikotyna są
problemem społecznym ,a nie li tylko prywatną sprawą poszczególnego
człowieka.
To są środki które nie są obojętne dla organizmu ponieważ go rujnują
i za koszty tych eksperymentów płaci całe społeczeństwo.
Takie zrujnowane zdrowie leczone jest oczywiście na koszt nas
wszystkich i to oczywiście w myśl idei że dorosły człowiek może
zrobić ze swoim życiem co mu się podoba ,ależ oczywiście ze może
tylko niech to robi za własne pieniądze i konsekwencje swego
postępowania też leczy za własne pieniądze.
Na dzień dzisiejszy jest tak że prawo polityka społeczna i obyczaj
bardzo pomaga każdemu wejść w sferę uzależnień ,a potem przez lata
obywatele płaca za wątpliwe efekty wychodzenia z takiej pułapki .

Przez alkohol, kokainę, LSD, amfetaminę do szczęścia
ludzkości ????????

Uwaga!( tvn) wątek mleczny

Hm, nie chce wchodzic tu w chemie przemiany materii ale w
momencie "odstawienia od sutka" zaden ssak, nie tylko czlowiek, nie
potrzebuje w swoim jadlospisie mleka (tym bardzej mleka innego
gatunku). To ze mleko pije np kot czy pies czy ... czlowiek jest
bardziej skutkiem tysiecy lat przyzwyczajen (czasami koniecznosci)
zywieniowych tego ostatniego i udomowienia (czyli rowniez przejecia
z koniecznosci pewnych warunkow zywieniowych czlowieka -
patrz: "nalezy sie jak psu ... zupa.) tych dwoch pierwszych
gatunkow.
Nie oznacza to ze mleko jest dla kogokolwiek zabojcze (alkohol tez
pijemy, nie?), ale tez nie oznacza ze jest niezbedne aby utrzymac
zdrowie (organizm sportowca tez nie potrzebuje mleka)

Co do innych zdrowych i niezdrowych produktow (ryby z baltyku)
owszem bywaja produkty bardziej i mniej skazone (fakt Baltyk to
faktycznie wyjatkowo brudna kaluza) ale przeciez te tzw produkty
ekologiczne tez rosna w tej samej zanieczyszczonej glebie co inne,
tez pada na nie tem sam deszcz co na inne - wiec nic do konca nie
jest idealnie czyste. Nasz organizm po prostu sie przyzwyczaja a w
za duzych ilosciach wszystko szkodzi, nawet woda mineralna (mowie
serio)

Cel szczepienia odra/świnka/różyczka?

Wiecej wiary w czlowieka. Ja zawsze bylam informowana o ewentualnych
powiklaniach po szczepionkach. Nigdy tez nie widzialam zadnej reklamy
szczepionki w telewizji. No i oczywiscie nie uwazam, ze szczepionka zabezpieczy
na 100%. Jesli twoje dziecko bylo chore i lekarz mimo wszystko zdecydowal o
szczepieniu, to trzeba bylo wyjsc z gabinetu i pojsc do innego lekarza. W koncu
po to mamy rozum, zeby go do czegos uzywac.
A propos "grubej kasy" wydawanej na szczepionki - to chyba lepiej wydac ja na
profilaktyke chorob niz na alkohol i papierosy. Jak sie ostatnio okazalo nasze
biedne spoleczenstwo ma duuuuzo pieniedzy na uzywki - ale tu zapewne kwestia
priorytetow. A w Polsce chyba zdrowie nie jest na pierwszym miejscu ani u
rzadzacych ani u samych pacjentow, ktorzy truja siebie i innych na potege.

Palenie w ciąży...

> Jeśli chodzi o używki, chciałam znać wasze zdanie na temat: Czy
kobieta w ciąży
> powinna być karana prawnie.

IMO- powinna, poniewaz naraza na niebezpieczenstwo zdrowie i zycie
innego czlowieka, jakim jest dziecko.To tak samo jak by podala
alkohol do wypicia niemowlakowi.

Szokująca statystyka

tak to jest naprawdę szokujące że nie ma pieniędzy na pogotowie a tyle się
wydaje dla ratowania tych którzy na własne życzenie niszczą swoje zdrowie pijąc
tak dużo i często, że upadają tak nisko, że czasami trudno w nich rozpoznać
człowieka, więc dlaczego społeczeństwo ma za nich płacić, jeśli oni mają
pieniądze na alkohol to niech leczą sie na swój koszt, a po drugie to uważam że
jest stanowczo za dużo sklepów z alkoholem, chyba powinny być przeznaczane
środki dla ratowania pijaków z innej kasy np. reklamy alkoholi

Biskupi zasmuceni, że nie przeszła zmiana w kon...

> Jak rozumiesz "normalność" w tym kontekście ?...

Zdrowie psychiczne, którego nie sposób zachować, będąc poddawanym
psychologicznym torturom.

> > Może warto by powalczyć także o ochronę życia
> > narodzonego i płaczącego.
>
> Czy Kościół tego nie robi ?...
> Czy Ty to robisz ?...

Nie, kościół tego NIE robi. Nie organizuje żadnych marszów życia w obronie
dzieci już narodzonych. Księża nie grzmią z ambony o wiecznym potępieniu
rodziców, którzy swoje dzieci biją i zaniedbują. Nie nazywają 'diabłem'
człowieka, który głodzi i krzywdzi dziecko, który przedkłada alkohol nad nowe
ubranko dla dziecka.

Biskupi zasmuceni, że nie przeszła zmiana w kon...

nessie-jp napisała:

> Zdrowie psychiczne, którego nie sposób zachować, będąc poddawanym
> psychologicznym torturom.

Jakie 'tortury' masz na myśli ?

> Nie, kościół tego NIE robi. Nie organizuje żadnych marszów życia w obronie
> dzieci już narodzonych. Księża nie grzmią z ambony o wiecznym potępieniu
> rodziców, którzy swoje dzieci biją i zaniedbują. Nie nazywają 'diabłem'
> człowieka, który głodzi i krzywdzi dziecko, który przedkłada alkohol nad nowe
> ubranko dla dziecka.

Chyba rzadko chodzisz do kościoła...

alkoholik-wampir emocjonalny

Przede wszystkim zapytaj siebie, co czujesz do tego czlowieka, co on znaczy dla
Ciebie. Alkohol robi potworne rzeczy z ludzmi. Mysle, ze jesli zalezy Ci na Nim
(nawet gdybyscie nie mieli byc w przyszlosci razem) warto walczyc o jego
zdrowie/zycie. Jeszcze nigdy nikt nie poradzil sobie z alkoholem bez fachowej
pomocy. Jest wiele stowarzyszen i organizacji zajmujacych sie alkoholikami i na
pewno znajdziesz jakas w poblizu swojego miasta. Wiem, ze on moze nie chciec..
Jak wyglada sytuacja z jego rodzicami, rodzina? Skontaktuj sie z nimi, razem
opracujcie plan wyslania go do osrodka na leczenie. Pamietaj, tym sposobem
mozesz uratowac mu zycie. To najpiekniejszy dar, warto walczyc zwlaszcza iz nie
jest to czlowiek Tobie obcy!!! Kto wie jak skonczy sie terapia.. moze bedzie Ci
wdzieczny za nia do konca zycia.

alkoholik-wampir emocjonalny

szemajmi napisała:

> Przede wszystkim zapytaj siebie, co czujesz do tego czlowieka, co on znaczy
dla
>
> Ciebie. Alkohol robi potworne rzeczy z ludzmi. Mysle, ze jesli zalezy Ci na
Nim
> (nawet gdybyscie nie mieli byc w przyszlosci razem) warto walczyc o jego
> zdrowie/zycie. Jeszcze nigdy nikt nie poradzil sobie z alkoholem bez fachowej
> pomocy. Jest wiele stowarzyszen i organizacji zajmujacych sie alkoholikami i
na
>
> pewno znajdziesz jakas w poblizu swojego miasta. Wiem, ze on moze nie
chciec..
> Jak wyglada sytuacja z jego rodzicami, rodzina? Skontaktuj sie z nimi, razem
> opracujcie plan wyslania go do osrodka na leczenie. Pamietaj, tym sposobem
> mozesz uratowac mu zycie. To najpiekniejszy dar, warto walczyc

wlaśnie takie komplikowanie oczywistych spraw miałem na myśli. Najpiękniejszy
dar itd. wspólnota aa wytłumaczy ci dokładnie, że jesteś "WSPÓŁUZALEŻNIONA".

Wino nam sluzy

No to zdrowie Wasz w gardla... tez Wasze, bo ja musze tu tkwic.

Nawet nasz ulubiony guru by temu przyklasnal, czmu niech zaswiadczy taka jego
zlota mysl, wykopana przypadkowo z czelusci internetu:

"Alkohol jest dla ludzi. Prawie wszystkie błony komorkowe w ciele czlowieka
zawieraja alkohol etylowy, ale w bardzo malych ilosciach. Gdy czlowiek zupelnie
nie pije alkoholu, organizm sam musi go wytwarzac."

Pomyslec, ze kiedys bylo raczej tak: gdy czlowiek nie ma dostepu do alkoholu, to
musi go sam wytwarzac. :-) Ale to jest wlasnie postep!

