Plyty polrocza

Cytat:

| Uzytkownik "Bacik" hat geschrieben:

| Norman Cook produkuje co kieruje wzrok w bardziej komercyjne rejony

Cos podejrzewalem ze tak sie beda sprawy mialy najperw mial to Fat Boy Slim,



To ten sam pan, heh

Cytat:nie licze ze Blur kiedykolwiek powali mnie na kolana, a ciekawy tylko jestem
czy nowe nagrania beda jakies takie no powiedzmy z lekka alternatywne, czy
wroca do
grania glupich pioseneczek dla nastolatek ( z calym szacunkiem dla tej
kapeli).



A mi sie podobaja 2 pierwsze albumy - Leisure fajny, ale typowy debiut, taki
"teaserowy", na pewno to wielka plyta nie byla. Za to Modern Life Is A Rubbish
jest genialna, kazda piosenka jest dobra, swietne teksty - jedyna plyta Blur
ktora na mnie tak dziala. Parklife i Great Escape mnie najzwyczajniej nuza. Z
pozniejszego okresu Blur fajny, ale pod wzgledem jakosci bym to do tej pierwszej
porownal, a 13-stka przekombinowana. Juz nie raz to mowilem - za bardzo starali
sie RH naslodowac i kaszana wyszla. Kiedys moja mama weszla do pokoju w czasie
kiedy tego sluchalem i tylko takim komentarzem rzucila - "dostroj to radio".
Orbit sie nadaje na producenta ale popu, rockowe klimaty juz nie sa dla niego.
Te piosenki o wiele, wiele lepiej na zywo brzmialy (byl taki zaczypisty koncery
na Vivie gdzie cala plyte po kolei zagrali)

Cytat:Ale mimo wszystko mam nadzieje ze im sie uda ten album i bedzie
bardziej spojny niz pozosatle (ktore nie nadawaly sie do sluchania w calosci
IMO).



Jak dla mnie byl tylko jeden taki ktorego od deski do deski moglem sluchac.

 

Nowy wątek - ruch w kapeli

Cytat:Nie do końca. Coraz więcej zaczyna się dziać w strefie rocka. Wypływaja,
jak nazwałeś młode kapele, znam sam kilka takich przypadków, któe może
jeszcze nie na 100%, ale mają jakieś płyty wydane, podpisane kontrakty,
puszczają ich w radio, są obecni w telewizji. Widzę, że ludzie jakby
zaczynają wracać do tej muzyki. Może nie zauważyłeś, ale zarówno p.
Wiśniewski jaki SLD się skończyło, nie ma. Teraz poraz na młodych i
prężnych...A tymczasem....



Widzisz. Życzę Wam wszystkiego najlepszego ale Mariolka ma rację. Zawsze
było tak, że grupy popowe sprzedawały albumy w milionach egzemplarzy
natomiast rockowe (i pochodne) w setkach tysięcy i to była norma (w skali
globu oczywiscie). Nawet w czasach swojej "swietności" Max Cavalera o tym
mówił podając (teraz nie przytoczę bo nie pamietam) w sumie niewielkie
liczby.
Oczywiście dla Was skala sprzedaży będzie mniejsza (czego Wam nie zyczę) ale
IMHO nigdy nie przeskoczycie Wiśniewskiego.

iPodenerwowanie


Cytat:| Np. tworzę playlistę, w której ustalam kryteria takie: utwór z gatunku
| Classic Rock, otrzymał ode mnie 5 gwiazdek i nie był odtwarzany
| przynajmniej od 3 miesięcy - w ten sposób iTunes może automatycznie
| wrzucać mi na iPoda moje ulubione rockowe utwory, których od dawna już
| nie słuchałem.

A czy da się tak robić na poziomie całych płyt a nie utworów?



tzn? Chyba nie bardzo rozumiem, na czym to miałoby polegać. Ale
podejrzewam, że niezależnie od szczegółów odpowiedź brzmi "nie", bo
iTunes jest zorientowany na pojedyncze pliki, a nie całe albumy - no,
może nie do końca, bo nazwa albumu jest jednym z tagów i da się zrobić
shuffle po albumach zamiast po utworach, ale albumów nie można opisać
tak szczegółowo jak utworów i nie można im ustawić ratingu. Opisując
album opisuje się tak naprawdę wszystkie zawarte w nim utwory na raz.

Co by tu se sciagnac ????

ta nie znalazlem podobnych tematow anie nic w regulaminie na ten temat wiec piszemy
Strasznie znudzila mi sie moja muza zna ktos moze jakies fajne zespoly rockowe podam co mam zebyscie nie pisali tego samego fajnie by bylo gdyby grali taka podobna muze
Linkin Park
Limp Bizkit
Papa Roach
Green Day
3 Doors Down
Incubus
System Of A Down
The Offspring
Red Hot Chili Peppers

Pochwalcie jak macie jeszcze cos ciekawego bardzo prosze o podanie autora najlepiej zeby to cale albumy byly wiec nazwa albumu mile widziana pojednycze utworki tez moga byc

 

Avenged Sevenfold

Nie mogłem znaleźć tematu o tym zespole, więc go założę.

Co myślicie o Avenged Sevenfold?

Avenged Sevenfold (używany skrót: A7X) to amerykański zespół pochodzący z Kalifornii. Powstał w 1999 roku. Dwa pierwsze albumy utrzymane są w stylu metalcore, na kolejnych grupa ewoluowała i całkowicie odmieniła swój styl, który trudno jednoznacznie zakwalifikować.

Jedynie w Stanach Zjednoczonych album City of Evil sprzedał się w 700 tysiącach egzemplarzy, docierając do pierwszej 30 notowania Billboard. Zespół w roku 2006 był zapraszany na największe festiwale rockowe: Ozzfest, Rock am Ring. Do inspiracji jego muzyką przyznają się członkowie Metalliki.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Avenged_Sevenfold

Jak dla mnie, są bardzo dobrzy, a Synyster Gates na gitarze wymiata

Bon Jovi

Hm... No fakt It's my life to utwór który zepsół ten zespół w pewnym sensie, ale dał też nowych fanów i przywrócił popularność.
A wracajac do twórczości po Crush'u to uważam, że Have a nice day czy Bounce to całkiem niezłe płytki. HAND bardziej wyrównana, a na Bouncie widze więcej "zapychaczy".
Ale wg mnie w takim kierunku moga iść. Zawsze to rockowe albumy a nie Crush taki rock z większą domieszką popu.
Polecam:) ...... Jon Bon Jovi & Richie Sambora - Here Comes The Sun
http://pl.youtube.com/wat...feature=related

Pozdrawiam

Płyty warte uwagi

Cytat:System of a down- Toxicity
Wg. większości najlepsza ich płyta. Żywiołowe i mocne granie z szybkimi i melodyjnymi dźwiękami z orientalnymi smaczkami.



Zgadzam się w zupełności, choc jednocześnie nie rozumiem nagonki na ostatni/ostatnie dwa albumy.

Cytat:
Kazik- Las maquinas de la muerte
Pokręcona płyta jak sam artysta. Znajdziemy w niej rockowe kawałki("jerzy skonstruował sztuczną kobietę"), ballady("w południe") a nawet szantowy utwór;D("brasil") oraz niebanalne teksty i kupę humoru. Naprawdę polecam.



To Kazik Na Żywo Płyta rzeczywiście całkiem ciekawa, choc w moim mniemaniu "Porozumienie ponad podziałami" nieco ją wyprzedza, ale jest mniej różnorodne i krótsze znacznie. Dla niepoinformowanych: KNŻ z nowym rokiem wraca na scenę!

Cytat: Tom Waits - Orphans, geniusz tego człowieka po tylu płytach nieustannie mnie zadziwia.



Ja tam wolę równie genialne Rain Dogs, natomiast samą przygodę z Waitsem proponuję rozpocząc ogólnie od starszych jego płyt.

Budgie

Cytat:"Never Turn..." (wiadomo, za świetną hard rockową jazdę).


Ale to jest to - odpalasz płytkę i od razu zajebisty, dający kopa riff na dzień dobry. Właśnie tak powinny zaczynać się rockowe albumy. Żadnego smętnego intro, od razu pizdnięcie z grubej rury . ---> http://youtube.com/watch?v=54H3EUAzpVg

QUEEN

Oczywiście Geniusz - głownie pierwszy płyty i Innuendo. Te bardziej popowe albumy też świetne (jakby tak brzmiał pop... ) ale jednak kult to to rockowe Queen. A i metalowe zapędy się miało Freddie to oczywiście jeden z najwybitniejszych wokalistów tej planety a jeśli ktoś ma inne zdanie to powinien się udać do laryngologa, albo od razu do kostnicy

IAN GILLAN -solowe projekty

skład zespołu oprócz Gillana tworzyli Ray Fenwick (gitara), John Gustafson (b)
Mark Naussef (p) i Mike Moran(k)
Album nosił znamienny tytuł "Child In Time" i zawierał kompozycje rockowe aczkolwiek hard rockowe tylko po części i znacznie lżejsze brzmieniowo niz utwory DEEP PURPLE.
Gillan jednak wciąż eksperymentował i dwa następne albumy nagrane w roku 1977 z nowym klawiszowcem Colinem Townsem zawierały muzykę bardziej awangardową, o wyraźnych wpływach jazz rocka i art rocka.
były to "Clear Air Turbulence " i "Scarabus"
Zaden z tych LP nie zdobył jednak większej popularności ,podobnie jak trasa koncertowa promująca te płyty. Publiczność oczekiwała innej muzyki.
W tej sytuacji Gillan rozwiązał zespół w kwietniu 1978 roku mając już w głowie nowe pomysły.

Pink Floyd

Pink Floyd – popularny zespół rockowy (odmiana psychodeliczno-progresywna), tworzący od 1965 r. Grupa zdobyła międzynarodową sławę i stworzyła najbardziej charakterystyczne dla siebie utwory w składzie: Roger Waters (bas, śpiew), David Gilmour (gitara, śpiew), Richard Wright (instrumenty klawiszowe, śpiew), Nick Mason (perkusja).

Początkowo zespół tworzył w stylu muzyki rhythm'n'blues, potem ewoluował w kierunku rocka psychodelicznego i rocka progresywnego wiele eksperymentując, wykorzystując nowe brzmienia i formy muzyczne. Tworzył m.in. opery rockowe i albumy koncepcyjne. Grupa dopracowała się oryginalnego, łatwo rozpoznawalnego stylu muzycznego. Rozpadła się na początku lat 80. XX wieku, po kilku latach reaktywowała swoją działalność w zmienionym składzie.

Kto z was słucha tego zespołu ??? i co sadzicie na ich temat ???? ja osobiscie musze powiedziec ze tak na dobra sprawe słucham ich od niedawna słucham coraz wiecej utworow i musze powiedziec ze bardzo mi sie podobaja :)

Co się aktualnie kręci w odtwarzaczu

Cytat: Hehe, mam mam, jako prawdziwy fan Metalliki mam każdą płytkę, nawet jeśli by była nie wiadomo jak beznadziejna Ale "Loady" mi się zawsze podobały i nic do tych płyt nie mam Ale wracając do tematu to przed chwilą się "Load" skończyło a więc teraz czas na "ReLoad"


te albumy może nie są słabe, bo przecież mnóstwo ludzi je lubi, ale to, czego w nich się nie nawidzi i nie cierpi to to, że Metallica przestała grać na nich to co grała wcześniej. bo przecież Loady to dobre rockowe albumy

a do tematu to mnie kręci ostatnio praktycznie sam thrash i melodeath w odtwarzaczu. głównie:

Testament - The Gathering (ta płytka szczególnie ROZPIERDALA!)
dyskografia Selera
Disarmonia Mudni - Fragments of D-Generation
Arch Enemy - wszystkie pytki z Angela
Dark Tranquillity - Damage Done
i pare innych pierdół

Czego w tej chwili słuchasz?

Cytat:Ależ co z tego, niektóre albumy Radiogłowych też są bardziej elektroniczne, niż rockowe. Ograniczony bardzo jesteś, jeśli o muzykę chodzi :]


I dlatego właśnie lubię albumy Radioheadów takie jak: Pablo Honey, OK Computer, In Raibowns, bo ta elektronika nie razi :].
Po prostu nie lubię elektroniki, a o gustach się nie dyskutuje :).

Bullet for My Valentine - The Poison

Tiesto - Elements of Life


Cytat:

9 kwietnia do sklepów trafi nowy longplay DJ-a Tiësto, "Elements of Life".

- Nagrałem bardzo eksperymentalny materiał - zapowiada Holender. - Wymieszałem motywy rockowe, transowe i elektroniczne. Po raz pierwszy połączyłem tak różne gatunki. Od zawsze jednak jestem fanem rocka, kiedyś to w końcu musiało nastąpić.



trzeba jednak przyznac ze producentow w swoich albumach odchodzi od glownego gatunku ktorym sie zajmuja i troche eksperymentuja, mozna by powiedziec ze te albumy sa bardziej zjadliwe dla szerszej grupy ludzi. Mozna by tu wymienic ostatni nieszczesny album Oakenfolda, "This Binary Universe" od BT, czy genialne "Comon Ground" Leama i Moora.
Zobaczymy co z Elements of Life wyjdzie, sukces ma murowany bo Tiesto to juz marka. W kazdym razie mam nadzieje ze jakos niedlugo Tijs wyda jakas dobra trancowa kompilacje.

