Swoje pieniądze a ukradzione (podwójna miara)...
Problem jaki mają Schroeder, Fischer i cała masa lewactwa europejskiego z
Berlusconim, to fakt, że Berlusconi dobrze żyje za swoje pieniądze, a oni tylko
z diet i łapówek wyciśniętych od wielkiego biznesu. Z czego wymienieni wyżej
panowie płacą
alimenty licznym żonom (chyba Schroeder miał 5 a Fischer 4) i
legionom kochanek? Skąd stać ich na rezydencje, utrzymywanie stolików w
najdroższych knajpach, na te obiady i wakacje w zamkach? Co by ci panowie
robili i jakby żyli, gdyby nagle wyborcy oddali władzę opozycji? Stąd w Unii
jest właściwie zakaz badania spraw korupcyjnych i słynnych tajnych kont, jakie
mają wysocy urzędnicy w Luksemburgu (co nieco było o tym w prasie 2 lata temu).
Przy okazji, konia z rzędem temu, kto pamięta jak Pani Minister Kultury (sic!)
socjalistycznego rządu Francji, niejaka Catherine Tasca (córka założyciela
włoskiej partii komunistycznej i wielbiciela Stalina) potraktowała
Berlusconiego, tego "potwora, który wbił kołek osinowy w pierś wampirów
komunistycznych" we Włoszech? Czy wtedy media wyły, że ta komunistka ma
natychmiast przeprosić Berlusconiego? Czy Gazeta Wyborcza pisała "Tasco musi
przeprosić Berlusconiego"?
Dla kolekcjonerów, link do chyba jedynego artykułu na ten temat:
www.telegraph.co.uk/news/main.jhtml?xml=/news/2002/01/19/wberl19.xmlJan K.
Gość portalu: mik napisał(a):
> Strasznie selektywny ten Schroeder. Jak pani minister jego rządu
> porównała prezydenta USA do Hitlera, to rabanu nie robił. Trochę
> konsekwencji w działaniu nie zaszkodzi. Aby uprzedzić ew.
> polemikę, zaznaczam, że nie wnikam w merytoryczne uzasadnienie
> takiego, czy innego pogladu.