Zdechła lama i inne atrakcje

Gość portalu: awronia napisał(a):

> Ja nie mogę!!! Jeden post sarenki i juz taki odzew. Niech dziewczyna nie
ginie
> z forum, przeciez takich atrakcji dostarcza... W jednym wątku posty Wiecha,
> Beuta, Humaniora i całej reszty. Dawno tego nie było.
>
> Może na piwo pójdziemy kiedyś, co???

i do tego 'banda piwna' znowu sie uaktywnia!...

czy Ty nie ogladałas nigdy 'hydrozagadki'?! - przecież doskonale wiadomo, ze
alkohol to smiertelna trucizna!
;)

pozdr.
W.

ps. ja to bym tak może w końcu za zdrowie literki 't' coś skonsumował...
zaczynam tracić wiare w człowieka...
;-P

DEKALOG

4) Usuwanie lub zmniejszanie ludzkiego cierpienia
Aby zapewnić człowiekowi warunki umożliwiające mu pełny rozwój, trzeba tworzyć
świat, w którym jak najmniej będzie zła, cierpienia poczucia osamotnienia.
Zapoczątkowane przez Chrystusa Królestwo przekształci się na końcu dziejów
w Królestwo Ojca, w którym nie będzie najmniejszego nawet zła dręczącego
człowieka.

Swoją aktywnością uczeń Chrystusa powinien zmniejszać istniejące na ziemi
cierpienie, np. przez pomoc ludziom biednym i krajom rozwijającym się, przez
niesienie ulgi chorym itp.

Dużo form cierpienia istnieje na ziemi z powodu grzesznych zaniedbań. I tak np.
wielu ludzi na świecie głoduje, żyje w nędzy, choruje, bo inni posiadający
nadmierne bogactwa nie pomagają im.

Sam człowiek cierpi z powodu popełnianego przez siebie grzechu np. gdy przez
alkoholizm, zażywanie narkotyków zrujnował swoje zdrowie lub przez lekceważenie
wypoczynku doprowadził do osłabienia swój organizm.

Swoim grzesznym sposobem postępowania wywołuje się też cierpienie innych np.
kobieta zażywająca środki antykoncepcyjne, paląca papierosy, pijąca alkohol nie
tylko niszczy swoje zdrowie, lecz może także spowodować, że jej dziecko będzie
przez całe życie w jakiś sposób upośledzone i cierpiące. Wiele cierpień spada
na człowieka wskutek niewłaściwego postępowania innych, np. z powodu
niewłaściwego traktowania go przez bliźnich, z powodu gniewu, złości, kłótni,
zawiści, plotek itp.

Skuteczną formą usuwania cierpienia jest ustawiczna praca nad rozwojem swojej
miłości i miłosierdzia oraz niszczenie tego, co je ogranicza – każdej formy
grzechu.

Jaki lek? Help

Tak się zastanawiałem nad najlepszym, doraźnym lekiem dla fobików...
i tak sobie pomyślałem, że być może naukowcy powinni szukać wśród
pochodnych... alkoholu.
W końcu większość z nas czuje się po nim bardziej otwarcie,
bardziej bezpośrednio, no i weselej.
Przydałoby się zrobić parę badań czynnościowych za pomocą PET po
zażyciu alkoholu, aby dokładniej zbadać jego oddziaływanie na
ośrodki nerwowe w mózgu, a potem postarać się wyeliminować skutki
uboczne poprzez wyizolowanie i oddzielenie składników powodujących:
zaburzenia motoryki, równowagi, świadomości, degradacji organizmu
oraz uzależnienia itp.
Przecież przyglądając się ludziom z pozycji obserwatora można dojść
do wniosku, że alkohol jest najczęściej używanym i skutecznym lekiem
o doraźnym działaniu przciwlękowym i przeciwdepresyjnym - wśród
populacji na świecie.
Gdyby tak udało się zmodyfikować jego właściwości możnaby uczynić go
( z największego wroga ) - najlepszym sprzymierzeńcem ludzkości.
Nie od dziś wiadomo, że nawet najgorsza trucizna odpowiednio
zmodyfikowana i podawana w odpowiednich ilościach może zaskakująco
pozytywnie wpływać na zdrowie i samopoczucie człowieka.
Oczywiście wszystko jest kwestią przyszłości i odpowiednich
technologii, jak i " odkryć pobocznych "...
Ale może ci naukowcy szukają nie tam, gdzie trzeba?

Ja stawiam na lek oparty na bazie alkoholu lub substancji
działających podobnie, aczkolwiek odpowiednio zmodyfikowanych.
Myślę, że ten pierwszy dostanie Nobla, a przy tym zarobi większą
fortunę niż Bill Gates, kto poczyni kroki zmierzające właśnie do
wyizolowania takiej substancji.

Może zamiast czekać na " odkrycia zachodu " należałoby się zwrócić
do "rodzimych specjalistów"... wkońcu zajmujemy 2 miejsce na świecie
pod względem spożycia.
pl.youtube.com/watch?v=bkG6ENGfWO8

PIJĘ!!

Galena,
aczkolwiek niezupełnie trafiłaś, to generalnie jesteś blisko sedna sprawy i
zaraz Ci postaram się to wyszczególnić.

> A co z miłością? Czy alkohol nie był czasem lekiem na samotność?

Tak!! Powiedz sama, ile dni, wieczorów, tygodni możesz spędzać sama zupełnie,
po odejściu człowieka który nie był co prawda Miłością Życia, ale był? Nie
dlatego zaczęłam pić, ale picie stało się dla mnie już ZNANYM antidotum na to,
że odszedł i na to, w jaki sposób to zrobił (bo to też jest ważne). Na temat
znajomych i przyjaciół już napisałam. Poza tym, ja kiedyś miałam jedno wielkie
hobby: pisanie. Nagle spostrzegłam, że to się wypaliło, znikło. I już nie
miałam co ze sobą robić.

> I co się
> takiego wydarzyło, że zrobiłas rachunek sumienia i radykalnie zmieniłas swoje
> życie?

Tu w grę nie wchodzi chwilowo żaden mężczyzna. Powód był trywialny. Po
pierwsze, zrządzeniem losu na moje konto trafiła spora jak na moje warunki suma
pieniędzy. Będąc już wtedy nastawiona "anty" do mojego picia (ale wciąż pijąca)
powiedziałam sobie odruchowo: moja miła, w tym tempie, biorąc pod uwagę ceny
twojego ulubionego wina, spuścisz te pieniądze w tyle a tyle miesięcy.
Po drugie, obejrzałam swoje zdjęcia z jednej imprezy. Zobaczyłam na nich nie
babę pijaną, ale babę tłustą, z wielkim kałdunem i trzęsącymi się udami, z
jakimiś strąkami (umytymi!!) wokół głowy i z podsinionymi oczami.
Wystarczyło!!! Dziwisz się? Nie sądzę.

> Jeśli w moich domysłach jest choć trochę prawdy, mogę dać Ci tylko jedna
> zwyczjna radę - pokochaj siebie najbardziej na świecie!!! i dla tej miłości
rób wielkie rzeczy. A jeżeli sprawy maja się zupełnie inaczej....

Na fali optymizmu (wywołanym po części czerwoną herbatą - świetna rzecz)
wierzę, że wreszcie znajdę tego Kogoś. Dla niego chcę zachować moją młodość i
zdrowie. I tę radość, że życie sprawia mi frajdę. Dlatego aż tak strasznie
dołuje mnie fakt, że czasem jednak sprawy wymykają mi się spod kontroli.
A z kochaniem siebie uważam, bo kochać siebie za bardzo też jest niezdrowo i
juz coś o tym wiem.

> Czy Twój forumowy nick jest zupełnie przypadkowy? Czy może jesteś pod
wrażeniem dramatu V Hugo?Czy identyfikujesz się choć trochę z tą nieszczęsną,
posadzana o wiele niegodziwości kobietą?

Ona mnie zawsze ciekawiła, a ostatnio przeczytałam powieść Mario Puzo "Rodzina
Borgiów" (on jej nie dokończył, dokończyła jego towarzyszka życia). Jakkkolwiek
autorowi zarzuca się zbytnie wybielanie Lukrecji, sądzę, że była ona bardzo
rozdarta i nieszczęśliwa. I stąd chyba ten nick.
Pozdrawiam bardzo.

??? JAK POMOC UZALEZNIONYM ???