Metallica

Widzę że ta "dyskusja" przerodziła się w walke :] i teraz moje zdanie: Zgadzam się w pełni z glano filcem ale grupa "ortodoksów" z tegoż forum mnie za to zjedzie :]
Metallica to nie jest dla mnie Legenda ani nawet pół-legenda, to poprostu zespół grający hmmm powiedzmy cięższy rock i jedynie płyta Kill'em all jest w jakimś tam stopniu thrashowa. Reszta kariery zespołu to przebojowe rockowe dźwięki, momentami ballady oraz czasem "poczesanie" strun w gitarze ale nie w techniczny sposób ale w hmmm dość oszczędny (słabo z techniką u panów "traszowców"). Co do ostatnich dokonań to juz wolę zamilknąć ale jednak coś powiem, St Anger przebojowością i przystępnością przebił Stainda. Porównując ostatnie albumy Limp Bizkit i Metallicy to Metallica wypada blado...
Tym optymistycznym akcentem czekam na brutalną riposte
pozdrawiam i TO MOJE ZDANIE, NIKT NIE MUSI BYĆ TAKI SAM JAK WY "METALIKOWCY"

Metallica

Cytat:Widzę że ta "dyskusja" przerodziła się w walke :] i teraz moje zdanie: Zgadzam się w pełni z glano filcem ale grupa "ortodoksów" z tegoż forum mnie za to zjedzie :]
Metallica to nie jest dla mnie Legenda ani nawet pół-legenda, to poprostu zespół grający hmmm powiedzmy cięższy rock i jedynie płyta Kill'em all jest w jakimś tam stopniu thrashowa. Reszta kariery zespołu to przebojowe rockowe dźwięki, momentami ballady oraz czasem "poczesanie" strun w gitarze ale nie w techniczny sposób ale w hmmm dość oszczędny (słabo z techniką u panów "traszowców"). Co do ostatnich dokonań to juz wolę zamilknąć ale jednak coś powiem, St Anger przebojowością i przystępnością przebił Stainda. Porównując ostatnie albumy Limp Bizkit i Metallicy to Metallica wypada blado...
Tym optymistycznym akcentem czekam na brutalną riposte
pozdrawiam i TO MOJE ZDANIE, NIKT NIE MUSI BYĆ TAKI SAM JAK WY "METALIKOWCY"



Metallica to cięższy rock...hm, nie mam zamiaru pisać komentarzy!
A " Zabić ich wszystkich" jest trochę thrashowa? hm , też bez komentarza!
Nie jesteś czsem "bratem" szanownego Filca?
A czego słuchasz skarbie, jak Metallica to cięższy rock.?
To co piszesz kompletnie nie ma sensu! Wybacz śmiałość, ale to niedorzeczność! Można nie lubić Metallica, ale napisać coś takiego? To dyskredytuje twoją wiedze o muzyce!

Co myślicie o albumach z Blaze Bayley??

Cytat:Jak dla mnie albumy z Blazem sa smetniejsze ale raczej nie hard rockowe Ale ja tam sie nie znam


Myślę dokładnie to samo,
te albumy są chyba bardziej metalowe niż te wcześniejsze( ale na rozrożnaniu gatunkó się nie znam:P ), nie mają już tego szybkiego tempa a melodia jest grana w dużo niższych tonacjach, co nie bardzo mi odpowiada
O wiele bardziej podobają mi się inne płytki gdzie to wszystko brzmi jakoś radośniej

HIPERTROFIA

to bardzo dobra płyta, dlugo na nią czekałem, bo przyznam, że już mi sie osłuchały piosenki z dwóch wcześniejszych albumów. Z perspektywy czasu z poprzednich albumów słucham juz tylko nieliczne utwory - Leszek, PWZM, Czas Globalnej Niepogody, Spadam oraz tylko 2 z ZSWAŚZ: własnie ZSWAŚZ i Listopad. Typowo rockowe, albo nawet rock'n'rollowe granie staje się już trochę archaiczne, zaznaczam jak dla mnie, także bardzo dobrze sie stało, że w końcu COMA nagrała nowy, inny w sensie brzmienia album, czekalem aż COMA zacznie grać "więcej muzyki", bogatszej brzmieniowo, z dodatkami elektroniki, i tak po części stało się na najnowszej płycie. Patrząc wstecz wiele utworów z pierwszego albumu nie dorasta do pięt tym najnowszym, choć i tak nie zmienia to faktu, że wszystkie albumy COMY to dobra robota, przynajmniej na polskim rynku muzycznym - tu moim zdaniem nie ma żadnej konkurencji...
Wracając do Hipertrofii, nie cała płyta jest dobra, chodzi mi o te dziwaczne przerywniki miedzy utworami, czy jakieś dziwadła typu Party, Parapet - oceniając tylko ich wartość muzyczną, jednak te 11-12 świetnych kawałków w zupełności mi wystarcza. dodam jeszcze, że wolałbym, żeby COMA poszła raczej w kierunku muzycznym np. Wola Istnienia, Świadkowie..., niż np. Transfuzja - to dla mnie zbyt proste granie. Ciekawe jest jedank to, że różni ludzie często zupelnie różnie oceniają ten album, bo np. wielu podoba sie Transfuzja itd.

Muza

jeden ranking może i jest bezsensowny, ale z wyników piętnastu można już wyciągać jakieś wnioski. np takie, że z tego co mówisz zarówno słuchacze, jak i dziennikarze oraz nawet sami muzycy to pozerzy. tylko skąd ta pewność, że nie znają oni tych heavy-metalowych gitarzystów? moze po prostu te rankingi mają przelozenie na rzeczywistosc? moze oddają realną wartość danego zespołu/gitarzysty w stosunku do ich kolegów z innych kapel? rock czy metal nie ulegają takiej komercji jak pop gdzie najlepiej sprzedajace sie albumy britney to te najlepiej rozreklamowane. zespoly rockowe i metalowe swoją popularnosc, sławe i miliony sprzedanych plyt zyskują dzięki najlepszym plytom, a nie dzieki tym komercyjnym. tymczasem megadeth plasuje się gdzies tam hen daleko i ma x razy mniej sprzedanych plyt niz metallica nie dlatego, ze ci drudzy poszli w mainstream, ale dlatego, ze sam master of puppets sprzedal sie w nakladzie niewiele mniejszym niz wszystkie plyty megadeth razem wziete.

nieprawdą jest zresztą, że ciężkie brzmienia są dyskryminowane, bo bez trudu mozna w czolowkach najlepszych piosenek i solowek znaleźć kompozycje takich zespolow z pogranicza hard rocka i heavy metalu jak ac/dc, led zeppelin, black sabbath, deep purple, iron maiden czy van halen. megadeth nie ma takich umiejetnosci, wyobrazni i pomysłu jak w/w i nie bójmy się tego w koncu napisac

Aktualnie słucham...

Muza bardzo OK. Tak, tu chodzi o kasę. Tak, tu chodzi o hołd. Jedno drugiego nie wyklucza. Taka jest koncepcja tych bootlegów - w całości wiernie odegrane ulubione albumy muzyków DT. Pamiątka i dla nich i dla widzów uczestniczących w tych niesamowitych koncertach. Jesli Dream bedzie chciał zagrać wielkie rockowe utwory po swojemu to nagra płytę studyjną z coverami. I stanie sie to IMHO prędzej niż później.
A swoją drogą, to nie rozumiem Twojego porównania oryginału do tej wersji. To znaczy porównujesz wersję DT do Child In Time z In Rock'a czy z Made In Japan? Muzycznie jest identycznie, bo ma być identycznie.

Muzyka

Cytat:W ogóle ostatnio coś mnie naszło na klasyczne rockowe kawałki, te wszystkie Smoke on the Water, My Generation, Stairway to Heaven itp. itd.



Klasyczny rock wbrew pozorom w dalszym ciągu trzyma się mocno. Większość współczesnych zespołów rockowych nie gwarantuje tego, co wykonawcy sprzed 20-30 lat.

W mojej opinii utrzymało mnie przesłuchanie ostatniej płyty Radiohead. Jakieś to smętne, bez wyrazu. Nie wiem, co ludzie w tym widzą (słyszą?). Ogólnie to zjawisko "alternatywnego rocka" mnie nie przekonuje. Po co tworzyć alternatywę dla czegoś, co jest w dalszym ciągu atrakcyjne? Zresztą klasyczny rock można w pewnym sensie alternatywą - bo to, co lansuje "Bravo" i cz. młodzieży jako muzykę rockową budzi grozę. No cóż, może mój stosunek do alternatywy zmieni się po przesłuchaniu ostatniej płyty Muse (choć wątpię )

Do posłuchania:

Black Sabbath - Valhalla

http://youtube.com/watch?v=a8MSz5ZmeKk

W zasadzie jeden z nielicznych kawałków z Tonym Martinem na wokalu, który wyrasta ponad przeciętność - w obliczu wcześniejszych dokonań BS - wszystkie albumy od Heaven and Hell (oprócz The Mob Rules i Seventh Star) są takie jakieś nijakie.

Punk Rock

Cytat:jak ktos lubi churalne zaspiewy i panow w obcislych gaciach z grzywkami....
spox, ja tam tolerancyjny jestem



a może jak ktoś poprostu lubi rock and roll, heavy-metal, polecam takie albumy jak Battle Hymns czy Fighting the World , tylko tytuły brzmią epicko, muza to 100% rock and rollowej jazdy bez trzymanki zagranej na niesamowitym luzie ,oczywiście są też bardziej epickie albumy jak Into Glory Ride czy Triumpf of Steel ,ale to heavy-metal na najwyższym poziomie

ale spoko,to nie ten temat, założyłem osobny temat o Manowar i tam można dyskutować..jeszcze dodam że potwierdza się to że w Polsce ten zespół jak i wiele innych jest niedocenianych ,to wina mediów, pamiętam jakie beznadziejne kapele rockowe się tam promowało ,to teraz wyłazi

o metalu lat 90-tych i nie tylko ;)

Nie można tego rozgraniczać w ten sposób. To jest tak jakby porównać sprzedawalność płyt Dody i Acid Drinkers. Tu trzeba spojrzeć na porównanie sprzedaży płyt w obrębie danego gatunku, wtedy owszem można się bawić w takie porównania.

Dodatkowo trzeba stwierdzić, że płyty takie jak Czarna Meta, CTE Deth, Ritual Testa (nawet Slayer wyluzował) to już złagodzone brzmienie tego co zwano thrashem. Te albumy już włączały się w sprzedaż album w zakładce rock.

Podsumowując obydwa akapity: jako, że muza przystępniejsza, wiadomo, że odbiorców będzie więcej, dlatego też /powtarzam raz jeszcze/ nie można porównywać sprzedaży płyt z różnych gatunków.

Kolejna sprawa, że Ance i innym pewnie też, a mi z pewnością chodzi o to, że początek lat 90-tych to klarowanie się death metalu, jego rozwój. Jeśli chodzi o thrash to zespoły ratowały się przed tym co nieuniknione czyli stangnacją w przypadku braku otwarcia się na nowe rynki (w domyśle bardziej przystępne, rockowe-zmiękczenie brzmienia, uproszczenie kompozycji). Thrash w oryginalnej formie odchodził, rodził się death i grunge. Powrót thrashu nastąpił pod koniec lat 90-tych, wtedy masowo skończyły się: eksperymenty/szukanie nowej drogi/rozwój (niepotrzebne skreślić) i zespoły wracały lub nawiązywały do wcześniejszych nagrań. Trwa to nadal ponieważ znowu dobrze się sprzedaje.

To jest tak jak z historią i modą /w sensie ciuchy/ - zatacza krąg. Pewne nowości, odświeżanie gatunków jest powtarzane cyklicznie. Dlatego mówimy o rocku nie jako rocku tylko rocku lat X-tych. Dlatego mówimy o kolejnej sławnej kapeli, że jest to następca Y itd. itp.

Megadeth

Właśnie słucham nowego albumu Megadeth i uważam, że jest taki sobie. Poza jednym Kick The Chair podobnym do Take No Prisoners nie słyszę w tej muzie już nic pociągającego. Nie wiem czy oni mają komleks Metalliki. Moim zdaniem nie ma to znaczenia. Nagrali najlepszą płytę w dziejach thrashu "Rust In Peace". Kompleks Metalliki może polegać na tym, że Metallica poza jedynym dennym i wybitnie nie do słuchania albumie (Trujillo, nie wybacze Ci zapisania się do tego bandu) St. Anger, nagrywa zawsze albumy, na których są dobre, rockowe przeboje. Mustaine nie mając takiego nosa do grania komerchy (w dobrym rozumieniu tego słowa) zawsze potrafił nagrywać takie fajne, psychodeliczne kompozycje czy wrecz całe albumy (Wake Up Dead, Take No Prisoners, itp.). Teraz chyba nie umie nagrywac takich pokręconych kompozycji a rockowych przebojów raczej nie nagrywał nigdy...

Słowem - nie będzie tragedii, jak nie usłyszycie tego albumu.

Ulubiony zespół muzyczny/rozmowy melomanów

Tak z marszu idąc...

Stahlhammer - dla fanów Rammsteina, niemiecki oczywiście.
Dimmu Borgir - pierwsze albumy są wyryczane po norwesku.
Therion - szwedzki, niemiecki, staroegipski itd. itp. (częściej jednak angielski)
Orphaned Land - hebrajski (+angielski)
Misanthrope - francuski (+angielski).
Dunwich - włoski.

Mniej rockowe:
Dead can dance - język wymyślony przez wokalistkę zespołu na potrzeby poszczególnych kompozycji.
Deep Forest - wiele różnych, bardzo egzotycznych języków: suahili, macedoński itd. Poza tym, francuski.

Muzyka

Franz Ferdinand, wsyskie dwa albumy, tj. Franz Ferdinand i You Could Have It So Much Better. Ni to punk, ni to funk. Nie wiem co to, ale fajne. Jest to jedna z niewielu kapel, ktorych albumy mozna zapuscic, zeby lecialy w kolko, bo wszystkie kawalki sa dobre (lub przynajmniej znosne).