Alkohol towarzyszyl ludziom od poczatku swiata i towarzyszyć bedzie do końca
świata i nic tu nie zmienisz . Kiedyś mówili - komuna mnie rozpiła - teraz
mówią - bezrobocie brak jakichkolwiek perspektyw i ...piją nadal .
Natomiast co do pomysłu - to juz było - a mianowicie był zakład odwykowy o
zaostrzonym rygorze w Parzymiechach gdzie kierowano na leczenie zamknięte na 3
miesiące z całej Polski .- teraz sa tam normalne terapie chyba - w kazdym
razie nie ma zaostrzonego rygoru .
Takie czasy - efekty zawsze takie same góra z 5-10 % nie pije .
To tak jak kiedys była w wojsku - kompania karna w Orzyszu - teraz ja w
ramach praw człowieka czy czegos podobnego zlikwidowali i co jest lepiej czy
gorzej ???
Sprawa jest dyskusyjna - wiadomo , że alkoholika nic nie wyleczy bo nie ma juz
powrotu do kontrolowanego picia i musi sam chciec itd. - i zaraz podniesie się
larum , że tu chca wyrządzic krzywde " wielkiemu bohaterowi Najjasniejszej
Rzeczypospolitej - alkoholikowi " i nieco przyspieszyc jego decyzje o nie
piciu .
Bo wszystko w rekach alkoholika - i też prawda ale druga prawda jest taka ...
że nic tak nie przyspiesza decyzji o leczeniu jak strach - to przeciez głowne
motywy do leczenia strach bo żona zagroziła eksmisją -strach o własne zdrowie
czy tez strach , że posiedzisz w separacji 3 miesiące i oczywiście niech tam
pracuja najlepsi terapeuci itd - moze sie im to powiedzie .
Teraz to tylko pic jedyny przypadek w prawie gdzie można olewac postanowienie
sądu tyle razy ile sie chce .
Przecież jak ktos ma postanowienie sądu o leczeniu to mimo że go doprowadzi
Policja to on sobie wyjdzie i nic mu nie jest . Nie ma żadnej sankcji a tak
3 miesiące w zakładzie naprawde zamknietym .
efekty to wiadomo ale rodzina przynajmniej odpocznie od alkoholika przez 3
miesiące a nie daj mboze ,że po takiej terapii jeszcze alkoholik zmadrzeje i
przestanie pic ... to wtedy zacznie sie drugi problem jak tu życ z
niepijącym.
Dyskusyjne ale kto wie . ???

ZdrowieE-Jak je odzyskać/ zachować/wzmocnić/

ZdrowieE-Jak je odzyskać/ zachować/wzmocnić/
Witam wszystkich, czytających ten post ,

Tak jak powiedział Hipokrates:

„Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą
własnością,i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby”
„Twoje pożywienie powinno być lekarstwem, A Twoje lekarstwo powinno być
pożywieniem”

Tak ważne, jest jaki pokarm przyjmujemy.Najwięcej bio-informacji zawiera
roślinny pokarm, i właśnie odżywianie się prostym, naturalnym
nie-przetworzonym, pomaga organizmowi odzyskać ZDROWIE- A jest To
NAJCENNIEJSZY DAR, który każdy otrzymał, tylko nie wszyscy o niego dbają.
Pożywienie ma wpływ również na nasz stan emocjonalny, jedząc przetworzoną
żywność, w której w składzie jest dużo 'obcych" dla organizmu
dodatków-konserwantów , przyczynia się do zmiennych, skrajnych stanów.

Wiele chorób cywilizacyjnych , które dotykają kraje "rozwijające się" są
spowodowane trybem życia jaki jest narzucony, brak ruchu, konsumpcyjny tryb
życia, dążenie do zdobywania tytułów, pozycji, a zapominanie o tym co
najważniejsze- ZDROWIE.

A Zdrowie- To Radość, Życzliwość, Równowaga Emocjonalna

A teraz kilka słów o żywności jaką większość ludzi spożywa:

Zboże- Nie jest dla ludzi, chociażby nietolerancja na GLUTEN, a sklepy są
obładowane ciastkami,chlebami, makaronami.
Mleko- Nie dla ludzi! Żaden ssak na świecie - oprócz człowieka, będąc dorosłym
już osobnikiem nie spożywa mleka!W mleku krowim zawarta jest kazeina- która
potrzebna jest cielakowi , by rosły mu kopyta i rogi!
Cukier przetworzony, alkohol, papierosy i wszelkie inne szkodliwe - NIE DLA
LUDZI !

Jedzenie przetworzonej, puszkowanej żywności- doprowadza do DEGRADACJI
ŚRODOWISKA-MATKI NATURY-NASZEJ PLANETY-DOMU

Zatem Droga Prosta- ŻYJ W ZGODZIE Z NATURĄ.

wszystko (??) sprowadza sie do miłosci:)?

Jakby źle to nie zabrzmiało, uważam jednak, że wspomaganie finansowe lub
kupowanie jedzenia - to pomoc na "krótką metę", wybiegając dalej, taka pomoc
niczego nie zmieni w podejściu do życia człowieka z problemami, a jedynie
utrwali w nim przekonanie, że można w ten sposób funkcjonować.
Jednocześnie jest to pomoc łatwa "w wykonaniu" i dająca pomagającemu szybką
satysfakcję ;-), znacznie trudniej zaoferować coś, co jest w stanie zmienić
mentalność i sposób funkcjonowania takiego człowieka, a tak naprawdę takiej
pomocy on potrzebuje.

Pomijam oczywiście te sytuacje, kiedy pomoc finansowa może uratować komuś życie
albo zdrowie, oraz różne nagłe sytuacje losowe, wtedy nie mam wątpliwości.
W wątku chyba jednak chodziło o typowe przypadki, z jakimi najczęściej można
się spotkać na ulicach i pod marketami, a których źródło tkwi w różnorakich
patologiach.
Czasami mięknę i "pomagam" :-), ale często mam wątpliwości, czy ten gest
wyjdzie faktycznie na korzyść osobie wspomaganej, czy np.żebrzące, chore
dziecko nie jest wykorzystywane przez rodziców w celu uzyskania pieniędzy na
alkohol (pewnie jest!). Często wtedy mam wyrzuty sumienia, że nie potrafię/nie
chcę/nie mogę zaoferować mu rzeczywistej pomocy i może daję pieniądze, żeby owo
sumienie zagłuszyć?

A tak na marginesie - niedawno usłyszałam na parkingu przed dużym
sklepem: "Pani da na jedzenie...różne rzeczy się tu z autami dzieją... szkoda
by było... ja popilnuję" - typ wyglądał groźnie, nie dałam nic, już się
uodporniłam ;-),ale nie rozumiem, dlaczego właściciele sklepów pozwalają na
taki proceder - przecież to odstrasza klientów!

Futerka sa sliczne.. FOTOSY Pety

Nikt nie idzie na latwizne a dzialania na rzecz czlowieka nie wykluczaja
dzialan na rzecz zwierzat i ekologii. Jeszcze dodaj, ze najlatwiej byc wogole
ekologiem bo.. posadzi sie drzewko a ono bedzie sobie roslo, roslo i jeszcze z
wdziecznosci listki pusci, ba.. moze i owoce da. Twoj tok rozumowania mnie
bawi. Widac od razu, ze masz bardzo blade pojecie o pracy obroncow praw
zwierzat. O trudzie, poswieceniu czasu, energii i zaangazowaniu. Te godziny i
tygodnie przeznaczane na walke o lepszy swiat, moglibysmy smialo przeznaczyc na
zarabianie pieniedzy chociazby czy balowanie. Generalnie powinnas docenic
kazdego czlowieka, ktory bezinteresownie dziala w czyjes obronie. Nie wazne czy
bedzie to starsza pani z sasiedztwa dokarmiajaca koty, grupa studentow
resozjalizujaca dzieci uliczne w Brazylii, byly narkoman wspierajacy zarazonych
wirusem hiv czy ludzie walczacy o lepszy byt zwierzat, a co za tym idzie
propagujacy wegetarianizm i np nienoszenie futer czy zakaz uzywania zwierzat w
cyrkach. Trudno jest zbawic caly swiat, tego nikt nie potrafi, ale oczernianie
i wykpiwanie nas bo dzialamy na jednym polu a nie na innym, jest malo taktowne,
wrecz zle swiadczy o Tobie samej. Takze przyklad z pijakiem, ktory lubi alkohol
jest nietrafiony. Dorosly czlowiek ma wybor, ma mozliwosc decydowania o swoim
zyciu (z wyjatkiem nieszczesliwych osob niepelnosprawnych czy azylantow z
krajow objetych wojna etc..) a zwierzeta nie maja tego prawa. Obecnie
najbardziej cierpia dzieci i zwierzeta bo ich cierpienie nie zalezy od nich a
jest wywolane przez osoby co sie homo sapiens zwa. Pijak czy narkoman ma wybor
a swiadomie badz z wlasnej glupoty niszczy swoje zdrowie/zycie. Nie widze
powodu abym miala bronic takiego czlowieka. Przed jego wlasnym debilizmem i
ograniczeniem umyslowym..? Bo jego z gory nikt nie ogranicza, nie dreczy, nie
skazuje na smierc. Zwierzeta nie maja glosu, maja tylko nas. Sa w 100% skazane
na wole nas, ludzi. Od Ciebie i ode mnie zalezy ich jakosc zycia, ich
cierpienie i smierc. Moze Ty nie dostrzegasz tych diametralnych roznic i zaraz
znowu walniesz: zwierzakowi da sie miske i bedzie wdzieczne. Bzdura. Zwierzeta
swietnie radza sobie bez nas, nie potrzebowalyby pomocy ze strony ludzi
gdybsymy zostawili je w spokoju, pozwolili zyc w ich naturalnym srodowisku, bo
Ziemia to nie tylko nasz dom. To az tak wiele..?