Zespol chyba niezbyt znany, ale zrobili jeden czy dwa hity "a la mtv", m.in. Take Me Out. Moze to kogos naprowadzi. Polecam jako muze do, hmm, lazenia po ulicy, do czytania newsow, do "niezbyt wymagajacej pracy intelektualno-manualnej" - jest wokal, co moze rozpraszac. Zwawe, konkretne, rockowe (pojecie bez dna) granie.

Pewnie nikt nie zna mojego gustu, wiec dla ulatwienia, moje playlisty zawieraja m.in. (kolejnosc losowa):
Black Sabbath, Cranberries, Cold Play, Kazik, Faith No More, Dido, Green Day, Offspring, Enya, Sonata Arctica, In Flames, Keiko Matsui, Vivaldi, Faith No More, Moby i inne dziwne rzeczy

Jaki utwór Cię teraz kręci?

Powróciłem po latach do słuchania Stone Temple Pilots. Od kilku dni ciągle słucham całej dyskografii tej świetnej formacji. Kilku ulubionych tytułów: Trippin' on a Hole in a Paper, Sour Girl, Down, Crackerman, Meat Plow, Vasoline, Days of the Week, Interstate Love Song.

Praktycznie albumy bez słabych punktów (no może Shangri La-Dee-Da), świetne rockowe, gitarowe granie, jakby to powiedzieć: dobrze grają.

A jaki jest Wasz zespol nr 2 ?

Cytat:Tylko czy to ktoś czyta?


Czyta, czyta
To co mówi Piotrek jest właśnie najlepsze!!! Udało mi się uzbierać pełną dyskografię Queen; przesłuchałem pierwszą płytę- wspaniałe lata '70 itp. - zdobyłem pierwsza płytę The Beatles i nie żałuje!!! Przez to zacząłem dalej poznawać zespoły, ale te wczesne (rock & rock'n'roll). Następnie kupiłem pierwszą płyte The Who,Black Sabbatrh potem Led Zeppelin i Deep Purple. Co mnie bardzo podbudowało i mam sporą półke z płytami (8)). Led Zeppelin mam już prawie całą dyskogrfie.
Mówie szczerze- najlepsze są ROCKOWE albumy, z wczesnych lat '70

Ale... to mi się takie podobają, Wam może nie

Marek Grechuta nie żyje

No, nie tak ! Sorry jeżeli poczułeś się obrażony ! Po prostu cholera mnie bierze, że powtarzane są wciąż bzdury typu " Skaldowie nie mają nic wspólnego z rockiem ". W takim razie czym jest ich płyta " Od wschodu do zachodu słońca ", czy " Krywań, Krywań " ? Jeżeli to nie są płyty rockowe ? to czym są ? Podobnie z Grechutą i jego " Korowodem ", czy " Drogą za widnokres " ? Czy to nie jest rock ? Owszem, jeżeli ktoś pod pojęciem rocka przyjmuje powtarzanie czterech taktów, to faktycznie te albumy nie są rockowe ! :) Tylko, że tak zabawę można ciągnąc dalej i zapytać, czy w takim razie Tadeusz Nalepa grał bluesa ? I mogę Cię zapewnić, że znajdą się tacy, którzy wykrzykną, że on nigdy nie grał bluesa ! bo ten rodzaj muzyki mogą grać tylko murzyni, itp. Spójrzmy w takim razie na cały dorobek Tadeusza Nalepy i co stwierdzimy..., że oprócz bluesa grał rock, a nawet pop. W takim razie dlaczego wrzucamy go do szuflady z napisem " blues " ? Możesz odpowiedzieć mi na to pytanie ?

Adrian Smith vs Glenn Tipton

Cytat:Phantom of the Opera z debiutu IM ma zagrwyki żywcem z The Knife wzięte.



Jak coś co ma zagrywki żywcem skądś zerżnięte może być progresywne?

Cytat:Słuchaj więcej róznorodnej muzy;)



Nie da rady. Mam zakuty łeb

nie mówie ze debiut IM jest progresywny. Maiden się rozwijali, najbardziej art rockowe albumy nagrali w drugiej połowie lat 80 gdzie postawiono na więcej nastrojowych momentów, chociaz już na Powerslave otarli sie o taką stylistyję w Rime of The Ancient Mariner jest dokładny cytat gitarowy z A Passion Play ale czy to oznacza ze od razu cały kawałek zerznęli? Zrobili swój numer oparty na własnych schematach i urozmaicili formułą znaną z lat 70.

Adrian Smith vs Glenn Tipton

Cytat:nie mówie ze debiut IM jest progresywny



Właśnie pierwsze albumy były najbardziej progresywne- kto brzmiał w 1981 r. tak , jak IM na Killers? Albo w 1982 jak Ci na TNoTB?

Cytat:Maiden się rozwijali, najbardziej art rockowe albumy nagrali w drugiej połowie lat 80



OK. Czyli- najbardziej progresywne(świeże, nowatorskie,twórcze, oryginalne) IM nagrywali w pierwszej połowie lat 80tych, natomiast najbardziej artrockowe (nawiązujące do stylistyki , którą na początku lat 70tych określono jako artorock/progres) w drugiej połowie lat 80tych (wiem, że masz na myśli tutaj ten niemetalowy twór zwany SSoASS )

Scorpions

owszem, ale na przelomie lat 80/90 heavy metal brzmial zupelnie inaczej (zwlaszcza w przypadku zespołów poszukujacych, ciagnacych ku zdobyciu rynku amerykanskiego) niz ten z przelomu poprzedniej dekady, stad Blackout od biedy mozna podpiac pod ta szufladke.

JP zdefiniowalo HM, nie ma watpliwosci, ale jak slusznie wspomniales specyfika brzmienia SC nie odpowiada heavy metalowym standartom, zostal on wyprodukowany w taki sposob jak wspolczesne mu hard rockowe albumy, stad pod wzgledem produkcji album ten jest blizszy hard rockowi co ma w tym wypadku decydujace znaczenie. Kwestia struktury samych kompozycji to juz inna sprawa.

Queen

mi jakoś nie wchodzi, chyba zbyt dużo fortepianu, wodewilu i klimatów Fredka, zdecydowanie wole A Night at the Opera czy Sheer Heart Attack czyli albumy bardziej hard-rockowe

w latach 80 też zrobili masę świetej muzyki a utwory stricte rockowe też się zdarzają jak Another One Bites the Dust( niby są wstawki elektroniczne ale utwór cholernie zadziorny) ,One Vision, I Want it All czy Hammer to Fall do tego tak piękne utwory jak Who Wants to Live Forever no i fajne hiciory jak Friends Will Be Friends czy Radio Ga Ga

Queen

gdyby Led Zeppelin grali w latach 80 to pewnie też by poszli w stronę pop-rocka...tak można gdybać, dla mnie LZ to mniej genialny zespół od Queen, Queen było dużo bardziej pomysłowe, łączyło różne gatunki, tworzyło muzykę w 100% świeżą, podczas gdy LZ było poprostu kolejnym zespołem blues-rockowym idącym w stronę hard-rocka, kultowość LZ to zasługa dosłownie paru utworów, tak poprostu wyszło sam początek lat 70 to okres gdzie kultowymi stawały się utwory rockowe (BS,DP,LZ)dlatego takie March of Black Queen , Ogre Battle ,Brighton Rock czy Killer Queen kultowymi dla rocka nie są, no bo zgoda debiut to były faktycznie jeszcze niemrawe początki przy następnych... dopiero Bohemian Rhapsody zdobyło zasłużoną sławę, ale już po Operze Queen komercyjnie rządził i dzielił i II połowa lat 70 zdecydowanie należy do nich ,zresztą nawet komercyjnie to lata 70 dla Queen są najważniejsze bo większych hitów od We Are the Champions i We Will Rock You nie mieli

poza tym warto jeszcze dodać że albumy nagrane w czasie choroby Freddiego to powrót do rocka, polecam taki utwór Was It All Worth It z Miracle, zresztą nawet Works i AKOM miały trochę rocka w sobie

10 krążków, które zrobiły na Was największe wrażenie...

Plyty ktore maja teraz na mnie ogromny wplyw to
Pati Yang "Silent treatment"
The Gathering "Souvenirs"
Tori Amos "From the Choirgirl hotel" a wlasciwie wszystkie jej albumy
i mam nadzieje ze nowa plytka Moonlighta bedzie ......

bardziej gotyckie klimaty, rockowe, electro, metalowe ... teraz to juz przeszlosc..
chociaz zdarza mi sie wracac...np. ostatnio sluchalam svanna i bylo bardzo przyjemnie.....pomimo tego, ze wokal Anki przez te lata przejadl mi sie okrutnie...

Lacrimosa

Cytat:Przecież Tilo ciągle robi to samo od czasu "Inferno"


Nie no, juz bez przesady. Stille nie jest tak monumentalne, jak Inferno, jest mocne, rockowe. Idąc dalej, Elodia, chociażby pod względem textów jest inna od poprzedniczki, muzycznie również. Kazda płyta jest zupełnie inna, co oczywiście nie znaczy, że wybitna.
Rok temu zachwyt wzbudzał każdy album, ale poniewaz przechodzę ciągłe ewolucje i teraz mam pewien "odpoczynek" od Lacrimosy, za albumy po Stille się nie zabieram.
Nie ma co liczyć, że Lacrimosa powróci do maniery z pierwszych płyt, ale sadze, że potrafi wnieść jeszcze wiele ciekawej muzyki, która wielu może się spodobać. Tilo nie stanął w miejscu, jako artysta ciągle ewoluuje, przeżywa i tworzy.

Co obecnie trawi mój sprzęt grający .....

Pierwsze dwie płyty L'Ame są bardzo dobre, jeśli kogoś nie przeraża elektroniczny gotyk. Następne to coraz większa dyskoteka i umc-umc, a rockowe wcielenie na dwóch ostatnich płytach to płacz i zgrzytanie zębów.

Zabrałem się za "In Search of Truth" Evergreya, a niedługo mam zamiar przemielić albumy:
Communic - "Waves of Visual Decay"
Stygma IV - "Phobia"

Wszystkie trzy polecane przez kompetentne osoby, więc mam duże nadzieje. Evergrey póki co nie zawodzi ("Dark Waters" rządzi).

Czego teraz słuchasz ?

Boy Hits Car - Boyhitscar

A jesli chodzi o Dave Grohla i Foo Fighters to najlepsze były dwa pierwsze albumy. Każdy kolejny był coraz spokojniejszy, bardziej popowy. Grohl nie nadaje sie do balladowych utworów, nie wychodzą mu. Jego najlepsze kawałki to te ostre rockowe w których krzyczy a nie delikatnie spiewa. Dlatego nowy album wcale mi sie nie podoba. Popowy shit. Poza tym Foo Fighters ma jedne z lepszych teledysków na świecie

Carlos Santana



Nie będę się tutaj wygłupiał że znam wszystko. Bo nie znam. Znam wybrane albumy. Bardzo dobre albumy rzekłbym. Pan Carlos z lat 70 tych to kawałek tak zacnej muzyki że naprawdę chylę głowę. I co najważniejsze obok swojego skomplikowania ta muzyka tchnie świeżością i jest niesamowicie lekka. A żar bijący od niej idealnie przegryza się z pogodą któa teraz panuje za oknem.
Ulubione płyty?
Pierwsza trójka to sprawa oczywista. Porywające jazzowo-rockowe granie, mocno zabarwione południowo amerykańsko-afrykańskich feelingiem.
Cudownie zaimprowizowane, błogo płynące i otaczające słuchacza dźwiękami wręcz baśniowymi.
"Caravenserai" to mój absolutny faworyt na pierwszą trójkę lat 70 tych i jedna z najczęściej słuchanych przeze mnie płyt ever. Płyta której geniuszu nie jestem w stanie zanegować. Z całym jej pięknem i dźwiękami wprost z jakiejś pustynnej oazy. Płyta z którą mam tyle wspomnień (z przeczytaniem przy jej dźwiękach całego cyklu Diuny na czele).
Jazzowe "Love devotion surrender" to też kawał porządnego grania. Może momentami męczącego, ale zdarzają sie tam chwile doprady fascynujące.
No jeszcze fajne płyty "Welcome" i "Borboletta". Niezła "Milagro" gdzie bodaj po raz ostatni słyszeliśmy dźwięki nagrane przez Miles'a Davis'a.
Bardzo fajne "Supernatural" (płyta ideał na wakacyjną porę)
I w sumie tyle.
Jakoś za resztę jeszcze się nie wziąłem.

Wasze opinie?

MARILLION

Może i klasyka... przy czym to określenie wcale nie jest jednoznacznie pozytywne. A Pendragon - zrobił swoje w latach 80. - kiedy wspólnie z Marillion czy IQ starał się odświeżyć art rockowe brzmienia. Z jakim skutkiem - to sprawa dyskusyjna. IMO wyszło im parę utworów, ale większość to spróchniałe, odgrzewane, przeterminowane kompozycje z wątpilwej jakości przyprawami wokalnymi i jeszcze gorszym produkcyjnym sosem. Wtórność, zamknięcie się w jednej i tej samej komórce i dumanie na paryskim bruku o świetności artrocka w latach 70.

I niestety, ale nawet nielubiany przeze mnie Yes nagrał znacznie lepszą, świeższą muzykę - jak dla mnie na dwóch albumach - Close to the Edge i Going for the One.

Obronną ręką wyszli IQ - w sumie też ciężko mówić o jakimkolwiek progresie (w znaczeniu dosłownym, nie szufladkowym) ale zawsze atutem "inteligentów" były świetne kompozycje, nawet te najbardziej retro i znakomite aranżacje oraz dobre brzmienie.

To natomiast, czego dokonał Marillion zasługuje na najwyższy szacunek - z Fishem stworzyli swoją legendę, nagrali 4 jakże inne i jakże dobre albumy, z Hogarthem stworzyli swój własny, niepodrabialny styl, nie bali się eksperymentów, nie nagrali nigdy dwóch takich samych płyt. Dlatego z całej tej beczki neo - proga Marillion jest zdecydowanie najbliższym mi zespołem.

Up The Downstair

nie nazwałbym płyty 'arcydziełem' ale był taki czas, gdy przekonywała mnie ona bardziej niż inne albumy porcupine tree. co jest w niej najsilniejsze? chyba to, co Wilson właśnie chce w niej popsuć! płyta ma rockowe zacięcie, ale w barwach hmm... ambientowo-dancehall'owych. automatyczne bębny są płaskie i równiutko odmierzone: coś, co w sam raz pasuje do takiej elektronicznej mieszanki. podobnie z gitarą - jakże inna od dzisiejszej głebokiej i ciężkiej. właśnie taka ma być utd: lekka, miejscami z niezobowiązująco-melodyjnymi solówkami i nie zanurzająca się zbyt głęboko w rockowych aranżacjach.

Rock - Czego słuchacie.

Cytat: EDIT: Ta Metalica ma tyle wspólnego z rockiem, co Death Metal z Disco Polo.



W rzeczywistości niektóre utwory można określić mianem "Rockowe" (szczególnie te starsze albumy lub chociażby utwór "Tuesday's Gone"). Tak więc powyższe stwierdzenie jest błędne . Takie małe sprostowanie, aby czasem nie zniechęcać innych

Nagłośnienie

Czesto jako "demo" wysyła sie nagrania robione dyktafonem na probie
Niektore punk rockowe (nie wspominajac o black metalowych produkcjach) albumy sa GORZEJ nagrane.
Akurat jezeli chodzi o jakosc nagrania to na sprzecie ktory mam nagrasz i tak super demko, trzeba tylko sie doksztalcic jestem w trakcie
Co do sensu posiadania naglosnienia: bylo w poprzednim poscie.

Metal

"Ogarniętych w temacie", czyli rozumiem, że w muzyce progresywnej, tak?
Fanem tegoż zespołu nie jestem. Mierzi mnie głos wokalisty, a muzycznie są dobrzy, jednak nie wybitni; wielkość DT to dla mnie twór medialny. Techniczne granie, moim zdaniem bez duszy, co jest grzechem śmiertelnym, jeśli chodzi o progresywne granie.
Znacznie bardziej pasuje mi powiązany z nimi zespół Liquid Tension Experiment, w którym grają muzycy z DT, bez wokalu. Ot, neoprogresywne jazdy, hałaśliwe momentami. Lepiej jednak posłuchać starego, poczciwego Mahavishnu Orchestra, bo ci panowie byli naprawdę mistrzami swoich instrumentów.
Dream Theater jest zespołem z pogranicza rocka neoprogresywnego [czyli takiego, który powstaje po rewolucji punkowej, która zmiotła ze sceny wykonawców klasycznego prog rocka] i metalu progresywnego, ale jeśli chodzi o ten pierwszy gatunek, to dużo ciekawszymi zespołami są Marillion [ale do czasu, gdy wokalistą był Fish; sprawdź "Script For A Jester's Tear; prawie tak teatralna muza, jak Genesis z najlepszych lat], polski Collage, Asia, Riverside [dwa pierwsze albumy to wielka klasa], a z metalu progresywnego warty wspomnienia jest wczesny Pain of Salvation i szwedzki zespół Anekdoten, który muzycznie nawiązuje do King Crimson ze skowronkowego albumu.
Ale i tak lepiej zrobisz, jak sięgniesz do klasyków prog rocka z końcówki lat 60-tych i pierwszego pięciolecia 70-tych. To jest prawdziwie ambitne rockowe granie.

"Wir schließen uns ein" nową piosenką TH!

Na nową płytę niestety trzeba będzie trochę poczekać, jestem pewna, że piosenki będą bardziej rockowe, mocniejsze, ze względu na 'nowy' głos Billa. Może zaczną układać albumy ze względu na to, czy piosenki będą bardziej melancholijne, czy szybsze, mocniejsze. I już nie będziemy mówić, która piosenka nam się najbardziej podoba, tylko który album. Ja nie uważam, zeby nowa płyta była jakimś kiczem, niewypałem, czy nie wiem czym jeszcze, skoro tak długo nie wychodzi i mieli dużo czasu by wszystkie piosenki spokojnie rozpracować.

"Wir schließen uns ein", tytuł może być, natomiast wyjaśnienie, że chodzi tu o zamknięcie się w studiu? Wydaje mi się, że porównują to, że to po prostu jakaś przenośnia, rozpoczęcie pracy w spokoju, bez rozgłosu; brak wielbicieli i dużo pracy, jaką ma każdy normalny człowiek... Albo coś głębszego. Bo nie wierzę, że Bill będzie śpiewać "zamykamy się, nagrają mnie, a w komputerku poprawią mój głos..." xP raczej "zamykamy się, odgradzamy od blasku, a świat się nam nie przygląda" xP

Voivod

Czysty geniusz. Kapela, która zrewolucjonizowała muzykę metalową, której każdy niemal album jest arcydziełem i każdy jest odmienny od pozostałych. Lubię zarówno dzikie, pierwsze podejścia zespołu, jak psychodeliczne, zakręcone albumy, bardziej rockowe oblicze czy w końcu prawie noise'owe czady z Forrestem na wokalu.

Voivod to kapela, która nie bała sie eksperymentować, robiła swoje i dzięki temu wpłynęła na wiele innych zespołów. Niemożliwe jest wyobrazić sobie historię metalu bez Voivod.

War And Pain 7/10
Rrroooaaarrr 6.5/10 (najmniej lubię, ale Korgull The Exterminator zamiata!!)
Killing Technology 8.5/10
Dimension Hatross 9/10
Nothingface 10/10
Angel Rat 8/10
The Outer Limits 8/10
Negatron 8.5/10
Phobos 10/10
Kronik 7/10
Voivod 7/10 (pierwsza płyta Voivod, która nie zaskoczyła)

Boss w polskich mediach!

Cytat: Najlepsze rockowe albumy wszech czasów

Album "Born In The USA" Bruce'a Springsteena został uznany rockową płytą wszech czasów.
Tym razem zestawienie zostało przygotowane przez BBC. Wydany w 1984 roku krążek pokonał najlepsze dokonania takich zespołów, jak choćby Nirvana, czy The Clash.

Płyta "Born In The USA" sprzedała się do tej pory w liczbie ponad 15 mln sztuk.

1. Bruce Springsteen – "Born In The USA"
2. Dire Straits - "Brothers In Arms"
3. Nirvana – "Nevermind"
4. The Clash – "London Calling"
5. David Bowie – "The Rise And Fall Of Ziggy Stardust And The Spiders From Mars"
6. The Beatles - "White Album"
7. Black Sabbath - "Paranoid"
8. U2 - "Achtung Baby"
9. The Stone Roses – "The Stone Roses"
10. Led Zeppelin – "Led Zeppelin IV"

kolekcje

Zbieram różne albumy o architekturze i przyrodzie. Mam już kilka. Jak byłam młodsza to zbierałam rozmaite rzeczy: muszelki, kamyki, czasopisma rockowe i metalowe i wiele innych...
Obecnie mam zamiar kontynuować oryginalne płyty. Już mam kilka na dobry początek i liczę, iż moje półki będą się powolutku zapełniać ;

Para Wino

Gilka jednego nigdy nie zrozumiem dlaczego Darek tak ciągle o tym Sedesie mówi ...k...a mać on tam nie gra od 14 lat-nie on jeden odszedł lub też został wyrzucony z kapeli (bo każda ze stron ma inną wersję) trzeba z tym przejść do porządku dziennego anie żyć ciągle przeszłością....fajnie że zabrał się za koncertowanie ale może by przestał gadać o sedesie...jak mu tam tak źle było to czemu w tym zespole przesiedział ponad 3 lata-wtedy była największa koniunktura na punka-wszyscy pokutujemy oficjalnie rozeszło się w 65 tysiącach egzemplarzy inne albumy podobne..na koncerty wtedy przychodziły tłumy-nie to co teraz...dlaczego po 1997 roku wszystkie kapele pokroju Sedes,Defekt Muzgó,Para Wino nagle zaprzestały nagrywania swych albumów-po prostu wtedy punk przestał był w modzie a młodzi ludzie zaczęli słuchać hip-hopu czy też rapu...teraz zaś w dobie internetu polskie kapele punk rockowe sprzedaja swe albumy w bardzo słabych nakładach-jak zejdzie im 2 tysiące egzemplarzy to jest bardzo duży sukces...

Muzyka

Muahaha. Nie ma jak ROCK! A szczególnie taki klasyczny w wykonaniu Pink Floyd (Another Brick in The Wall, Wish You Were Here) albo Led Zeppelin (stairway to heaven), z reszta przede wszystkim preferuję dobre rockowe baalladki: nothing else matters, wind of change, brothers in arms. Hehe, Peter Gabriel i U2 rządzi. Slyszał ktoś Birdy albo Passion - albumy Gabriela z soundtrackami? Miodzik, idealne do sesji rpg. Z resztą dużo tego zatem dawajcie, bo ja wszystkiego nie wymienie

Niepopularność metalu/rocka

Cytat: poza tym mowie ogolnie o rocku, a nie o samym metalu. rock jest b. popularny i b. komercyjny.
w anglii najlepiej sprzedajacym sie albumem w ostatnim 50leciu jest queen - the greatest hits. potem beatelsi - Sgt Pepper's Lonely Hearts Club Band, a na 3 miejscu uplasowal sie Oasis. wszystko to sa rockowe albumy. takie kapele jak pink floyd, rolling stones i wiele wiele innych gigantow rocka sprzedaly na calym swiecie dziesiatki milionow albumow i rocznie wciaz sprzedaja sie w dziesiatkach lub nawet setkach tysiecy (mowie o starych albumach, kt. nowi fani wciaz kupuja).

Cytat: mi chodzi o rock, z metalem jest cienko, wiadoma sprawa.

Cytat: tak, ale to wyjatki potwierdzajace regule, ze z popularnoscia metalu i jego obecnoscia w mediach jest kiepsciuchno.


Jeśli chodzi o sytuację obecną - przecież o tym właśnie mówiłem.
Jeśli chodzi o lata osiemdziesiąte - musiało być lepiej, skoro w tych programach stricte metalowe bandy były, a i Ty z pewnością pamiętasz jeszcze metalowe teledyski w... polskiej TV za komuny.

Pierwszy zespół heavymetalowy według Was?

Jezeli mogÄ? siÄ? wtrÄ?cic - w przypadku BS nie chodzi o to czy album z tego i tego roku jest stricte heavymetalowy - bo i po erze Ozzyego nagrali albumy typowo rockowe (Seventh Star) jak i bardzo mocne metalowe (Dehumanizer). Najwa??neijsze jest, ??e wyznaczyli nowy rozpoznawalny styl, kt??rego wcze??niej nikt nie uprawia??. Sk??ania??bym siÄ? te?? do poglÄ?du, ??e zaczÄ?tk??w heavy mo??na te?? doszukaÄ? siÄ? w Led Zeppelin, chocia?? nigdy nie nazwa??bym ich zespo??em metalowym. Purple, kt??rych r??wnie?? kocham to kapela typowo hardrockowa ale o korzeniach bluesowych, a biorÄ?c pod uwagÄ? poczÄ?tkowy wk??ad Lorda - nawet lekko jazzujÄ?cych.

tipsy_train dnia Sro Cze 13, 2007 2:46 pm, w całości zmieniany 1 raz

Sting [twórczość]

Sting jest jednym z największych muzyków w historii. Wraz z zespołem "The Police" zaistniał, później zaczął wydawać własne albumy. Uwielbiam go za jego wszechstronność - od ballady po utwory rockowe. Ale ballady w jego wykonaniu są po prostu mistrzostwem. Od bardzo dawna mam jego dyskografię i są takie utwory, które nie znudzą mi się nawet po śmierci (jak umrę, to nadal będę słuchał ). Muszę przyznać - jest kilka utworów które mi nie przypasowały, ale nie mogę powiedzieć, że ich nie lubię, ponieważ to nadal jest Sting, jego styl, muzyka. Wymienię kilka moich ulubionych utworów, bo może akurat ktoś nie zna Stinga (niemożliwe) :

[+] Be Still My Beating Heart
[+] I Burn For You
[+] Fragile
[+] Shape Of My Heart
[+] Desert Rose
[+] Fields Of Gold
[+] We Work The Black Seam

Mógłbym jeszcze wiele wymieniać, ale po co jeżeli znacie Stinga, słuchacie jego muzyki, to wszystkie utwory jakich bym nie wymienił i tak będziecie znali.

Unbreakable=cienizna, czy kto? podziela moje zdanie?!

Sprawa pierwsza - co Ci nie odpowiada w produkcji...
Hard rockowe metalowe z pozoru kawałki z przesłodzonymi refrenami to przecież esencja Scorpions z lat 80. Czym tu się dziwisz, wrócili do starego grania, tak jak oczekiwali fani
My City i She Said to dno totalne. Meine powinien zostac odsunięty od komponowania muzyki, zostawić tylko słowa.
Maybe I - Zgadza się, ta ballada to koszmar.

Teksty? Normalka, nie ma czego oczekiwać...

Ballady- faktycznie z płyty na płytę coraz gorsze, nie maj? już na nie pomysłów, odcinaj? kupony.