kłody pod nogi dla wracających do Polski

Dzięki, Patyczako

A ja mam dzisiaj odruch ucieczki
Na nasze osiedle, po 5 latach kolejnej odsiadki, wrócił postrach mieszkańców -
niejaki W.B.,który wsławił się rozbojami w sklepach w biały dzień itp. Facet
nie jest w pełni władz umysłowych i silny jak tur. Nigdy nie wiadomo, kiedy
zobaczy się go z siekierą, czy nożem, a już broń Boże patrzeć mu w oczy, gdy
się obok niego przechodzi, bo zaraz człowieka zagada, na początku sympatycznie,
ale finał jest do przewidzenia.
Sklep zatrudnił ochroniarza, bo gosć nie ma pieniędzy i zwykł tam wchodzić jak
do własnej spiżarni - bierze co chce - najczęściej alkohol - i wychodzi, nie
zatrzymywany przez nikogo.
Wszyscy czekają, aż znowu coś przeskrobie i wyląduje za kratkami, ale każdy
modli się, żeby akurat na niego nie padło. Paradoksalnie, zazwyczaj jego czyny
przestępcze mają niską szkodliwość, bo grożenie komuś nożem, okradanie piwnic z
zapasów (z głodu), czy wymuszanie pieniędzy od różnych osób, tak jest
klasyfikowane, więc odsiadki też są raczej krótkie.
Ostatnio siedział najdłużej, bo po pijanemu porwał policjanta, właściwie z
niewiadomych powodów, no i się na komendzie "wkurzyli".
Wczoraj wciągnął do mieszkania akwizytora, poszarpał go i oświadczył, że nie
wypuści jak ten nie kupi mu pół litra wódki. Facet cudem się uwolnił.
Na szczęście jest jedna osoba, przed którą gość czuje respekt i którą znam, bo
to mama moje bliskiej koleżanki. Tak więc, zalecenie jest takie, że jeśli się
coś przydarzy, jak najszybciej powoływać się na tą panią. Reakcja jest ponoć
natychmiastowa - osławiony WB uwalnia uścisk, wyprostowuje Ci ubranie,
przeprasza i odprowadza do domu (co i tak nie zawsze dobrze sie kończy, bo jak
już wejdzie, to nijak wyjsć nie chce...). A Ty, trzęsąc się cała, możesz się
uważać za ocaloną, bo gość przyjął Cię do stada, choć jego "opieka" nikomu
chyba jeszcze na zdrowie nie wyszła.
Wiem, że to jakaś farsa i czasem mi się aż z tego chce śmiać - ale jak teraz
wychodzę z domu, to mam oczy dookoła głowy (on mieszka dwie klatki dalej i
czujnie pilnuje swojego terytorium).

Wiem, wiem, wszędzie zdarzają się takie egzemplarze. I lepszy swój wariat niż
obcy, więc czasem czuję się w ojczyźnie jak w domu - ale wariatów

Ale i tak, jak przyjdzie mi emigrować - będę za tym tesknić.

Pozdrawiam ciepło i dziękuję za dobre słowa

Szkola zycia i sukcesu-pomoz sobie sam.

Cialo.
Czlowiek jako taki sklada sie z dwoch cial,eterycznego oraz fizycznego.
Jezeli spotykaja sie dwie osoby to ich pola energetyczne tez sie spotykaja.
W tych polach zawarte jest mase informacji,ktore odczytuje drugi czlowiek i robi
to nie calkiem swiadomie,poprzez swoja podswiadomosc.
Stad czasem nie wiemy dlaczego nie znajac kogos od razu go lubimy lub odwrotnie.
Wazne jest zeby w swoim zyciu rozbudzic intuicje i jej zaufac.Prawidlowo
dzialajaca intuicja to trafne wybory w zyciu.
Alkohol i narkotyki zaklocaja naturalne pole energetyczne czlowieka.
To pole energetyczne to tez oslona przed,atakami z zewnatrz za pomoca zlych
mysli czy slow.Dbajcie wiec o nie,higienicznym sposobem zycia.
Ludzie dziela sie na ludzi obojetnych energetycznie,dostarczycieli energii,lub
wampiry energetyczne.Dwa pierwsze typy sa nieszkodliwe,zajmijmy sie wampirami
energetycznymi,ktore kradnac energie z naszego ciala energetycznego oslabiaja
nasze cialo fizyczne.
Wampir energetyczny utrzynuje z nami kontakt dzieki naszej kulturze osobistej bo
nie wypada nam przerwac mu jego mowy,bo zawsze ma jakis "powazny" powod zeby z
nami porozmawiac.Po rozmowie z wampirem zawsze czujemy zlosc lub smutek,czujemy
wyczerpanie.Wampir wie jak nas podejsc i z tematow dosc obojetnych uderza w
czule miejsca aby wywolac u nas takie wlasnie stany zlego samopoczucia.
Sa osoby ktore nas doladowuja energetycznie,bo maja duzo wlasnego optymizmu i
nam go daja.Wampir probuje sie zywic nasza energia,zdemaskowac go mozna po tym
ze zawsze zle sie czujemy w jego towarzystwie lub po rozmowie z nim.
Juz wykla rozmowa z druga osoba,dotkniecie,rozmowa telefoniczna powoduje
przylaczanie sie nitek energetycznych miedzy osobami kontaktujacymi sie.
Ja po kazdej formie kontaktu oczyszczam sie,odcinajac prysznicem i slownie nitki
do drugiej osoby.
Sprobujecie to proste i dziala natychmiast.Do mnie osoby odciete od razu dzwonia
zaniepokojone co sie stalo i szukaja pretekstu zeby znow sie podlaczyc.
O tym ze cwiczenia fizyczne sa doskonala forma pozbywania sie stresow
,poprawiania swojej atrakcyjnosci,czy tez poprawiania swojego nastroju nie musze
nikogo przekonywac-z tego plynie tylko zdrowie i zadowolenie.
Dbajmy wiec o oba ciala,nie zapominajac ze jedno wspomaga drugie i tak naprawde
stanowi o calosci czlowieka.

borax 5ch a 9ch - do znawców homeopatii... ;)

...Sposób produkcji leków homeopatycznych pokazuje, że nie mają one nic
wspólnego ani z ziołolecznictwem, ani ze szczepionkami. Leki te są wprawdzie
wyciągami z różnych naturalnych substancji, jednak na skutek wielokrotnego
rozcieńczania ”środek leczący” praktycznie znika z roztworu. Lek homeopatyczny
to właściwie sam ”rozpuszczalnik” (woda, alkohol), który dzięki
potrząsaniu ”zapamiętuje” informację o rozcieńczonej substancji. Jeśli
homeopatia nie jest potwierdzona przez naukę, to dlaczego leczenie tą metodą
stosują lekarze i farmaceuci? Trudno w tym miejscu o wyczerpującą odpowiedź na
to pytanie...
...Etycznie naganne jest praktykowanie homeopatii przez ludzi bez przygotowania
lekarskiego. Dotyczy to również innych uzdrawiaczy posługujących się metodami
tzw. medycyny alternatywnej. Co wtedy, gdy homeopatię w dobrej wierze stosuje
lekarz? Koniecznie należy wyjaśnić pacjentom, że korzystają z metody
niepotwierdzonej naukowo. Pacjent, korzystając z homeopatii, ma prawo wiedzieć,
że właściwie godzi się na udział w eksperymencie, w którym ceną jest jego
zdrowie...
...W samych założeniach homeopatii tkwi odwołanie się do tajemniczych sił czy
energii pozamaterialnych. Hahnemann był przekonany o istnieniu siły żywotnej
(vis vitalis). Siła ta - jak pisze - jest niematerialna, niewidzialna, podobna
duchowej, ożywiająca materialny organizm. Nadto wierzył on, że możliwe jest
kierowanie tą siłą za pomocą leków homeopatycznych. Zadaniem leku jest
pobudzanie tej siły (energii?) do zwalczania choroby. Homeopatia nie wpływa
więc bezpośrednio, fizycznie na organizm człowieka, ale oddziałuje na bliżej
nieokreśloną siłę życiową. Na podobnych założeniach opiera się magia. Jedną z
form magicznych działań jest wykorzystanie obiektów materialnych (także leków)
do wpływania na nadnaturalne moce. Podobieństwo między zasadami homeopatii a
sposobem działań magicznych daje do myślenia...

Więcej możesz przeczytać na tej stronie
arc.wiara.pl/tematcaly.php?idenart=1100694708 - 43k
Polecam

minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc...

Całkowicie się z Tobą zgadzam. Potrzebne jest jakaś chwila zmiany myślenia.
Wiele razy powtarzałem
"Ja już nie mogę tak dalej żyć" - i piłem
" Ja muszę coś z tym piciem zrobić" - i piłem
Ja nawet coś robiłem ale były to działania zmierzające w zasadzie do
załagodzenia konsekwencji picia.
Mój przełom miał miejsce w nocy kiedy upokorzony swoją słabością,drgawkami,
wstydem, strachem zdecydowałem, że już wolę umrzeć niż sięgnąć po psychotropy
czy resztę flaszki.
Ja tej nocy stałem się gotowy zmienić całe moje życie - dlatego wypiłem jeszcze
później tylko dwa razy i miałem wtedy uczucie klęski a ta wódka nie dawała mi
tego co wcześniej.
Od tej nocy zacząłem też każdego dnia robić dla swojego tzreźwienia.
Myślę, że gdybym wtedy zechciał znów zmienić w swoim życiu tylko picie -
zostawić resztę to bym tu nie pisał.
Zgadzam się całkowicie z tym znaczeniem autorefleksji - nauczyłem się ,
obserwować siebie, pokazali mi jak działają mechanizmy uzależnienia.
Wszystkim pokazywali ale niewielu mogło, chciało je zobaczyć.
Autorefleksja wymaga posiadania pewnych punktów odniesienia - wartości, celów.
Żeby nie pić musiałem je zmienić.
Skuteczność terapi zależy od tego czy ktoś tak naprawdę "chce żyć normalnie, jak
do tej pory - tylko niepić" albo chce żyć "inaczej".
Zgadzam się, że na letnich emocjach nie da się nic zrobić. A ja piłem po to by
być letni.
Dziś tez mam coś do zrobienia i czekam chyba aż poczuję strach przed tym co
będzie jak nie oddam w terminie pracy. Strach jest silniejszy niż lenistwo.
Poza tym alkoholizm jest tak szerokim i mglistym zaburzeniem funkcjonowania
człowieka jako całości, że niemożliwe jest znalezienie jednej recepty na jego
odnowę.
Jasne dla mnie jest też to, że żaden lekarz nie wyleczy mojego ciała jeśli nie
będę stosował leków czy innych zabiegów. Ja sam muszę jednak zdecydować że chcę
być zdrowy. Ale łatwiej zdecydować się na wyrwanie zęba, zastrzyk niż na
odpowiadanie na pytania:
"co teraz czujesz?"
"podaj 10 przykładów na destruktywne wpływ Twojego picia na: zdrowie, użycie
rodzinne.............:
"co Ci dawał alkohol"
Pogody ducha. Letek

"in vino veritas"

w winie jest nie tylko prawda, ale i zdrowie. ...

Wpływ alkoholu na organizm człowieka - korzystny czy niekorzystny?

W ciągu ostatnich 10 tysięcy lat napoje alkoholowe były prawdopodobnie
najpowszechniej spożywanymi napojami. Być może napoje alkoholowe były jedynymi
bezpiecznymi płynami, szczególnie gdy brakowało czystej wody albo gdy dostępne
zasoby wodne nie nadawały się do picia. Na przykład Krzysztof Kolumb podróżował
wioząc na pokładzie swojego żaglowca wino jako jedyny bezpieczny napój. W
starożytności ukuto nawet powiedzenie "in vino veritas" (łac. w winie prawda).
Wnioski wynikające z ostatnich 30 lat szeroko zakrojonych badań naukowych
wskazują na to, że w winie jest nie tylko prawda, ale i zdrowie. Można więc
dziś powiedzieć "in vino sanitas" ( łac. w winie zdrowie). Okazuje się, że
alkohol w każdej postaci spożywany w umiarkowanych ilościach może poprawiać
gospodarkę lipidową oraz obniżać krzepliwość krwi i dzięki temu zapobiegać
chorobom serca i naczyń.

Niedawno American Heart Association, czołowa amerykańska organizacja zajmująca
się badaniem i zapobieganiem chorobom serca opublikowała szokujący dokument, w
którym wyraźnie zaleca, choć z wielką ostrożnością, spożywanie przez osoby
dorosłe umiarkowanych ilości alkoholu. Przyczyną tego zalecenia są stwierdzone
w wielu badaniach epidemiologicznych jednoznaczne zależności między
śmiertelnością spowodowaną chorobami układu krążenia a ilością spożywanego
alkoholu. Podczas wykładu przedstawiony będzie mechanizm korzystnego działania
alkoholu na organizm człowieka oraz zdefiniowane pojęcie "umiarkowania" dla
kobiet i mężczyzn w odniesienie do ilości i częstości spożywania alkoholu.
Podjęta będzie także próba odpowiedzi na pytanie: "piwo, wino czy coś
mocniejszego, co jest lepsze?". Oprócz potencjalnych korzyści umiarkowanego
spożywania alkoholu wskazane będą również potencjalne zagrożenia i
przeciwskazania związane ze spożywaniem alkoholu, szczególnie ze względu na
określone choroby, przyjmowane aktualnie leki lub wykonywanie niektórych
zawodów wymagających okresowej absolutnej abstynencji.

Kosmetyki we wczesnej ciązy

zmiana na ZIAJĘ
Uważam, że nie wiemy wielu rzeczy o składnikach używanych do
produkcji kosmetyków, odzieży, prod. spożywczych i autorka wątku
wcale nie schizuje - ot, dowiedziała się czegoś ciekawego i chce
uniknąć ryzyka.

Paniom piszącym, że koleżanka schizuje pragnę uświadomić, że z powodu
podobnych doniesień wiele osób ogranicza spożycie jajek
(cholesterol), kupnego pieczywa (ulepszacze), większość ciężarnych
nie zrobi 2-3 łyków lekkiego piwa nawet po posiłku (alkohol szkodzi
dziecku) i nie farbuje włosów (amoniak), ludzie nie trzymają w nocy
telefonu komórkowego na nocnym stoliku (szkodliwość fal). Szkodliwość
każdego z wymienionych czynników można podważać, można też zażarcie
bronic teorii szkodliwości. To indywidualny wybór wolnego człowieka
jaką drogę obierze i co zechce robić.

Koleżanka zadaje rzeczowe pytanie: "Czy wy stosowalyscie albo
stosujecie specjalne kosmetyki np zele pod prysznic czy te sprzed
ciazy", więc może by jej odpowiedzieć? :-)

malinowalilka27, ja na początku ciaży zmieniłam kosmetyki na ZIAJĘ
(mleczko do ciała, krem do twarzy, mydło w płynie, szampon, doszedł
balsam przeciw rozstępom). Wprawdzie chyba mają wymienianą substację,
ale uważam je za proste i naturalne. Poza tym - cena świetna!
Zamierzam przy nich zostać i po ciąży. Natomiast unikam wcierania w
siebie tysiąca specyfików; w pierwszym trymestrze uznałam, że
unikanie nadmiaru chemii tylko wyjdzie nam z maluchem na zdrowie.

A poza tym - do dziś pamiętam jakie boskie się zrobiło moje ciało,
kiedy zawzięłam się (przed ciążą), że schudnę 10 kg: jedyne kosmetyki
to był basen 5 x w tygodniu, sauna 2 x w tygodniu, zwykłe szare mydło
Biały Jeleń, codzienny masaż ciała b. szorstką rękawicą, codzienne
wtarcie w całe ciało oliwki dla niemowląt, szampon Bambino i krem do
twarzy Ziaja właśnie. Jedyny luksus to była dobra odżywka do włosów.
Cudownych substancji wzbogacających kosmetyki (ceramidy, jedwab,
witaminy) zero, a efekty - powalające. Serio.

Pozdrawiam!

failte

EyePet - pierwsze chwile w nowym domu

a "ZAPEŁNIENIE" heh co ten alkohol robi z człowieka.... hyp... wasze zdrowie

juz nie mamsił z nim walczyc

Zostaw go i uciekaj jak najdalej. Zmarnuje Ci i dzieciom życie. Mój ojciec pił od kiedy pamiętam. Nie bił nas, ciężko pracował i utrzymywał dom. Nie potrafię powiedzieć ile razy z matką chodziłem po knajpach i szukałem go. A jak znalazłem ile się naprosiłem by wracał do domu. Czasem przyprowadzał jakiś przygodnych kumpli, wystawiał mnie na pokaz i twierdził, że jestem jego dumą i nadzieją. Chciałem w takich sytuacjach umrzeć. Ile razy koledzy wołali mnie: zabierz ojca, śpi na trawniku. To siedzenie w domu i czekanie. Mija normalna godzina powrotu z pracy. Nie ma go. Wyglądam przez okno. Wraca. Pijany. Idzie spać, ale w nocy budzi się, chodzi po domu, gada. Opowiada jak nas kocha. Zatykam uszy, chcę krzyczeć, boli mnie brzuch. Póżniej gdy dorosłem nie policzę tych prób proszenia, straszenia, grożenia, zamykania w domu. Wszystko na nic. Zmarnował mi wesele, ośmieszył się, obiecywał trzymać fason a pierwszy spił się jak świnia. Wnuk nie utrzymuje z nim kontaktów od kiedy zrozumiał co to jest alkohol i czym dziadek często śmierdzi. Gdy został z mamą przez picie 2 razy ich okradziono. Nawet raz wystąpił w lokalnym programie telewizyjnym - oczywiście w audycji policyjno-kryminalnej. Od tego czasu wstydzę się pokazać na osiedlu gdzie on mieszka. Mama nie żyje, uważam że straciła zdrowie przez jego picie. Pomagam mu bo muszę. Pilnuję finansów, opłat, daję co kilka dni pieniądze i nigdy nie wiem czy przeznaczy je na jedzenie czy piwo. Nie mam zamiaru brać go do siebie bo zniszczy również moją rodzinę. Ot i cała historia. Dlatego próbuj za wszelką cenę odciąć się od niego. Nie jest to łatwe. W naszym porąbanym kraju wszyscy uważają, że rodzina pijaka ma obowiązek dbać o niego, bo to chory człowiek. Alkoholik niszczy wszystko wokół siebie. Pomyśl, jak dzieci mają się uczyć i co wyniosą z dzieciństwa. Czy nie będą chciały jak najszybciej uciec z domu obojętnie w jaki sposób. Kim będą w przyszłości? Niełatwo jest zacząć żyć samemu. Czasem jest to niemożliwe. Ale trzeba próbować. Czasy się zmieniły. Moja mama całe życie wstydziła się pójść do lekarza, poradni i przyznać że ma męża alkoholika. Trwaliśmy tak beznadziejnie licząc na cud. Cudów nie ma. Bierz sprawy w swoje ręce. Idź do poradni, do pomocy społecznej, do księdza. Może trafisz na osobę, która autentycznie będzie potrafiła ci pomóc. Ale nie czekaj aż ktoś cię znajdzie i przyjdzie ci pomóc. Takie historie to tylko w filmach. Musisz sama wyjść z inicjatywą. Pamiętaj, że kochałaś innego człowieka. Jeśli wybiera wódkę zamiast ciebie i dzieci niewart jest miłości. Wygodne alibi, że jest chory to bzdury. Dlaczego to tylko ty masz cierpieć i walczyć? Miejsce śmiecia jest na śmietniku.