Od LAFS nagrali CW i FTH a to bardzo dobre albumy

Tak czy siak, masz sporo racji, nie będę się rozpisywał o albumie po szczegóły zapraszam do mojej recenzji

Najlepsze soundtracki

No ja polece wam troche westernowy klimat:
Jon Bon Jovi - Young guns 2
Film super, ale ścieżka dźwiękowa genialna. I pomyśleć, że on zrobił taki westernowy album wcześniej nagrywający tylko Hard Rockowe albumy.

A z innych albumów:
Dirty Dancing - jakoś lubie ten album. Jest tam kilka fajnych kawałków min She's Like A Wind - Patricka Swayze
No jest na pewno jeścze kilka albumów, ale teraz nie pamiętam

Najlepsze soundtracki

Cytat: ja bym tego Hard Rockiem nie nazwał. no chyba że pierwsze płytki.


No właśnie BJ są ostatni postrzegani jako zespół tylko Pop-Rockowy. A większość uważa, że It's My Life to ich największy hit. Niestety to Polska, kraj w którym stereotypy królują. Większość ludzi nawet nie wie, że Livin' On A Prayer, czy Always to ich kawałki.
A wcześniejsze albumy (do roku 1992) są zdecydowanie bardziej Hard Rockowe niż Rockowe oczym sie wogóle nie pamięta, albo nie wie.

Posłuchaj sobie chociaż piosenek takich jak:
If I Was Your Mother, You Give Love A Bad Name, We Rule The Night, In And Out Of Love ...

Savatage

Cytat: Ani mnie to nie ziębi ani nie grzeje. Wokal jakiś taki słabo urzekający. Najbardziej spodobał mi się wstęp do "Edge Of Thorns". I tyle. Słyszałam dużo lepszych zespołów. Może któraś piosenka przez przypadek usłyszana albo przez Was polecona do mnie trafi, ale jak narazie to dla mnie zespół jeden z wielu.



Z uwagi na to, że, jak mniemam, słuchasz ich właśnie od dzisiaj, to traktuję Twoja wypowiedź z przymrużeniem oka.

Tak jak napisal Maniac - o klasie i potędze zespołu świadczą przede wszystkim koncept-albumy, czyli piękne rockowe opery, które - oprócz muzyki na bardzo wysokim poziomie - błyszczą także pod względem znakomitych tekstów, charakterystyki bohaterów, profili psychologicznych opisywanych postaci.

Jeżeli chodzi o wokal to trzeba zauważyć, że na "Edge Of Thorns" słyszysz Zachary'ego Stevensa, a nie legendarnego Mountain Kinga.

Skoro już jesteśmy przy pojedynczych numerach to wymienię mój ulubiony utwór zespołu:
http://www.youtube.com/watch?v=5m_hux_9xVM
"When The Crowds Are Gone" poprzedzony instrumentalem "Temptation Revelation", album "Gutter Ballet", poprzednik świetnego "Streets".

Spacemen 3/Spiritualized

Wprawdzie te dwa zespoły pasowały by bardziej do działu o ambitnej muzyce rockowej no ale nie są ani progresywne, ani post-rockowe, ani art rockowe więc sobie tutaj będą siedzieć

Spacemen 3 - dzieło współpracy dwóch geniuszy, Pete'a "Sonic Booma" Kembera i Jasona "Spacemena" Pierce'a. Troszkę trudno zaszufladkwoac muzykę jaką grali. Mamy trochę Hendrixa, trochę MC5, The Troggs, Stooges...
Głośno, z ogromnym przesterem, psychodelicznie - tak mneij wiecej można ich krótko opisać.
Ich motto to "Taking Drugs To Make Music To Take Drugs To" i w praktyce się sprawdziło. Ogólnie każdy ich kawałek charakteryzuje się narkotycznym brzmieniem.
Wydali tylko 4 albumy studyjne, rozpadli się przez konflikt Pierce'a i Kembera.

Spiritualized założył Jason wraz z ostatnim składem Spacemena (Mark Refoy, Will Carruthers, Johnny Mattock). Grupa początkowo kontynuowała brzmienei Spacemena jednak Pierce postanowił zabrać ją jeszcze dalej. Na arcydziele "Ladies And Gentlemen We're Floating In Space" mamy duża mieszankę stylów: ambient, space rock, blues, hard rock, dream pop, neo-psychodelia... Polecam tą płytę każdemu!

Jakos szczerze wątpię w to że ktoś tu zna te zepsoły, ale zawsze warto spróbować

ALBUMY KONCERTOWE

Kiedyś bardzo lubiłem bootlegi, do tej pory lubię, ale nie ma czasu przesiewać i słuchać. Zawsze inaczej sprawa miała się z albumami koncertowymi-zazwyczaj było to gówno. Chodzi mi ogólnie o metalowe i rockowe albumy koncertowe. Przykładem może być Rude Awakening Megadeth, no istna kupa jak na album koncertowy.
Cholernie nie lubię poprawiania koncertów w studio - podciąganie wokali, dogrywki etc. (chociaż dziś przy poziomie wielu kapel to nieuniknione). Nie lubię również przesadnego masteringu co czyni album koncertowy albumem wręcz studyjnym (wspomniany Rude Awakening).
Macie może jakieś ulubione oficjalne albumy koncertowe, które wg Was oddają ducha muzyki i atmosferę koncertu (koncertów jeśli to składanka z kilku)?

Jeśli o mnie chodzi to absolutna czołówka:
Death - Live in L.A.
Trauma - Crash Test Live

Sporo za nimi:
Bruce Dickinson - Scream for me Brasil (nie lubię Maidenów, ale ten solo album Bruce'a jest dobry, ponoć nagrywany na 'setkę')
Rainbow - On Stage

I jeszcze dalej:
Kat 38 Minutes of Life (tu dogrywki ponoć były)
Destruction - Live Without Sense
Kreator - Live Kreation (składanka)
Slayer - Decade of Aggression

Chyba tyle z tych co słyszałem nadaje się na moją listę. Macie coś do polecenia?

Polskie ballady rockowe - uzupełnianie...

Witam,
Wpadł mi w ręce zestaw jak w temacie [Polskie ballady rockowe] na 3 CD w
mp3, jednak osoba od ktorej to dostałem nie za bardzo przejęta jest
kompletnością danego zbioru, wiec pojawił sie mały problem [dodam do tego ze
mam pedantyczna nature i lubie jak wsyzstko jest poukladane ;)]. Niestety
brakuje mi z calego zbioru 3 uwtorów, problem w tym, ze chcialbym miec te
utwory w podobnej jakosci jak reszta plikow, coby utrzymac spojnosc. Było to
to kompresowane tak:

Type                : mpeg 1 layer III
Bitrate             : 166*
Mode                : joint stereo
Frequency           : 44100 Hz
Av. Reservoir       : 207
Emphasis            : none
Scalefac            : 38.8%
Bad Last Frame      : no
Encoder             : Xing (new)
Lame Header         : No
--[ EncSpot 2.0 ]--[ http://www.guerillasoft.com ]--

Z tym, że bitrate w zależności od utworu wacha się od 130 do 195...
A teraz brakujace utworki:
CD 01:
07. Edyta Bartosiewicz - Sen                 // 3"44'

CD3:
08. Dżem - Dzikość mego serca                // 5"40'
12. Perfect - Kołysanka dla nieznajomej.txt  // 3"35'

Więc jakby ktoś posiadał te albumy w komplecie [lub posiada dane pliki w tym
samym formacie i o tej samej długości] i mógłby wrzucić brakujące utworki
byłbym wdzięczny!!! :)

Marillion

Cytat:
też tak mam...



ja poznałem gdzieś w 1990, kiedy już nie śpiewał Fish. Ale właśnie płyty z nim na wokalu powaliły mnie na kolana.

Albumy z Hogarhem nie mają już nic z tej magii... ot, solidne rockowe granie...

Dream Theater

Płyta wydana w 2002 roku po wielkim sukcesie SFAM mająca spelnić rozbudzone oczekiwania fanów. Czy to się udało ? Hmmm... Jedno jest pewne - panowie z DT poszli w nieco innym kierunku i zaskoczyli wszystkich. Podwójny album, masa muzyki, połowa to zbiór długich (a jak, przecież to DT) utworów, to niemal thrashowych (Glass Prison, większa część The Great Debate) to balladowych (Dissapear, trącace grunge'm a crimsonową wstawką w śrosku Misunderstood), to typowo drimowych nawiązujacych do I&W czy Awake Blind Faith. Druga część albumu to koncept-suitka, opowiadająca o perypetiach grupy osób I tu również sporo udziwnien z rozpoczynającym orkiestrowym Overture. I tutaj mamy ostre galopady (War Inside My Head i The Test That Stumped...) ale i słodkie chwile z Goodnight Kiss, U2-owate (ale genialne) Solitary Shell, czy typowo rockowe Abouth To Crash w dwóch odsłonach oraz finał Losing Time. Może nie jest to suita na miarę SFAM, ale i tak w porównaniu z przeważającą większością produkcji prog-metalowych kładzie na łopatki.

Refleksje ??? Najpierw trzeba przebrnąć przez tą mase muzyki i to kilkunastokrotnie by można było się obiektywnie wypowiedzieć. Jak dla mnie bardzo dobra i niedoceniana płyta. Wielu spodziewało się drugiego SFAM, dla wielu za dużo udziwnień, dla wielu zbyt "rozlazła i przydługa". Ja osobiście traktuję ją jako dwa osobne albumy i tak też sobie ją zapuszczam, co wychodzi i mi i jej na zdrowie. Co dziwne z początku za wyjątkiem tych ostrzejszych numerów (Glass Prison czy The Test...) oraz Misunderstood nie mogłem przebrnąć przez ta mase muzyki. Z czasem i osluchaniem sie muzyka z 6DOIT doszła do mnie i zapodaję ją równie czesto co SFAM, I&W czy późniejsze ToT). Nawet rozciągnięta i miejscami trącaca psychodelią The Great Debate z czasem zakorzeniła się w moim panteonie ulubionych utworów.

A więc : płyta klasa sama w sobie, inna i trudniejsza od reszty płytoteki DT, wymagająca więcej zaangażowania od słuchacza, ale gdy ten poświęci się (i swój czas jej odpowiednio ona odda to z nawiązką.

Ocenię ją liczbowo wg dwóch kryteriów: ogólnego (w porównaniu do innej muzyki) i DT-owego w porównaniu do całości dyskografii DT:

OCENA OGóLNA: 9,5/10
OCENA DT: 8,5/10

Nowe BRAVO! // Wypowiedzmy BRAVO -- WOJNE!! :[

No to ja napisałam coś takiego ( to już trzeci ) :

Droga redakcjo!

Przeczytawszy najnowszy numer Bravo byłam bardzo zaskoczona treścią artykułu o fińskiej grupie The Rasmus. Otóż nie podoba mi się, że tak został on przez Was oceniony. Doszukałam się wielu błędów i zmyślonych informacji dotyczących m.in. daty koncertu w warszawskiej Stodole. Nic dziwnego, że 25 listopada nie było tam tłumów fanów TR, skoro koncert odbył się 22 listopada. Nie rozumiem też skąd wzieliście informacje, które "rzekomo" zostały zamieszczone na ich oficjalnej stronie www. Tych informacji nigdy tam nie było i nie ma. Tak samo co do recenzji, że płyta "Hide from the sun" jest gorsza niż "Dead letters". Otóż uważam , że wręcz przeciwnie - jest lepsza. Irytuje mnie również to, że uznaliście ją jako "Najważniejsze rockowe albumy 2005" skoro tak ją "dołujecie". I wtykanie słów Lauriego, których nigdy nie wypowiedział. Skoro uważacie, że The Rasmus są nudni to dlaczego kiedy wydali płytę przeprowadzaliście z nimi tyle wywiadów, tyle plakatów było w Bravo i dlaczego mówiliście, że The Rasmus są jedną z najlepszych rockowych grup? Niezbyt podoba mi się taki obrót sprawy i bardzo chciałabym, aby w następnym numerze Bravo ukazało się sprostowanie i wyjaśnienie tego artykułu.

Pozdrawiam

Jedna z wielu fanke The Rasmus

____________________________________

Tak nawiasem to powiem Wam, że miałam niebywałą ochotę napisać im , że jeśli nie potrafią przekazać prawdziwych informacji to niech lepiej się nie zabierają do pisania artykułów o gwiazdach Ledwo się powstrzymałam, aby walnąć im wiązkę soczystych słówek
Ale muszą zobaczyć, że fani TR są wychowani, nie to co oni... szmatławce

To jak wysyłać?

Concept albumy

Tak. Ma sens.
Concept albumy można spotkać w [prawie] każdej muzyce. Najpopularniejsze, najbardziej znane to prog-rockowe oczywiście.
The Wall

Mało znane a polecenia godne

Josh Martinez - Do swojej muzyki lubi pakować inne style muzyczne. Raz będzie to coś na pograniczu folka i rapu (jak The Chicharones), raz będzie to o wiele bardziej rockowe (jak The Pissed Off Wild), a raz będzie to trudniejsze do zdefiniowania (jak solowe albumy). Polecam szczególnie mocno!

http://www.sendspace.com/file/teg9ml <- Josh Martinez & The Pissed Off Wild - Outlaws (choć tu mamy więcej pierwiastków hip-hopowych niż w innych numerach The Pissed Off Wild, z których narazie światło dzienne ujrzały tylko 3)

Sage Francis - Uważany jest za jednego z pierwszych artystów należących do pewnej dosyć dziwnej etykietki (choć do szufladkowania Sage ma negatywne podejście) jak emo-hop. Czym charakteryzuje się owy emo-hop? Jedni nazywają to romantycznym rapem, drudzy rapem o zabarwieniu poetyckim (emocjonalnym), a ja nazwę to po prostu czymś ambitnym.