Bezdomny zginął w izbie wytrzeźwień

Szanowna lekarko
Gość portalu: lekarka napisał(a):

> Należy zrozumieć,że lekarz to nie kamikadze.
> Lekarz ma obowiązek leczyc ludzi chorych , ale nie oznacza, że ma
> obowiązek narażać własne i innego personelu życie i zdrowie.

Nie wiem czy słyszała Pani o chorobie alkoholowej
pl.wikipedia.org/wiki/Alkoholizm
> Poczucie obowiązku nie ma nic wspólnego ze służbą , o jakiej Pan/i
> mówi. O powołaniu tez nie ma co mówić.

Jak wyżej

> Prosze sobie wyobrazić: Idzie Judym do domu biednych , schorowanych
> ludzi , a oni go leją. W tej książce tak "powołania" nie ujmują.

To w szpitalach nie ma już pasów do przypinania choćby epileptyków?

> Na leczenie odwykowe kieruje się ludzi, którzy chcą się leczyć.
> Każdy taki człowiek zawsze otrzymuje skierowanie ode mnie ,jeśli już
> podejmie decyzję. Ja nie mogę takiego czlowieka zmusić do leczenia,
> mogę go jedynie przekonywać. Zwykle taki człowiek nie jest
> agresywny , ale grzeczny , choć widać w nim niepokój.

"Jednym z kluczowych objawów w diagnozowaniu choroby alkoholowej, obok utraty
kontroli nad ilością wypijanego alkoholu, są objawy abstynencyjne, zwane inaczej
zespołem abstynencyjnym, zespołem ostrej abstynencji, syndromem abstynencyjnym,
zespołem odstawienia alkoholu. Objawy abstynencyjne w standardowym przypadku
trwają ok. 14 dni."

W jaki sposób ktoś uzależniony samemu robi sobie kuku odstawiając alkohol?

> Jeśli Pan/i nie odróżnia pojęć "człowieka pijanego i agresywnego"
> od "człowieka uzależnionego( czyli chorego )", to proszę nie
> wypowiadać się na ten temat.

W jaki sposób Pani rozpoznaje na pierwszy rzut oka czy ktoś jest jednorazowo
pijany, czy też jest pijanym alkoholikiem?

PiS dąży do panstwa policyjnego ?

Kwach też tak sądzi
Twarz LiDu też uważa,że państwo jest policyjne, bo kiedy media
wrzeszczą że nie ma dowodów na korupcję jednego z wielu lekarzy to
Ziobro te dowody pokazuje i wtedy nie ma na co wrzeszczeć.

O dziwne zachowanie pytali byłego prezydenta dziennikarze na
konferencji prasowej po wystąpieniu.

- Czy pan źle się czuje, czy znowu się goleń odezwała, bo tak
niektórzy mówią dzisiaj - padło pytanie. - Nie rozumiem pańskiego
pytania - odparł Kwaśniewski. Dziennikarz indagował: - Czy pan coś
dzisiaj pił - alkohol?.

- A na jakiej..., nie, no wie pan, to jest ... no nie wiem, jak
często pan takie pytania zadaje. No, a jaki jest problem? -
powiedział Kwaśniewski.

- Jest początek kampanii wyborczej, a pan prezydent wygląda na
bardzo zmęczonego człowieka - tłumaczył inny dziennikarz.

- Niech pan nie miesza kampanii i prosiłbym was o trochę kultury w
zadawaniu pytań. Zażywam leki, to są leki, które być może dają tego
typu efekty, że pan może się zastanawiać, czy coś jest tak, czy nie
tak. Natomiast są to leki, których nie wolno łączyć z alkoholem,
więc nie łączę. A jeżeli pana interesuje moje zdrowie, to tego się
nie pyta na antenie. To jest nieładne. Nie życzę nikomu, żeby musiał
ze swoimi kłopotami chodzić po rozgłośniach - powiedział Kwaśniewski.

Media sięgnęły bruku, więc pytają o wszystko - wtrącił, gdy
prowadzący konferencję prasową lokalny działacz SLD zaznaczył,
że "oczekujemy pytań politycznych".

Ryszard Bugaj skomentował wystąpienie Kwaśniewskiego w TVN24: - Byli
prezydenci powinni odchodzić jednak na emeryturę, choć z różnych
powodów, jeśli chodzi o Wałęsę i Kwaśniewskiego.

Nieoficjalnie wiadomo, że współpracownicy byłego prezydenta
odradzali mu dzisiejsze wystąpienie. On jednak postanowił mówić.
Inni świadkowie czuli od Kwaśniewskiego alkohol, gdy wchodził na
scenę - pisze dziennik.pl.

Kilka tygodni temu Aleksander Kwaśniewski prowadził dla studentów
wykład w Kijowie. Jak sam potem przyznał, był pod wpływem alkoholu.

Cenzura jak za PRL?

Kwach po kwachu
O dziwne zachowanie pytali byłego prezydenta dziennikarze na
konferencji prasowej po wystąpieniu.

- Czy pan źle się czuje, czy znowu się goleń odezwała, bo tak
niektórzy mówią dzisiaj - padło pytanie. - Nie rozumiem pańskiego
pytania - odparł Kwaśniewski. Dziennikarz indagował: - Czy pan coś
dzisiaj pił - alkohol?.

- A na jakiej..., nie, no wie pan, to jest ... no nie wiem, jak
często pan takie pytania zadaje. No, a jaki jest problem? -
powiedział Kwaśniewski.

- Jest początek kampanii wyborczej, a pan prezydent wygląda na
bardzo zmęczonego człowieka - tłumaczył inny dziennikarz.

- Niech pan nie miesza kampanii i prosiłbym was o trochę kultury w
zadawaniu pytań. Zażywam leki, to są leki, które być może dają tego
typu efekty, że pan może się zastanawiać, czy coś jest tak, czy nie
tak. Natomiast są to leki, których nie wolno łączyć z alkoholem,
więc nie łączę. A jeżeli pana interesuje moje zdrowie, to tego się
nie pyta na antenie. To jest nieładne. Nie życzę nikomu, żeby musiał
ze swoimi kłopotami chodzić po rozgłośniach - powiedział Kwaśniewski.

Media sięgnęły bruku, więc pytają o wszystko - wtrącił, gdy
prowadzący konferencję prasową lokalny działacz SLD zaznaczył,
że "oczekujemy pytań politycznych".

Ryszard Bugaj skomentował wystąpienie Kwaśniewskiego w TVN24: - Byli
prezydenci powinni odchodzić jednak na emeryturę, choć z różnych
powodów, jeśli chodzi o Wałęsę i Kwaśniewskiego.

Nieoficjalnie wiadomo, że współpracownicy byłego prezydenta
odradzali mu dzisiejsze wystąpienie. On jednak postanowił mówić.
Inni świadkowie czuli od Kwaśniewskiego alkohol, gdy wchodził na
scenę - pisze dziennik.pl.

Kilka tygodni temu Aleksander Kwaśniewski prowadził dla studentów
wykład w Kijowie. Jak sam potem przyznał, był pod wpływem alkoholu.

Kiedy komputer? Czy 2,5 latek powinien?