Skalpel - Hmm... Akurat to jest znane, tyle że ludziom, którzy naprawdę lubią muzykę niszową. Skalpel należy do jednej z najbardziej szanowanych wytwórni rapu niezależnego - Ninja Tune, a co najciekawsze artyści tworzący Skalpel są... Polakami. Igor i Marcin nie są raperami, a przez ich płyty sam głos rapera nigdy się nie przedostał. Jak najprościej określić ich muzykę? Hip-hop instrumentalny o zabarwieniu jazzowym. W Ninja Tune wydali trzy albumy: Polish Jazz (2001), Skalpel (2004) i Konfusion (2005).

Matisyahu - Jeden z najciekawszych wykonawców reaggae i akurat mogliście się obić o jego pseudonim, ponieważ zdobywa on ostatnio coraz więcej zwolenników. Matisyahu jest żydem, dlatego też w jego muzyce zamiast słowa "Jah" przewija się słowo "Jahwe". Jak narazie wydał trzy albumy, w tym dwa studyjne - "Shake Off the Dust" i "Youth".

Yonderboi - Nie wiem naprawdę skąd on się wziął, lecz jego muzyka wprawia w osłupienie. Jak ktoś jest ciekawy czego się spodziewać to powiem tylko tyle - muzyka Yonderboia jest mieszaninką różnych gatunków muzycznych. Raz będzie to utrzymane w klimacie sentymentalnych piosenek lat 80' "Loves Hides", a raz będzie to pełne niepokoju budowanego przez skrzypce, bliższe hip-hopowi instrumentalnemu "All We Go To Hell".

Imprezy w Poznaniu

za www.bluenote.poznan.pl

19.09.2007, środa, godz. 20.00, wstęp 20 i 25 zł

Blue Note

LARK (RPA) & gościnnie GLACA (Sweet Nosie) i DJ Kostek

najlepszy zespół alternatywny z RPA; electro-rockowe dźwięki Lark usłyszeć można na ostatniej płycie formacji Sweet Noise
Lark powstał kilka lat temu w Kapsztadzie, w RPA. Polakom znany może być przede wszystkim z kooperacji z zespołem Sweet Noise na ostatniej płycie pt. „The Triptic”.

Lark to grupa ludzi zafascynowanych dźwiękami przede wszystkim elektronicznymi ale nie stroniącymi od łączenia z nimi elementów rockowych czy etnicznych. Wielbiciele Bjork, Portishead czy Massiv Attack mogą poczuć się mile zaskoczeni po wysłuchaniu kompozycji zespołu z Afryki, które kojarzą się przede wszystkim z kolorowym folklorem jej czarnoskórych mieszkańców. Lark miesza elektroniczne bity z eksperymentami audio i żywymi instrumentami co owocuje zaskakującymi brzmieniami i nowoczesnymi odkryciami na muzycznej mapie świata. Liderem i producentem zespołu jest Paul Ressel znany również jako Humanizer. Wokalistka to utalentowana, o eterycznym ale jakże mocnym głosie, piękna poetka Inge Beckmann. Jej talent plasuje ją w gronie najlepszych wokalistek RPA a podparty jest nauką śpiewu operowego, klasycznego i jazzowego. Basista Simon Ratcliffe jest multiinstrumentalistą ale także realizatorem nagrań zespołu a Sean Ou Tim nowym perkusistą, którego zdolności grania na wielu instrumentach czynią z niego jednego najbardziej rozchwytywanych muzyków sesyjnych w RPA.

Zespół wydał już dwa albumy, za ostatni z nich, wydany w 2006r. „Razbliuto” zdobył SAMA - nagrodę południowo-afrykańskiej Akademii Muzycznej/ (jako “Najlepszy Album Alternatywny”).

Inge Beckmann - wokal

Paul Ressel - elektronika

Simon Ratcliffe - kontrabas, flet i in.

Sean Ou Tim - perkusja

Guitars

Jednym z głównych problemów dotykających ten album to jego zbyt małe docenienie przez rzesze fanów i traktowanie go po macoszemu (u nas na forum to samo mu się przytrafiło i sam zastanawiam się dlaczego ?). Moim zdaniem w pełni na to nie zasługuje. Jest to koncept jedyny w swoim rodzaju (jak to wiele razy bywało u Oldzia i miejmy nadzieję bywać będzie). Wydany został w okresie największej płodności mistrza (dwa albumy w jednym roku) ale na pewno pracował w jego głowie od dawna – to słychać.
Ogólnie mówiąc całe piękno tego albumu słychać dopiero w słuchawkach. Odsłuch na głośnikach w pewnym sensie go spłaszcza, nie oddając w pełni zawartego na niej efektu.
To piękno na nim zawarte nazywam sobie „czystym brzmieniem struny” dominujące w większości materiału nagranego na tym krążku.
Zawarte są na nim świetne melodie - spokojne i łagodne (Muse, Embers, Enigmatism, From The Ashes), kapitalne tematy muzyczne tworzące odpowiedni klimat (Four Winds), Mocne rockowe granie tak rzadko spotykane w wydaniu Oldzia (Out Of Mind, Out Of Sight i trochę Cochise szczególnie w końcówce), elementy klasyki (B. Blues) no i wspaniałe solówki których tu nie brakuje. Po prostu wszystko to co najpiękniejsze u Oldzia, sama esencja i zagrane tylko na gitarach z niebywałą perfekcją. Czy można chcieć coś więcej – TAK – więcej takich płyt!! lub takiego podejścia do nagrywania nowych.
Wszystkie te achy i ochy z mojej strony są jak najbardziej uzasadnione ponieważ na dodatek tego wszystkiego dobrego opisanego powyżej, podane mamy to w wyśmienitej „zastawie”. Tak jak wspominał Borg, album graficznie na bardzo wysokim poziomie, nadruk na CD jest jednym z najlepszych jakie znam. Pytanie mi się od razu nasuwa - dlaczego przy TMB o tym wszystkim zapomnieli, ale to już inny temat jest. Po prostu wszystko jest bardzo dobrze zestawione ze sobą i tworzy pewną całość.

Czym Mike nas jeszcze zaskoczy?

Jego obecny kontrakt obejmuje 3 albumy, z których MOTS jest/będzie (w zależności od morale:)))), drugim. Toteż na pewno będzie następny, i nie wyobrażam sibie, żeby nie było jeszcze kolejnych.
Czy wyście troszeczkę nie powariowali? Mike ma 54 lata, cóż to jest, żeby Go od razu uśmiercać??? Jak widać ma się znakomicie, właśnie spłodził kolejne dziecko, przestańcie więc wysyłać go do domu starców! Typowe podejście młodych - 50latek nie ma prawa do życia, to staruch. Zobaczymy jak się poczujecie, gdy wam tak ktoś powie za te 20-30 lat:))) Zobaczymy z jaką chęcią wy będizecie mówić o sobie samych "jestem staruchem":))) Młode mądrale, hehe:))) Liczy się kondycja, a nie cyferki:) A Mike może nas jeszcze zaskoczyć niejednym. Ja bym obstawiał - to zanczy chciałbym coś takiego usłyszeć - cały album dzikich rockowych improwizacji (na bazie kilku nowych tematów gitarowych) w minimalistycznym składzie - gitara, bas, perkusja, klawisze - najlepiej organowe np. Hammond. Chciłbym, aby Mike popłynął z takim minimalistycznym składem, żeby nie był taki gitarowo oszczędny jak jest zazwyczaj:) Weźmy takie "Shadow On The Wall" - ile tam jest miejsca na rockowe zabawy, solówki! A Mike kończy po 30 sekundach... Ja bym tam na jego miejscu wstawił solo 5minutowe przynajmniej:) Albo w "Far Above the Clouds" - jak ja bym chciał, żeby zagrał tam na końcu duuuuuuużo więcej nież gra, żeby nie był taki zachowawczy, bo mógłby cuda wyczyniać, ale mocno się ogranicza. To przecież świetna podstawa do nieokiełznanych improwizacji! A słyszymy na dobrą sprawę tylko kilka dźwięków... Są fantastyczne, ale mogłoby to być rozbudowane. Stąd mój koncept pójścia w styl "Hendrix'owski", żeby się nasycić improwizacjiami, zamieszczonymi w nowym materiale oczywiście. Choć mógłby wydać taki album "dodatkowy", taki "na marginesie dyskografii", gdzie popłynąłby w te imprwizacje szalone na podstawie temetów wziętych z już istniejących kompozycji- "Far", "Platinujm" "Shadow", "Anscension", "Crystal Clear" itd.:)
Nie wysyłajcie więć Michasia do domu starców, lecz do roboty:)

Recenzje...

Sum 41 - Chuck

Nie tylko całkiem świeża płyta, ale też chyba mało znana w Polsce. W ogóle Sum 41 jest u nas raczej mało popularne, o zespole dowiedziałem się z Tony'ego Hawka, i raz słszałem ich utwór w polskiej vivie, w zdecydowanie nie tzw. prime timie - było to po 24 w lato . Ostatnio przypominając sobie soundtrack z ww. Tony Hawka w ucho jeszcze bardziej niż wówczas wpadł mi ich utwór summer, więc zdobyłem od razu ich ostatnie trzy albumy
Chuck jest najnowszym z nich, wydanym w 2004 roku. Jest też tym, który najpóźniej przesłuchałem. Intro szczerze powiedziawszy nie zachęca, ani nie odrzuca. Krótkie, instrumentalne. Jednak następne 15 piosenek, to to, co Tygrysek lubi najbardziej ( ) - czyli lekki punk rock, coś pomiędzy Red Hot Chili Peppers, a Offspringiem. "No Reason" to jeden z ostrzejszych kawałków na tej płycie. Mimo to przypadł mi do gustu, wpadający w ucho refren, dynamika do jakiej przyzwyczaił Sum 41. Kiedy przyszedł czas na "We're All To Blame", utwór promujący płytę. Imho to mocno chybiony wybór, wg mnie jedno ze "słabych ogniw" płyty. Warte wzmianki są na pewno dwa wolniejsze, trochę balladowate utwory, "Some Say" i "Pieces", szczególnie godny polecenia jest ten drugi, kolejny promujący płytę, tym razem naprawdę mogący zachęcić do kupna krążka.
Reszta płyty to głównie szybkie, lekko punk-rockowe, wpadające w ucho utwory, z większości których dałoby się zrobić hity. "Chuck" to wyraźnie "cięższa" płyta niż "Does This Look Infected", jednak myślę, że wyszło to chłopakom na dobre, jest to album, który mogę z czystym sumieniem polecić zarówno hiphopowcom jak i metalom, i sądzę że się nie zawiodą

Ocena: 5+/6

http://www.stereo.pl/nowa....php?idt=190189 - 30-sekundowe kawałki każdej z piosenek.

Banda i Wanda

Banda i Wanda (także Wanda i Banda) – polski zespół poprockowy.

Historia :

Wszystko zaczęło się we wrześniu 1982 roku, kiedy grupę Lombard opuściła jedna z dwóch wokalistek Wanda Kwietniewska i w listopadzie postanowiła założyć własny zespół. Debiutancki album tego zespołu Banda i Wanda z 1984 roku okazał się wielkim sukcesem. Zawierał takie hity jak "Hi-Fi", "Nie będę Julią" czy "Fabryka marzeń". Rok później zespół wydał drugi longplay zatytułowany Mamy czas. Również ten album zdobył popularność, dzięki przebojom "Mamy czas" czy "Kochaj mnie miły".

W 1983 roku rozpoczęto emisję popularnego wówczas serialu dla dzieci i młodzieży Siedem życzeń, do którego zespół nagrał 9 piosenek, a nawet wystąpił w pierwszym odcinku. Utwór tytułowy z serialu stał się wielkim hitem.

W 1987 grupa rozwiązała się. W 1990 i 1993 Wanda Kwietniewska wydała swoje solowe albumy. Regularnie występowała też w Opolu.

W 1994 roku grupa reaktywowała się, wydała album Ballady rockowe i w 1995 rozpadła się drugi raz. W 2001 roku zespół reaktywował się kolejny raz. W tym samym roku zespół Wanda i Banda wygrał plebiscyt na przebój Lata z radiem 2001 premierową piosenką "Te noce są gorące". Następnie zespół wydał dwie kompilacje z największymi przebojami: Platynowa płyta w 2003 roku i Złota kolekcja w 2005 zawierającą nowy utwór pt. "Fajny numer".

W 2006 roku twórczością zespołu zainteresował się DJ Adamus, znany m.in. z popularnego programu rozrywkowego Kuby Wojewódzkiego. Dokonał on remiksu piosenki "Hi-Fi", który wdarł się na czołowe pozycje muzycznych list przebojów (pod nowym tytułem "Hi-Fi Superstar"). Również utwór "Nie będę Julią" doczekał się remiksu – przeróbką zajął się duet Kalwi & Remi.

W 2008 roku światło dzienne ujrzał długo oczekiwany studyjny album grupy, Z miłości do strun. Znalazło się na nim kilkanaście premierowych piosenek, w tym dwa wspomniane remiksy klubowe.

Nowa płyta

Cytat:Fajnie ze kazda z tych piosenek nie weszla do HAnda tylko robila za dodatek . A mowisz ze HAND takie super , a jednak najlepsze sa bonusy?


Ja nie chce istnej kopi HANDa tylko pokazałem kierunek w którą stronę zespół powinien iść. W tym aspekcie dobrze ze te piosenki są bonusami i demami . Ja chciałbym aby jeśli mają nagrać płytę to w takim stylu i tyle. A to nie ma nic do rzeczy że te piosenki są Bonusmai. HAND ma genialne piosenki na płycie (każda ma u mnie notę 10) jak i poza nią (też każdej dałbym notę 10 na 10) a że te piosenki są poza płytą to tym bardziej album może mieć takie brzmienie bo to nie będzie kopia HANDa tylko dalsze rozwinięcie.

Cytat:Ja tam wole refreny podniosle jak w Bed of roses lub This aint love song , klimatyczne jak w These days lub Keep the faith ;-)


No spox. Ale mam nadzieje, że nie uważasz się z tego powodu lepszy czy osobą o lepszym guście muzycznym Wszystkie te wymienione piosenki uwielbiam, ale to nie one na mnie zadziałały jak te co wymieniłem wcześniej.

Cytat: Jak mozna sluchac czegos 3 dni caly czas?


Zycze Ci, żeby powstał taki album który sprawi że będziesz go słuchał non stop 3 dni a potem prawie cały czas przez resztę miesiąca. SUPER sprawa i super okres w moim życiu.

Cytat:Wtedy bedize album pop/rock czyli Crush nr 3 . A tego mimo wszystko nie chce.


Ja też wole jak każda płyta jest inna.

Cytat:Fajnie ze te 3 piosenki to jedyne rockowe piosenki na Bounce , Wszystkich jest 12 .. no Hook me up jeszcze jest


A Distance, Love Me Back To Life ? Ten album dostał nagrode w kategorii najlepszy Hard-Rockowy album roku 2002 więc aż tak źle nie jest

Cytat:czego nie nagrają będzie git, ważne żeby włożyli w to tylko serce, jak dotychczas.


W sumie też będzie dobrze

Cytat:Litosci Adrian...



Cytat:Nie można skrytykować TH, czy KTF. To po prostu niegodne 8-) . Drugiej takiej płyty jak TH nie będzie, więc jak dla mnie mogą pójść torem Crush i będzie git :-) .


A ja potrafiłbym skrytykować Na obu pozamieniałbym trochę piosenki (zamieniłbym z demami).

Cytat: Jak sam Jon mowił ze wiele piosenek odpadło nie dlatego ze były złe ale ne nie pasowały do projektu. zal


Tak. Dlatego też powstały albumy spójne z duszą a nie zbiór singli. Fakt czasami to denerwujące jak jakiś genialny utwór wypadł a Jon tłumacząc dlaczego wypadł mówi bo było "shit". Ale widocznie oni nie czuli, ze to ważne dla nich utwory i ich nie wstawiali. Prawo artysty i trzeba ich za to cenić, że wstawiają to co jest dla nich ważne.

ONMYO-ZA - Chimimouryou

Po 4tym odsłuchu mogę zbierać się do oceny. Płyta jest podobna do dwóch ostatnich raczej, ale IMO nawet chyba trochę lepsza - nie ma tu żadnego kawałka ciągnącego w dół i nawet ten "ostry" kawałek, jaki Onmyoza zawsze wciska na album czyli Oni Hitokuchi tym razem mnie zabija Znowu mamy ładny rozstrzał stylistyczny - bardziej poprockowe kawałki typu Kureha, przez rockowe (lżejsze Nyoro Nyoro (J-rock pełną gębą) czy cięższe i bardziej bujające Shoukera), powermetalowe wręcz wymiatacze jak otwierający wszystko Shuten Douji, szybkie wspomniane rycząco-harczące Oni Hitokuchi, klasyczna niemal wzruszająca i melancholijna ballada Tamashizume No Uta, długi rozbudowany, piękny i faktycznie trochę epicki Doujouji Kuchinawa No Goku no i heavy metalowe numery z Manowarowym wręcz basem w stylu Gasha Dokuro, Nie brakuje też tych klasycznych Onmyozowych chwytów w metalowym Hiderigami. Kuroneko ślicznie śpiewa w połamanych rytmikach .
Riffy jak zwykle kapitalne. Nie wiem jak, ale Onmyoza ma chyba monopol na patenty gitarowe, oryginalne, ciekawe oraz miłe dla ucha i chwytliwe (trącące progmetalem trochę). Takich riffów Wielcy metalowego światka nie wymyślają już dawno a Japończycy już przez 8 albumów. Co do wokali to Kuronego rzecz jasna jak zwykle kapitalna a i Matatabi zaskakuje, bo z albumu na album jest coraz lepszy. Mam problem z oceną bo krążek zasługuje naprawdę solidnie na 9.5/10 a wtedy musiałbym go zrównać z debiutem, który jednak lubię bardziej... skończy się chyba na tym, że ocena debiutu wzrośnie a Chimimouryou będzie miało to 9.5/10 , dzięki czemu wyprzedza wszystkie albumy tego roku oprócz Jex Thoth w mojej klasyfikacji na płytę roku

Zajefajna płyta i wielka szkoda że tylko 3 osoby jej na tym forum posłuchają

MAGNUM

Przyznam że należy on do moich ulubionych. Muzycznie może nie mieści się w głownym nurcie tego co nazywa się metalem , nie jest tez chyba aż tak bardzo popularny.
Zresztą w Polsce nigdy nie było o nim szczególnie głośno .
Osobiście mam do muzyki tego zespołu zarówno wielki sentyment jak i szacunek dlatego w takim historyczno krytycznym temacie chciałbym przybliżyć nieco dokonania i losy tego bandu z Birmingham .
Powstanie zespołu datuje się na rok 1976 , choć prywatno -muzyczne kontakty jego założycieli sięgają roku 1972.
Pierwszy skład stanowili Bob Catley (s) , Tony Clarkin (g) Dave Morga (b) i Kex Gorin(p) wkrótce jednak Morgana zastąpił Colin Lowe . Mózgiem i twórcą całego repertuaru był Clarkin i z jego inicjatywy do zespołu zaproszono również klawiszowca Richarda Baileya.
Zanim grupie udało sie podpisać w roku 1978 kontrakt płytowy z wytwórnią Jet Clarkin przygotował spory materiał , który grupa wytrwale promowała na licznych koncertach głownie w środowisku lokalnym Birmingham - w klubach , na występach plenerowych i supprotach innych zespołów rockowych.
Okres w jakim zespół rozpoczął działaność był zdawać by sie mogło sprzyjający . Z jednej strony stare uznane firmy heavy rockowe kończyły swoją działalność (jak np DEEP PURPLE) z drugiej zas nurt NWOBHM dopiero
raczkował i tworzył swoje muzyczne i ideologiczne fundamenty.
Jednoczesnie punk rock nie był alternatywą muzyczną dla wszystkich słuchaczy mocniejszych brzmień.
Clarkin w zamyśle postanowił stworzyć muzykę w pewnym stopniu łączącą pokolenia słuchaczy rocka - melodyjną i perfekcyjnie wykonaną a jednocześnie energiczną i żywą.
Tak powstały pierwsze albumy MAGNUM z lat 70tych , o których niebawem.

Czego w tej chwili słuchasz?

Cytat:wogle solo, to jest elektronika, a nie rock :].

Ależ co z tego, niektóre albumy Radiogłowych też są bardziej elektroniczne, niż rockowe. Ograniczony bardzo jesteś, jeśli o muzykę chodzi :]

Thom Yorke - The Clock

Czy muzyka rockowa jest zlem czy dobrem ?

Z ciezka muzyka jest ciezko W ramach serwisu KDM istnieje strona poswiecona muzyce unblackmetalowej (www.unblack.kdm.pl). Autor tego serwisu wchloniety bez reszty przez najciezsza odmiane metalu, czyli black metal niedawno napisal tam, ze Bog mu niepotrzebny. Budzi to refleksje, czy na pewno muzyka sama w sobie nie jest zla, ale mnie sie wydaje, ze nie. Mysle, ze to nadal kwestia tresci i intencji tworcow (wiem, juz to pisalem). Dla kogos, kto lubi agresywna muzyke, ale chce sluchac dobrego przeslania wspomniana strona jest kopalnia wiedzy. Inna sprawa, ze zdobyc w Polsce plyty zespolow, o ktorych tam mowa graniczy niemal z cudem (wiem, ze w sklepach muzycznych mozna dostac albumy Mortification). Na szczescie polska scena metalowa (oczywiscie chrzescijanska) rozwija sie preznie i powstaje wiele dobrych zespolow. Swiadczy o tym chociazby program pierwszego dnia festiwalu Song Of Songs - prawie same rockowe i metalowe zespoly. I to jest wielka nadzieja dla nas - milosnikow ciezkich brzien i wyznawcow Boga.
A co do mlodych nasladujacych swoich idoli, to trzeba zwrocic uwage, ze to dzieje sie nie tylko wsrod fanow ciezkiej muzyki, ale tez popu, techno i innych gatunkow. To normalne, ze mlodziez sie identyfikuje ze swoim idolem. A dlaczego idolem jest na przyklad mm lub Britney? Bo muzyka ma niesamowita sile. Muzyka przyciaga kazdego bez reszty, a mlody czlowiek wybierze to, co mu pokaza media. Fenomen mm - mysle, ze to kwestia jego buntu przeciwko wszystkiemu. Dzieciak sie buntuje przeciw swoim rodzicom, szkole, Kosciolowi itd, wiec mm jest dla niego idealnym wzorem. Piszesz Piotrze, ze wiekszosc ludzi potepia fanow mm (i nie tylko oczywiscie), a nie stara sie pomoc. Czlowiekowi jest latwiej oceniac niz dzialac i pomagac. Niestety. I mysle, ze tu jest wielka misja wszelkich ruchow religijnych - pokazywanie soba, a nie gadaniem prawidlowych postaw wobec idoli muzycznych, wobec calego swiata. Nie jest to latwe, ale musimy pamietac, ze mamy byc swiadkami na kazdej plaszczyznie. Dzielo Przystanku Jezus jest swietne. Swietne jest to, ze na imprezy rockowe zapraszani sa tworcy chrzescijanscy (Armia, Houk, 2Tm2,3 - to tylko dla przykladu). I w tym zjawisku widze nadzieje dla mlodych. Chyba wszyscy sie spotkalismy z ludzmi, ktorzy odnalezli Boga poprzez tworczosc 2Tm2,3. Jezeli bedzie wiecej zespolow w sposob autentyczny i szczery gloszacych Boga, wierze, ze bedzie coraz lepiej.

Co myślicie o albumach z Blaze Bayley??

Albumy z Blazem są jak dla mnie zbyt Hard rockowe Ale to tylko mój spieprzony gust :razz:

Co myślicie o albumach z Blaze Bayley??

Jak dla mnie albumy z Blazem sa smetniejsze ale raczej nie hard rockowe Ale ja tam sie nie znam

Co myślicie o albumach z Blaze Bayley??

Cytat:Ale ja tam sie nie znam



bo propagujesz piractwo i dlatego

a albumy z Blazem są świetne i nie Hard Rockowe

a z Verusem nie gadajcie bo jakby się okazało że pierwsze 4 albumy metallicy to nu to by nie sluchał

Czego słuchacie? - Rozmowy o muzyce..klubowej i nie tylko ;)


Tak tak, oczywiście... Przyznaj się, ile razy depilowałaś mu klatę na WaxHoff!!! ..a te plakaty na ścianach, to co, też nic?? A albumy na półkach i w kompie? A stosy zdjęć pod łózkiem?? Nie wykręcisz się, obywatelko!

To wszystko kłamstwo!
A ten ołtarzyk... Przecież kazdy taki ma, prawda, prawda?

Miałem kiedyś kumpla który używał tego słowa przy każdej możliwej okazji
...i to nie robiąc sobie jaj

Mi "roztworzyć" pasuje tylko do radia.
Śmieszne słowo.

...a że takie covery powodują u Ciebie, Fenix, mdłości..
Nie mdłości a chęć walenia głową o mur. A raczej zjechania na pobocze i uderzenie w jakieś drzewo.
Pozatym nie mówię, że wszystkie rovery są tylko i wyłącznie złe, ale denerwuje mnie ich nadmiar.
Ja po prostu podchodze do wszystkiego zbyt emocjonalnie, ale ja jestem choleryczką, nie potrafię inaczej.

Rany, miałem się nie rozpisywać, to nie, oczywiście 40 wątków na raz
No właśnie.
Wchodze rano na forum, patrze „O nowe posty, jak fajnie! Będzie na co odpisać” i patrzę ile tu u eNeRa mam do odpisania do się tak wkurzyłam, że aż znowu poszłam spać.
Przez Ciebie przespałam poł dnia.

Wkurza mnie, że np.w takich stanach zespoły rockowe pojawiają się jak grzyby po deszczu i wydają płyty
Chcecie rocka?
Macie rocka: http://www.youtube.com/watch?v=pv5zWaTEVkI
Zwróćcie uwagę ile odsłon miało.
Teledysku nie komentuje bo to majstersztyk sam w sobie.

Swoją drogą to mi też brakuje rocka w rocku. :/

A co do „trójki”.
U mnie ojciec tego non-stop słucha, ale ja prawdę mówią nie czuję tej muzyki.
Wolę jednak słuchać czegoś ostrzejszego.

Wczoraj zaopatrzyłam się z płytę Sandy Nasic „The Signal”, wokalistki byłego już zespołu Guano Apes. Płyta powstawała 3 lata, więc licze na to, że wbije mnie w fotel.

całe szczęście, że są jeszcze LUDZIE, którzy...

Nie słuchałeś Comy przypadkiem ostatnio?

PŁYTA ROKU 2008 - ŚWIAT

Czas na mnie . W przeciwieństwie do większości z Was, rok 2008 pod względem premier muzycznych uważam za wyśmienity, nie pamiętam roku w którym wyszłoby tyle dobrych albumów, na dodatek zespołów, które mnie szczególnie interesują .
Nie jest tajemnicą, że Death Magnetic zdecydowanie przewyższa wszystko co zostało wydane w ostatnim czasie, ale zgodnie z zasadą, tego dzieła nie bierzemy pod uwagę. Tak więc oto moje top 5 roku 2008 w kolejności alfabetycznej, wybór był trudny bo i albumów sporo.