Ależ spędzanie czasu przed komputerem i telewizorem przez Dzieci, szczegolnie
małe jest problemem, a może być dużym problemem.
Wielu Rodzicom po prostu nie chce bawić się z Dziećmi więc korzystają z
komputera - bo tak łatwiej - a Dziecku na pewno się spodoba - włączysz,
poklikasz trochę Ty, trochę Dziecko - i oboje bawicie się doskonale. A na
dodatek pretekst jest równie doskonały - eudkacja przez zabawę czy grę. Zabawa
np. klockami, samochodami czy lalkami z Dzieckiem wymaga jednak torchę więcej
zangażowania. W rzeczywistości jest to czyste lenistwo.
Teraz bez komputera zyć się nie da. To prawda. Ale dwu czy trzy latek ma
jeszcze czas. Gwarantuję wszystkim, że jesli będzie chcialo to mając lat 6,8,10
czy 12 nauczy się równie dobrze obslugiwać komputer i nie będzie wcale gorsze
od malucha który robi to od urodzenia. Natomiast może mieć ciekawsze
dzieciństwo.
Dziecko które spędza dużo czasu przed komputerem po pewnym czasie ma kłopoty ze
zdrowiem (kręgosłup, oczy itp.); przestaje dostrzegać otaczający świat - bo
ciekawszy jest ten wirtualny nikt mu nie pokazał niczego innego; nie potrafi
nawiązywac kontaktów z rówieśnikami - bo kiedy i jak mial się tego nauczyć itp.
Po pewnym czasie Dziecko takie po prostu nie zna innej formy zabawy czy
spędzania wolnego czasu. MA problemy w rozróżnieniu śiwata wirtualnego od
realnego. To tylko niektóre z zagrożeń.
Komputer i gry uzależniają a to bepośrednio przekłada sie na rozwój psycho-
fizyczny Dziecka. Ale tego od razu nie dostrzeżemy, potrzeba lat. Mechanizm
uzależnienia jest taki sam jak uzależnienia np. od alkoholu. I z takiego
uzależnienia leczone sa już coraz młodsze Dzieci (są w Polsce ośrodki leczące
takie uzależnienia). Dlaczego więc nie podajemy Dzieciom alkoholu w dużych
dawkach - na pewno też dobrze będą się bawiły? (Alkohol nieświadomie podajemy
w niektórych porduktach żywnościowych w sladowych ilościach i nie ma wpływu na
zdrowie Dziecka, co porównując do komputera - komputer w malych ilościach tez
nie ma wpływu negatywnego a może mieć korzystny).
Niestety żadne zdobycze techniki nie są obojętne dla zdrowia - telefony
komórkowe także, a organizm rozwijającego się czlowieka jest znacznie bardziej
narażony na niż cżlowieka dorosłego. Więc sensowny jest izolowanie dziecka od
źrodla takich zagrożeń przynajmniej we wczesnym dzieciństwie.
Robiono badania dzieci szkolnych w zeszłym roku. Okazało się, że Dzieci
wykorzystują w dmou komputer gó..e do grania a dzieci te generalnie miały
gorzej rozwinięte zdolności matematycznych i językowe. Natoamist komputer
uzywany w szkole w celach naukowych - wprost preciwnie zdolności te podnosił.
To potwierdzenie tezy, że komputer może stymulować rozwój dziecka.
Może pisałam nieco przydługo i chaotycznie, ale chciałam wam wszystkim
uświadomić, że komputer nie jest obojętny dla zdrowia i w przypadku małych
Dzieci może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Oczywiście rozsądnie "dawkowany" może Dziecku pomóc w rozwoju ale rozsądnie to
znaczy w ilości dostosowanej do wieku i kondycji psychofizycznej dziecka i nie
jednostronnie (np. tylko inernet i gry). Tylko, który nawet najbardziej
rozsądny trzy czy pięcio latek będzie umiał wykorzystywać komputer "do edukacji
i rzowju"?
Krucjata przeciwko komputerom miałaby duży sens - ale musiałaby być prowadzona
przeciwko rodzicom którzy nie zdają sobie sprawy jakie zagrożenia niesie ze
sobą komputer.
I nie mogę się z tobą zgodzic, że programy edukacyjne sa pisane po to żeby
nauczyć czegoś nasze Dzieci. To nie jest ich główny cel. Nikt bezinteresownie
programów nie pisze - one przede wszystkim mają przynieść zysk - a rodzice
kupią każdą rzecz, jeśli wmówi im się, że jest "edukacyjna" bądź pomoże w
rozwoju ich Dziecka. Dzieci, a właściwie ich rodzice to doskonałe "dojne
krowy" dla wielu gałezi przemysłu.
Więc zachowajmy we wszystkim umiar i przede wszystkim poświęcajmy czas
dzieciom, rozwijajmy ich wyboraźnię, pokazujmy świat, głównie realny sprawmy,
żeby miały co wspominać z dzieciństwa.

kilka słów

Jeszcze raz...bardzo poważnie.
Jestem alkoholiczką.Piłam tak samo jak pijaczki pod sklepem tylko w lepszych
warunkach.Oni rozbijali sobie nosy na płytach chodnikowych, a ja głowę na
płytkach łazienkowych.Ich widzieli wszyscy-mnie nikt.Różnica między ich
piciem ,a moim to tylko-komfort jaki ja miałam...
Nie piję 2 tygodnie i 1 dzień.Będę liczyć każdy dzień.I każdym będę się
cieszyć , jakby to był pierwszy dzień mojego życia.
Wierzę,że mi się uda-bo nie chcę pić, mam dosyć, przede mną wiele rzeczy,które
muszę zrobić(chcę), a alkohol mi w realizacji ich przeszkadza-uniemożliwia.
Wiele już straciłam(zdrowie,przyjaciół,czas).
Każda rada,pomoc-jak najbardziej mile widziana.Także ta,która jest dla mnie
zimnym prysznicem...
Tylko na Boga!Radą nie są słowa' wątpię,że Ci się uda'....(powtarzam się,
sorry Kubek), gdzieś mnie to ubodło, jak i to czy piszę poważnie(Hepik).
Ja zawsze wierzę w drugiego człowieka.Każdemu powinno się dać szansę,choćby
błądził na początku.Inaczej już bym się dawno rozwiodła)))Jakoś trzeba
zacząć 'nową drogę'.
Niektórzy mają 'początki'za sobą od kilku lat i teraz są mądrzy(to nie
złośliwość,podziwiam i gratuluję)
Dlatego tu jestem i chcę dać sobie pomóc(Jago).
Pisałam już,nie odrzucam AA...Ale czy weterani nie dojrzewali do decyzji
pójścia tam?Czy Was czasami nie kierowały tam :mamy,żony,znajomi?
Ja,że powinnam iść do AA doszłam sama,zanim mi to tu napisano(tylko jeszcze
nie umiem-chcę trochę się oswoić). A weterani piszą,że nie zdążę zadzwonić do
terapeuty ...pocieszające,może znacie mnie lepiej,ale nie sądzę.

Nie jest to taka prosta decyzja dla psychiki alkoholika.

Mój mąż się ze mnie śmieje, "jaki Ty masz problem z alkoholem, pij po prostu
mniej.2 piva i koniec.To twoje lenistwo nad ćwiczeniem silnej woli,przecież ty
nie pijesz tygodniami,musisz tylko sobie powiedzieć 2 i koniec, jakie
AA,żabko, ty??? On tego nie rozumie, ja zrozumiałam.
A co do tych ,nieszczęsnych imprez,Kubku...Wierz czy nie-nie męczę się na
nich,ale też nie napisałam,że są dla mnie super przyjemne.Jak się towarzystwo
popiło i koniec z normalnym artukułowaniem wyrazów-dobranoc,kluczyki,samochód
i do domciu.Ale ja nie mogę zamykać się w domu i nie wychodzić nigdzie z mężem-
bo On i znajomi piją, i są 'be',a ja nie. Raptem nie wymienię pijących
znajomych na niepijących-to nie park maszynowy.To moja walka o lepsze życie...
Wina mężowi też nie wyleję bo jakim prawem- i uwierz mi-ja tego wina nie
widzę, nie ma go dla mnie. Mam nadzieję,że mylisz się z tym zaciskaniem...
Może ja naprawdę nie chcę pić i mam tak dosyć...

Aaa,wiecie czego się boję w AA,że jak mi się tam nie uda,coś będzie nie tak,to
będę żyła ze świadomością, że tyko sama mogę sobie już pomóc.A tak ,jeszcze
jest na odwrót :)))

jak słowo 'weterani' brzmi źle -to przepraszam.. /

Jakie są objawy i skutki zażywania takich narko...

zgazdzam się z Tobą
Ludzie zastanówcie się poważnie...
przecież gdyby marihuana i haszysz były zalegalizowane w Polsce od wielu lat
(tak jak ma to miejsce w Holandii) to nie byłoby żadnego głupiego gadania i
kazdy uważałby,ze to coś normalnego,a do narkotyków zaliczałoby się np.tytoń od
którego można się silnie uzależnić!
alkohol i papierosy to ogólnie dostępne środki,które niszczą nasze zdrowie,ale
dlaczego oprócz tego,ze jest to nie zdrowe nie mówi się ile osób rocznie umiera
własnie z powodu palenia lub nadmiernego picia? a poza tym kiedy zobaczyłam
statystyki na jednej ze stron internetowych co jest
zalegalizowane,a co nie i ile osób rocznie przez to umiera,to stwierdziłam,ze
lepiej by było żeby trawka była ogólnie dostępna,a nie papierosy,bo od palenia
marihuany nie umarł nikt!
ilość wypalonych papierosów wzrasta z każdym kolejnym miesiącem lub rokiem
palenia,a marihuany? - nie! Zawsze pali się tyle samo,aby osiągnać efekt
(tzw.fazę)
aby się wypowiadać na temat marihuany trzeba tak jak ja dużo o tym poczytać i
się nad tym zastanowić,a tu widać,ze Pani Doktor zapomniała(lub nie chciała)
napisać o wielu ważnych informacjach dotyczących tego narkotyku.
Ja osobiście palę marihuanę raz na jakiś czas,a jak mam wolne od szkoły to
cześciej,ale to zalezy od tego ile mam pieniędzy.Nie palę nigdy sama,zawsze w
większym gronie,zeby sie pośmiac i mile spędzić czas.Wolę to niż bezsensowne
palenie papierosów i picie.Na pewno to bardziej niszczy organizm młodego
człowieka.Nigdy nie mogłabym kraść pieniedzy tylko po to by mieć na ziele i nie
uważam się za narkomana!
a to czy dana osoba po marihuanie sięgnie za silniejsze środki zalęzy tylko od
jej grupy społecznej,osobowosci i nie powinno być utożsamiane z innym ludźmi
palącymi haszysz i marihuanę.
mam tylko albo aż 16 lat,ale za nim sięgnełam po trawę wiele czytałam na ten
temat i byłam w pełni świadoma tego co robię.Uważam,że każdy ma prawo do
osobistego wyboru!
legalizacja to już temat ogromnej kontrowersji.
czytałam,ze w Holandii mimo,ze jest legalizacja tego narkotyku wcale nie
wzrosła ilośc narkomanów i ćpunów,a w porównaniu z innym krajami Europy to
nawet zmalała.Ja jestem oczywiscie za legalizacją w Polsce,ale zdaję sobie
sprawę,ze nasz kraj i społeczeństwo jest trochę "dziwne" i nie wiem jak tutaj
to by wyglądało.Pierwsza podstawowa rzecz to taka,że w Polsce nigdy nie będzie
legalizacji tego narkotyku.nie wierzę w to,chociaż tego chciałabym.
tak czy inaczej cała machina kupców i sprzedawców istnieje w każdym większym i
mniejszym mieście,więc zdobyć marihuanę nie jest trudno,a nasze psy
(czytaj:policja)za wiele tu nie zrobią.
jak to w jednej z piosenek raper śpiewa zaprzeczając sam sobie :)
,,Ja nie namawiam lecz powtarzam w kółko, pal ziółko,pal ziółko!"