Alice Cooper - Along Came A Spider - czekałem na jego nowy album i się nie zawiodłem. Jestem wielkim fanem Alice Coopera i uważam, że Along Came A Spider trzyma poziom i jest jednym z jego najlepszych albumów w ostatnich latach, nawiązuje trochę do klasyków z lat 70-tych.

Bullet For My Valentine - Scream Aim Fire - lubię ten zespół i kolejny album pokazał, że Brytyjczycy potrafią dobrze posługiwać się swoimi instrumentami. Jest mocno, jest szybko, jest agresywnie, ale nie brakuje też spokojniejszych momentów.

Dokken - Lightning Strikes Again - wahałem się między Whitesnake a Dokken, po namyśle wybrałem jednak to drugie . Bardzo równe, dobre rockowe granie. Jeśli znacie ten zespół to wiecie mniej więcej czego się spodziewać: charakterystycznego wokalu, riffów i solówek.

Guns N' Roses - Chinese Democracy - o tej płycie dość obszernie wypowiedziałem się w temacie o Guns N' Roses, więc nie będę się tu powtarzał .

MĂśtley CrĂźe - Saints Of Los Angeles - uwielbiam ten zespół, a SOLA uważam za najlepszy album od Dr. Feelgood wydanego w 1989 roku. Ta płyta to powrót do korzeni, niczym Death Magnetic dla Metalliki. Jest rewelacyjna i na pewno stoi u mnie w pierwszej trójce albumów roku 2008. Przerosła moje oczekiwania i bardzo często do niej wracam.

Wyróżnienia:

Buckcherry - Black Butterfly
Slipknot - All Hope Is Gone
The Sword - Gods Of The Earth
Trivium - Shogun
Whitesnake - Good To Be Bad

Albumy, które czekają na przesłuchanie:

AC/DC - Black Ice
Def Leppard - Songs From The Sparkle Lounge
Tesla - Forever More

To był świetny rok pod względem nowej muzyki, wiele moich ulubionych zespołów wydało płyty w 2008, dopełnieniem wszystkiego jest genialne Death Magnetic. Myślę, że minie trochę czasu zanim znów nastąpi taki rok. Tyle ode mnie, polecam i zachęcam do zapoznania się z wszystkimi wyżej wymienionymi albumami .

Nowy Album?

QUOTE (Green Punk @ 2005 08 11 - 16:49:28) QUOTE (kipcio @ 2005 08 11 - 09:44:43) Oh my Gad  ... to jak wy sobie wyobrażacie że "Green day" ma zostać zespołem rockowym ... hm żenada

P.s Green Punk kochanie no właśnie nie wiesz !!  B)
Kipcio, zaczynasz mnie wk!@#$%^!
Po pierwsze, kto jak kto, ale TY nie masz prawa krytykować czyichś poglądów. I czy ktoś tutaj w ogóle napisał że chce, żeby Green Day ZOSTAŁ ZESPOŁEM ROCKOWYM ??? Przecież my (tak kipcio, zaskoczę Cię, Ty też) mamy gówno do gadania, bo GD zrobią to, co zechcą, a po drugie to naprawdę uważasz, że Green Day przez całe lata będzie grał w jednym nurcie? To jest zespół, który się ciągle rozwija (jak widać z resztą), szuka nowych brzmień i doświadczeń. Jesteś takim wielkim fanem a tego nie zauważasz? Bronisz tak Insomniaca i Dookie, a spójrz chociaż na Warning- przecież tego nie nazwiesz punk rockiem. Zostaje Ci pogodzić się z losem- pożyjemy, zobaczymy co chłopcy wymyślili... A po trzecie, pisze się 'God' a nie 'Gad'...

P.S. Kipcio sam siebie nie oszukuj.
Oj nie chciałem cię denerwować ... no masz racje mamy gówno do gadania z tym się akurat zgodze , co do krytykowaniu to też zwracam honor poniosło mnie B) .. ale jeśli chodzi o "Green day" zawsze mówiłem i podkreślałem to że lubie "Warninga i AI " chociaż te płyty nie są "Punk Rockowe" i żalu do nich żadnego nie miałem bo lubie i słucham , i nie chodzi mi o to że bazują na jednym nurcie , chce żeby tworzyli zróżnicowane pełne eksperymntów piosenki albumy , poprostu nową płyte wyobrażam sobie w starym nurcie i tyle ... mój indywidualny schemat tyle !!!! i zrobiła się z tego wielka Papka... kto zrozumiał B)

Green Punk pisze się "wkurwiać" a nie
wk!@#$%^!

Insomniac-opinie O Albumie

QUOTE (kipcio @ 2005 08 04 - 11:47:39) QUOTE (sosh @ 2005 08 03 - 23:23:12) QUOTE (agul @ 2005 08 01 - 14:34:12) a Ci, co uważają że AI to najlepszy album gd itd, poprostu są typowymi przykładam "boulevardziar"
to żeś pojechała jak po smalcu :/ nie wiem czy AI jest ich najlepszym albumem, ale jak narazie tak mi się wydaje...ostateczny osąd wydam za dobrych parę miesięcy, kiedy każdą płytę odsłucham po kilka razy od deski do deski, do każdej się "przyzwyczaję". Kurde, ale narazie muszę pozostać typowym przykładem "boulevardziary" .
o insomniacu jeszcze obiektywnej oceny wydać nie mogę, muszę się do tej płyty do końca "przyzwyczaić". Jak narazie wole AI, Dookie, Warning i SOSH, ale Brain Stew i Stuck With Me uważam za jedne z najlepszych piosenek w całej twórczości
Ej to nie o to chodzi poprostu z tego co widze forum dzieli się na fanów słuchających bardziej "Punk Rocka" inni "Rocka" i dla każdego co bardziej woli "Rocka" zdecydowanie bedzie wolał "Warninga , Nimroda czy American Idiot" dla drugiej grupy zdecydowanie 4 pierwsze albumy... przynajmiej mi się tak wydaje i tak uważam z moich zacnych obserwacji
hmm, to ja w takim razie nie wiem do której grupy się zaliczam, coś chyba po środku ;](w każdym razie wymieniłam dwie z pierwszych czterech, które uważasz za bardziej "Punk Rockowe", i dwie z tych "Rockowych").
W każym razie "boulevardziara" to chyba mało pozytywne określenie(mające początkowo na celu określać fanke-kochanke, znającą tylko bobd, bądź inne piosenki do których powstały klipy). Dlatego zwyczajnie nie rozumiem, czemu zostało użyte dla określenia osób, uważających AI za najlepszy album. Ale dobra, koniec tematu, nie chcę podnosić rabanu o takie pierdoły

07/08/2008 - Warszawa, POL @ Stadion Gwardii

Cytat:czyli co konkretnie rozumiesz przez to stwierdzenie:


Cytat:sposób promocji i pozyskiwania publiczności


To oczywiste iż lata temu, gdy o gustach nie decydowały media muzyczne tj. MTV tradycyjnie grające grupy rockowe pozyskiwały lojalnych fanów w bezpośredniej konfrontacji podczas olbrzymich tras koncertowych. Sytuację tę najlepiej obrazują lata "70te kiedy to grupy pokroju Sabbs , Purple czy Led Zeppelin nie mogły liczyć na telewizję muzyczną a między artystami i odbiorcą istniała wspaniała więż dzięki wspomnianym koncertom.... Doskonale pokazały tą prawidłowość wydane w tamtych latach albumy koncertowe, dziś już pomnikowe wręcz arcydzieła {tytułów nie muszę wymieniać},. Sprawę diametralnie przeorganizował przełom lat 80/90. Wówczas o tym czy odniesiesz sukces czy NIE w 90% decydowała obecność na ekranie MTV. Wiele miernot wypromowano i promuje się nadal, nieudacznicy obecni w madiach mogą zrobić wielkie i błyskawiczne kariery czego koronnym przykladem był słynny duet Mili Vanilly, faceci NIGDY nie zagrali na swoich plytach żadnego dżwieku. Oczywiście Metallica , Nirvana czy RHCHP to WIELCY artyści o ogromnym potencjale. Wspaniale trafili w swój czas a medialna reklama i obecność na antenie pomogły im odnieść tak wielkie sukcesy... Iron Maiden czy AC/DC to jednak grupy , które swoją kultową pozycję wywalczyły w tradycyjny sposób, zdobywając fanów i ugruntowywując pozycję dzięki legendarnym koncertom. Ironi wielokrotnie mogli podpisać kontrakty promocyjne z MTV , grupa i management w wywiadach wielokrotnie o tym wspominali, JEDNAK NIGDY TEGO NIE ZROBILI! Z prostej przyczyny, taki deal wiąże się z OLBRZYMIĄ ingerencją promotorow w wizerunek artysty co w konsekwencji owocuje zawężaniem pola wolności twórczej i podporządkowanie się prawidłom rynku oraz trendom. W końcu jak cię lansują tak wymagają, to jest forma najemnictwa... W naszych czasach 95% "modnych" artystów to zwykłe marionetki, najemnicy, w gruncie rzeczy 'twardziele' z MTV napinający swe muskuly, mają MĄŁO do gadania- decydują reklamodawcy i sponsorzy. Maiden czy AC/DC uniknęli tego kieratu i przez kilkadziesiąt lat Sami wypracowali swój status, nie wspomnę o wymienionych już legendach Hard-Rocka.. Bardzo tych artystów szanuję, zawsze będę. W tym kontekście wlaśnie Maiden i ich ścieżka kariery różni się od wielu, być może popularniejszych grup . W licznych wywiadach Harris wspominał iż nie tyle jest dumny z wielkości sukcesów Maiden-- co z DROGI NA JAKIEJ JE ODNOSILI. TAK, MOŻE BYĆ DUMNY. Sądzę, iż moja wypowiedż jest dość wyczerpująca. Jej celem nie ma być umniejszanie komukolwiek czy sztuczne kreowanie pozycji Ironów, chcę zwrócić uwagę na różnicę w osiąganiu szczytów kariery DWÓCH różnych POKOLEŃ ARTYSTÓW. :beer

07/08/2008 - Warszawa, POL @ Stadion Gwardii

Cytat:To oczywiste iż lata temu, gdy o gustach nie decydowały media muzyczne tj. MTV tradycyjnie grające grupy rockowe pozyskiwały lojalnych fanów w bezpośredniej konfrontacji podczas olbrzymich tras koncertowych. Sytuację tę najlepiej obrazują lata "70te kiedy to grupy pokroju Sabbs , Purple czy Led Zeppelin nie mogły liczyć na telewizję muzyczną a między artystami i odbiorcą istniała wspaniała więż dzięki wspomnianym koncertom.... Doskonale pokazały tą prawidłowość wydane w tamtych latach albumy koncertowe, dziś już pomnikowe wręcz arcydzieła {tytułów nie muszę wymieniać},. Sprawę diametralnie przeorganizował przełom lat 80/90. Wówczas o tym czy odniesiesz sukces czy NIE w 90% decydowała obecność na ekranie MTV. Wiele miernot wypromowano i promuje się nadal, nieudacznicy obecni w madiach mogą zrobić wielkie i błyskawiczne kariery czego koronnym przykladem był słynny duet Mili Vanilly, faceci NIGDY nie zagrali na swoich plytach żadnego dżwieku. Oczywiście Metallica , Nirvana czy RHCHP to WIELCY artyści o ogromnym potencjale. Wspaniale trafili w swój czas a medialna reklama i obecność na antenie pomogły im odnieść tak wielkie sukcesy... Iron Maiden czy AC/DC to jednak grupy , które swoją kultową pozycję wywalczyły w tradycyjny sposób, zdobywając fanów i ugruntowywując pozycję dzięki legendarnym koncertom. Ironi wielokrotnie mogli podpisać kontrakty promocyjne z MTV , grupa i management w wywiadach wielokrotnie o tym wspominali, JEDNAK NIGDY TEGO NIE ZROBILI! Z prostej przyczyny, taki deal wiąże się z OLBRZYMIĄ ingerencją promotorow w wizerunek artysty co w konsekwencji owocuje zawężaniem pola wolności twórczej i podporządkowanie się prawidłom rynku oraz trendom. W końcu jak cię lansują tak wymagają, to jest forma najemnictwa... W naszych czasach 95% "modnych" artystów to zwykłe marionetki, najemnicy, w gruncie rzeczy 'twardziele' z MTV napinający swe muskuly, mają MĄŁO do gadania- decydują reklamodawcy i sponsorzy. Maiden czy AC/DC uniknęli tego kieratu i przez kilkadziesiąt lat Sami wypracowali swój status, nie wspomnę o wymienionych już legendach Hard-Rocka.. Bardzo tych artystów szanuję, zawsze będę. W tym kontekście wlaśnie Maiden i ich ścieżka kariery różni się od wielu, być może popularniejszych grup . W licznych wywiadach Harris wspominał iż nie tyle jest dumny z wielkości sukcesów Maiden-- co z DROGI NA JAKIEJ JE ODNOSILI. TAK, MOŻE BYĆ DUMNY. Sądzę, iż moja wypowiedż jest dość wyczerpująca. Jej celem nie ma być umniejszanie komukolwiek czy sztuczne kreowanie pozycji Ironów, chcę zwrócić uwagę na różnicę w osiąganiu szczytów kariery DWÓCH różnych POKOLEŃ ARTYSTÓW. :beer


Ze wszystkim się mogę zgodzić, ale AC/DC raczej należy zaliczyć do pierwszego pokolenia.