Legalizacja marihuany a rozwoj gospodarczy wPolsce

> Zawsze bede przeciwnikiem wszystkiego co wpływa negatywnie na
> zdrowie człowieka
Szauje Twoj wybor i rozumiem go. Jedna ja mowie o problemie
spolecznym atutaj nasze poglady osobiste nie maja znaczenia. Chodzi
o rozwiazanie problemu spolecznego.

> Ogladalem niedawno program o dziewczynie, ktora czyms takim
> zostala poczestowana i to byl tez jej pierwszy raz a jej organizm
> zareagowal tak ze stracila wzrok i doprowadzilo to do dysfunkcji
> mozgu.

Tak, tez widzialem ten program. Ta dziewczyna cpala wiecej razy,
brala amfe i tablety. Nie pamietam dokladnie co wziela, to byla hyba
extaza (nie prawdziwa oczywiscie) albo tabletka (ze wszytkim
mozliwym, taka mieszanka)... przykro mi z jej powodu, ale gdyby
kupila w sklepie to napewno nie stracila by wzroku.

Co do marihuany bo to ja powinnismy zalegalizowac, a nie zaden inny
narkotyk. Marihuana jest zupelnie nieszkodliwa. Nie mozna jej
przedawkowc. Nie mozna straic wzroku, nie ma takiej opcji. Nie mozna
wogole uszkodzic swojego organizmu od 1 zapalenia, chyba ze sie
udlawimy podczas jedzenia. Ogolnie sie ja pali i nie ma zagrozenia
zadnego dla zdrowia. Dluzsze stosowanie w postaci naduzywania moze
miec zly wplyw na zdrowie, ale moze miec nawet pozytywny, w
zaleznosci od dawkowania i jakosci.

> po tym swinstwie nie potrafila nawet zlozyc zrozumialego zdania. i
> byl to lekki narkotyk, ale ludzie sa rozni i dla niektorych nawet
> slaby srodek odurzajacy to za duzo.

Nie byl to narkotyk lekki ale bardzo niszczacy narkotyk. Nie wspomne
o ilosci ludzi ktorzy oslepli od nielegalnego alkoholu metylowego.
Legalna marihuaa sprzedawana w Holandii jest napewno bezpieczniejsza
od Polskiej hodowanej przez przestepcow.

Wogole widze ze nie wie pan tak do konca co to sa narkotki,
marihuana.. nie wiem ile ma pan lat ale mysle ze kazdy dorosly
czlowiek ktory bedzie, lub ma dzieci powinien byc obezany w tym
temacie. Osobiscie mam corke i wiem ze wolalbym aby od czasu do
czasu sobie zapalila niz zeby chodzila nachlana woda czy czymkolwiek
innym i palila pety tu i tam co 30 minut paczke dziennie.

Zapraszam do wiedzy:

hyperreal.info/taxonomy_menu/10002/9013
hyperreal.info/taxonomy_menu/10002/9077
Polecam sprubowac google, poniewaz 90% zrodel jest wiarygodnych,
wiekszosc ma wiedze oparta o ogolnie znana wieze naukowa. 10% moze
mniej nawe.. posiada wiedze z kosmosu, wlasne jakies przemyslenia,
wymyslenia ktore wywodza sie z takich wlasnie wypowiedzi jak ta
pana, ze ta dziewczyna niby pierwszy raz zapalila trawy. Kiedys w
gazecie pisalo ze policja znalazla dilera z marihuana i strzykawka
ktora prubowal sobie wstrzyknac dawke. Takie cos w 21 wieku, ludzie
no.

Zapraszam na forum platformy obywatelskiej, tam umiescilem w 2
temacie od gory liste najbardziej niebezpiecznych narkotykow. Wiedza
pochodzi z MSNBC.

www.po.org.pl/forum/viewtopic.php?t=1354&postdays=0&postorder=asc&start=210

Marihuana jest 11, alkohol i pety w pierwszej dziesiatce.

Kac i inne objawy

Blusie, dopiero teraz zauważyłam Twoje nocne pisanie... pełne goryczy i żalu.
Przepraszam, jeśli w czymś Cię uraziłam, ale widzisz, Blus, to, co przeczytałeś
ode mnie, jest napisane szczerze. Poczytaj swoje posty, w tym i Twój wątek,
kiedy zaraz na wejściu zarzucasz ludziom tutaj pisującym chęć bezinteresownego
dołowania. Cóż, gdybyśmy mieli jedno zdanie, nie byłoby po co zaglądać,
natomiast co do wzajemnych napadów, bezinteresownych, to ich raczej nie ma...
albo są w ilościach śladowych.

Blusie, ja nie jestem ani psychologiem, ani terapeutką, ani, co najbardziej
smutne, wróżką. Wiem tylko, że jest Ci ciężko i że próbujesz ten ciężar
zakrzyczeć. Że się boisz. Że szukasz usprawiedliwienia dla swego samopoczucia
czy w ogóle swego stanu. Ale Ty, oczywiście, napiszesz, że nie mam racji, bo
gdzie tam, Ty, Ty miałbyś się bać? Przecież jest cudownie... lepiej sypiasz,
mało pijesz...

Alkohol nie jest jedyną przyczyną lęku, Blusie. Ja Ci nie powiem, czemu żre Ci
coś tam duszę, czemu nie możesz sypiać, czemu nie cieszysz się swoim słomianym
urlopem. Gdyby mnie choć na parę dni opusciła rodzina w ilości panów dwóch,
byłabym uradowana, ale my jakoś nie umiemy wziąć urlopu, szkoda.

Blus, każda firma, która nie uwzględnia fizjologicznych potrzeb człowieka, jest
gó..ana. Zresztą co to za winko w pracy, którego nie chciałes pić? Co to za
szef, ktorego niemal zmusiłeś do zamówienia taksówki? Nie opowiadaj o cudownych
polskich firmach, bo akurat trochę jestem w temacie...związków np. albo i
mobbingu... delikatnego jak mgiełka, a trującego jak tlenek węgla,
niedostrzegalnie a skutecznie. Wracasz zmęczony, rozżalony, wzbraniasz się przed
alkoholem... czegoś Ci brak, Blusie, czego? Ja nie wiem, ale Ty chyba sam
jeszcze sobie nie wyjaśniłeś... Spróbuj, sobie możesz powiedzieć, czy to
alkohol, czy wiek, czy zdrowie, czy nuda, masz setki odpowiedzi...

Blus, Ty po trzech piwach będziesz lepszym kierowcą niż ja po mineralnej:))) ale
to nie ma nic do rzeczy:)))

Dołujące na terapii, podobno, jest poznawanie prawdy o sobie samym. Ja tam w te
sterowane prawdy nie wierzę, ale niektórzy wierzą i mówią, że dzięki temu
odkryciu nauczyli się radzić sobie z życiem, z piciem i co tam jeszcze... A Ty,
Blusie, masz potrzebę dzielenia się z innymi, to widać, wspomniałeś o terapeucie
i że Ci sie z nim dobrze rozmawiało, czyli potrzebny jest powiernik... nie ma
się czego wstydzić:)

Czy ja lubię ludzi? Mnie się wydaje, że lubię i nawet bardzo lubię... owszem,
ale moje lubienie nie polega na schlebianiu... sobie też potrafię gorzkie prawdy
rzucać w twarz i powiedzieć: no i co ty na to, Eska? co? co teraz powiesz? co
zrobisz, taka słaba i leniwa?... i włączam te całe racjonalizacje, te iluzje, bo
to nie jest złe, kiedy sobie wszytko tłumaczymy, kiedy oswajamy się z wrogiem i
ze swoją słabością, z bezsilnością, jedno usprawiedliwiamy, inne wykreślamy...

Jeśli moje uwagi nie mają nic wspólnego z rzeczywistościa, to ciesz się, tak
bedzie najlepiej, ale nie ciesz się na siłę, bo zamiast uśmiechu wyjdzie tylko
rozpaczliwy grymas. A piwa zostaw całkiem, daj sobie luzu, przygotuj sie na
pełną abstynencję, pomyśl, co będziesz robił, jakieś plany może, szkoda życia na
strach i utrapienia.
Wszystkiego dobrego, zechcesz, to potrafisz:)))